Wywiady


Wywiad z Anette przeprowadzony dla magazynu Kerrang w grudniu 2008. Wokalistka Nighwisha opowiada o swoich przeżyciach, byciu gwiazdą, o rzeczach z których jest dumna oraz o swoich planach na święta.

Czytaj więcej….

2008 – Rockowo, czy do dupy?Anette: Miks tego i tego. Bardzo cenię sobie zobaczenie tylu różnych części świata i poczucie tylu różnych kultur; a granie w Południowej Ameryce było spełnieniem marzeń. Ale oczywiście podróżowanie może bardzo ciążyć, a ja nadal jestem najnowszym dodatkiem do grupy ludzi, co zawsze będzie powodowało pewne konflikty. Bycie w zespole takiego rozmiaru wymaga trochę przyzwyczajenia się do biznesu. Byłam często chora i najgorsze momenty tego roku przypadają na czas, gdy przez zdrowie musiałam odwoływać koncerty, co zawsze mnie smuci, ponieważ nienawidzę zawodzić ludzi. Musiałam dostać parę zastrzyków w tyłek; nawet chwilę przed Rock Am Ring potrzebowałam jednego, żeby móc wystąpić. Ale uważam, że wykonywanie każdego zawodu wiąże się z dobrymi i złymi wydarzeniami.

Kiedy najbardziej poczułaś się jak gwiazda rocka?

Anette: W Sao Paulo byliśmy eskortowani przez policję z hotelu na miejsce koncertu. Bardzo szybko przejeżdżaliśmy przez czteropasmowy korek, a potem zostaliśmy przerzuceni do innego samochodu przy wyciu syren. Było to dość niezręczne i pamiętam swoje myśli: „Wiecie, może nawet jestem teraz gwiazdą rocka i nie wiem, czy mi się to podoba, ale czy to nie jest trochę dziwne?

Musiałaś się dużo szczypać w tym roku?

Anette: To się dzieje bardzo często! Czasem czuję się przytłoczona fanami. Gdy mnie spotykają i ze zdenerwowania trzęsą się lub płaczą. Wtedy myślę tylko „Hej! To tylko ja.!” Jest bardzo trudno spojrzeć na siebie z ich perspektywy, jako osoby uwielbianej.

Z czego jesteś najbardziej dumna?

Anette: Jestem bardzo dumna z siebie- uważam, że zrobiłam w zespole naprawdę dużo. Udowodniłam sobie i innym, jak silna jestem; że mogę być w całkowitym dołku a i tak ciągle walczyć, by robić wszystko lepiej. Sądzę, że nauczyłam się być silną.

Kto jest Twój bohaterem roku?

Anette: Oczywiście było bardzo dużo osób, które mnie inspirowały w tym roku, jednak największym wydarzeniem była wygrana Baracka Obamy o fotel prezydenta USA. Myślę, że naprawdę jest bohaterem, ponieważ w mojej opinii całkowicie zdaje sobie sprawę, że jest od groma ludzi, którzy chcą go sprzątnąć z powierzchni ziemi. Jest humanistą i sprawy będą się teraz zmieniały. Naprawdę może spowodować zmiany dla świata i mam nadzieję, że to zrobi.

A czarnym charakterem?

Anette: Jest wielu takich ludzi, jednak najbardziej frustrującymi charakterami są ludzie uparci i dumni tak bardzo, że nie widzą swoich wad; powinni spuścić trochę powietrza ze swojego ego. W tym biznesie jest wiele ludzi przekonanych, że są tacy dobrzy i taką mają władzę, że mogą robić cokolwiek zechcą, włącznie z deptaniem ludzi, co jest bardzo uwłaczające.

Masz jakieś momenty, w których czułaś się jak idiotka?

Anette: Nie sądzę, by był choć jeden taki moment, jednak jestem bardzo bezpośrednia i szczera- czasem zbyt szczera. Czasem są rzeczy, które wymagają powiedzenia na głos. Jednak, oczywiście, są momenty, kiedy sobie mówię „Kur*a! To było naprawdę głupie!

