Recenzja “The Life and Times of Scrooge” z Rock & Metal World

Redakcja magazynu Rock & Metal World dobrała się już do solowego albumu Tuomasa. Zapraszamy do lektury ich recenzji!

W tym miesiącu recenzujemy utwór po utworze album spod ręki wielkiego kompozytora i lidera Nightwisha, Tuomasa Holopainena. Wielu fanów oczekuje niecierpliwie na następcę Imaginaerum, jednak nasz ukochany Tuomas nie siedział z założonymi rękami. Czas, jaki minął, poświęcił, pracując nad The Life and Times of Scrooge, albumem inspirowanym przygodami Sknerusa McKwacza narysowanymi przez Dona Rosę. Jest to bez wątpienia prawdziwe arcydzieło.

Album otwiera Glasgow 1877, gdzie głos pierwszoosobowego narratora zaczyna opowiadać historię, mając za tło całą orkiestrę instrumentów dętych, które będą obecne przez cały utwór. Wkrótce pojawia się magiczny głos Johanny Kurkeli, która śpiewa większość partii wokalnych na całym albumie. Muszę powiedzieć, że melodie w tej piosence są naprawdę magiczne, z pełną orkiestrą, przypominającą nam najłagodniejsze z kompozycji Nightwisha. To bardzo relaksujący otwieracz.

Zupełnie niespodziewanie piękne pianino i towarzyszące mu chóry w tle wprowadziły nas w drugi utwór, Into The West. Podobnie jak poprzednio relaksujący wstęp przerwany zostaje przez chór, który z pełną mocą zaczyna śpiewać wraz z orkiestrą. To tworzy bardzo ciepłą i miłą atmosferę, z której tchnie „akcją” i która nie jest tak uduchowiona jak poprzednik; chóry będą obecne przez cały utwór, wprowadzając ten specyficzny nastrój, charakterystyczny dla Tuomasa. Muszę w tym miejscu podkreślić, że piosenki uzupełniają się nawzajem; to bardzo szczególny soundtrack, w którym nie można pominąć żadnego utworu, bo opowieść, którą album snuje, wychodzi daleko poza muzykę.

Duel & Cloudscapes zaczyna się potężnie. Piosenka wykracza daleko poza to, co usłyszeliśmy do tej pory, jako że to pierwsza, która zaczyna się symfonicznie i orkiestralnie. Słychać również chóry w tle. Utwór próbuje stworzyć meteorologiczną atmosferę, wydaje się, że fruwamy pośród chmur… W połowie rytm się zmienia, ma nietypową i zabawną strukturę, w której chóry stanowią kontrapunkt dla różnych ambientowych dźwięków, co kończy się, kiedy słyszymy odgłosy deszczu, po którym powraca orkiestra. Utwór, przy którym można się rozmarzyć, naprawdę niesamowita sprawa.

Bez ostrzeżenia rozpoczyna się Dreamtime. Ten numer jest hipnotyzujący, posiada poruszający rytm przechodzi w crescendo, w miarę jak utwór się rozwija. Jego podstawa zapiera dech w piersiach, to bardziej muzyczny pasaż stanowiący interludium niż piosenka, nie ma w niej wokali ani chórów i trzeba się pogrążyć wyłącznie z cudownej muzyce.

Jednym z moich faworytów jest Cold Heart of the Klondike, ma wszystkie elementy, które są potrzebne, bym go pokochał. Piękne pianino, pełne mocy chóry i niesamowity występ Tony’ego Kakki. Zaczyna się od tła na skrzypcach, do którego chóry śpiewają „Heart, cold heart”, co będzie powtarzane przez cały utwór coraz dobitniej razem z głosem Tony’ego. To bardzo symfoniczny kawałek, w którym najważniejsze są chóry. Muszę powiedzieć, że niebiański nastrój, jaki tworzy album wciąż jest obecny i nigdzie się nie gubi. To najdłuższa piosenka, wewnątrz której są długie partie instrumentalne i liczne wariacje; z tego powodu to tutaj moim zdaniem słychać pełen potencjał Tuomasa. W połowie albumu cóż mogę powiedzieć? Muzyka, którą słyszymy, niesie ze sobą wiele uczuć; kompozycje są wyjątkowe i magiczne…

W The Last Sled powraca narracyjny element, który jest częścią zwrotek, obecną w piosence obok głosu Johanny Kurkeli. Refren płynie z jej anielskim głosem i chórami w tle, okraszonymi niesamowitą orkiestrą. W połowie utwór przyspiesza i znów możemy usłyszeć moc instrumentów zawartych na nagraniu. Pod koniec powraca struktura z samego początku. Szczerze mówiąc, to jedna z najbardziej melodyjnych i najładniejszych piosenek.

Goodbye, Papa jest następny. To znów całkowicie instrumentalny numer, w którego sercu jest energiczny fortepian; jest też trochę chórów, ale mniej niż gdziekolwiek indziej. Nie mogę powiedzieć wiele więcej, ale ten numer został stworzony, by zamknąć przy nim oczy i zanurzyć się w świecie, który stworzył Tuomas. To sztuka.

To Be Rich wchodzi z dość melodramatycznym brzmieniem skrzypiec, do którego śpiewa Johanna, przypomina to lament. Zwrotki są bardzo dopracowane i świetnie zgrywają się z warstwą instrumentalną. Bardzo krótka, treściwa piosenka, w której obecne są wszystkie elementy, które kochamy.

Dzwonek rozpoczyna A Lifetime of Adventure. Jako że ten kawałek został już wydany, będę się streszczał. Utwór wpasowuje się w estetykę całego albumu, z dopracowanym tłem instrumentalnym, spektakularnym jak wszędzie głosem Johanny, która jednak szepcze w zwrotkach, co dodaje duchowy wymiar muzyce. Niewiele zmian w kwestii rytmu i warstwy instrumentalnej sprawia, że to świetny wybór na singiel. Wraz z The Last Sled to najbardziej chwytliwa i melodyjna piosenka.

Wszystko się kończy i w tym wypadku dzieje się tak z Go Slowly Now, Sands of Time; delikatny i gładki numer, idealny na zakończenie jednego z najlepszych dotychczas wydanych albumów 2014 roku.

Wielu ludzi będzie czekać na ten krążek, czy to dlatego, że kochają Nightwisha, czy też dlatego, że uważają Tuomasa za jednego ze swoich ulubionych kompozytorów… Powiem wam, że bez wątpienia się nie zawiedziecie; to arcydzieło w swoim gatunku, piękne fragmenty instrumentalne, niebiańskie chóry z mnóstwem mocy i świetne występy Johanny Kurkeli i Tony’ego Kakki. Co jeszcze mogę powiedzieć? The Life and Times of Scrooge musi być częścią kolekcji każdego, kto lubi dobrą muzykę; muzykę która sprawia, że śnimy i przenosi nas do innych światów. Rozmarzysz się przy tym albumie!

The Life and Times of Scrooge wychodzi 11 kwietnia nakładem Nuclear Blast Records.

David Juárez

Źródło: Rock & Metal World

You may also like...