Jakie masz plany na ferie świąteczne?

Anette: Na święta będę w domu z rodziną. Jestem rozwiedziona i mam syna, a w tym roku świąteczny wieczór spędza u mnie, czego nie mogę się doczekać. A na Nowy Rok jadę na narty z siostrą. Mam trzy miesiące wolnego i naprawdę mi się to podoba, bo będę mogła nadrobić z przyjaciółmi i rodziną to, co zaniedbałam przez ostatni rok i pół!

Tłumaczenie: Nea

Zwiń


Wywiad z Marco przeprowadzony 22 listopada 2008 roku przez portal Ultimate-Guitar.com. Basista odpowiada na pytania związane ze swoim instrumentem, sprzętem nagłośnieniowym, początkami współpracy z Nightwish, nagrywaniem Dark Passion Play i inspiracjami.

Czytaj więcej….

Marco Hietala z Nightwish: ”Byłem metalowym maniakiem od samego początku”.

22.11.2008Dark Passion Play jest siódmym albumem studyjnym Nightwish i pierwszym nagranym z nową wokalistką, Anette Olzon. To również trzeci album basisty, Marco Hietali, który dołączył do zespołu w 2002 roku.

Basista/wokalista/kompozytor wnosi prawdziwy groove do utworów obładowanych orkiestrą zmieszaną z gitarą i klawiszami oraz sopranem Olzon.

Hietala, brodaty blond Fin, który jest nadzwyczajnie podobny do gitarzysty Black Label Society, Zakka Wylde’a, rozumie swoją rolę w zespole. Nam opowiada o tym co robi i jak się pracowało z Anette po raz pierwszy.

Powiedziałem do niego: ”Mita Kuulu”, co po fińsku oznacza: ”co u ciebie?”. Mruknął coś niezrozumiale i zaczęliśmy konwersację. Zapytałem go, co wiedział o Nightwish, nim do nich dołączył.

Marco Hietala: Cóż, właściwie to znałem zespół, ponieważ grałem wcześniej w różnych grupach. Kiedy startowali byli otwarci na kapelę, z którą byłem związany. To chyba było w 1998 roku; to grupa, z którą wciąż jestem, nazywa się Tarot. Grałem również na basie w zespole Sinergy i razem z Nightwish byliśmy w trasie po Europie Środkowej, która trwała 5 tygodni; rozgrzewaliśmy wtedy publiczność dla Nightwish i to było właściwie w 2000, kiedy zdałem sobie sprawę z tego, że to naprawdę coś dużego i ich muzyka jest obecna zawsze i wszędzie.

I wtedy, w pewnym sensie, byliśmy już dobrymi znajomymi. Gadanie z Tuomasem było bardzo łatwe, gdyż, cóż, odkryliśmy, że lubimy te same książki, filmy i tym podobne.

Kolesie zadzwonili do mnie w 2001 z pytaniem, czy byłbym zainteresowany graniem na basie w Nightwish. Odpowiedziałem: ”Hej, dobra, przyjdę, obgadamy kilka spraw i zobaczymy, co dalej”. I stwierdziliśmy wtedy: ”OK, dajmy sobie 2 tygodnie do namysłu”. Ale byłem już pewien: ”Dobra, wchodzę w to”. I zaczęły się próby. Mieszkałem wtedy w Helsinkach, więc pojechałem pociągiem, a chłopaki odebrali mnie z dworca. Potem prosto na stację benzynową, gdzie kupiliśmy spory ładunek piwa; następnie poszliśmy do miejsca prób i zaczęliśmy pić oraz grać – i zaskoczyło.

Tarot to zespół, w którym grałeś razem z bratem, Zacharym?

Tak, to było moje długotrwałe zaangażowanie; zaczęliśmy już w latach 80., więc jestem tam trochę czasu.

Czy kiedy zacząłeś grać na basie, wiedziałeś, że chcesz grać styl muzyczny, który będzie łączył klasykę z metalem? Czy też może nie miałeś pojęcia jaki typ muzyki będziesz wykonywał?

Jasne. Byłem metalowym maniakiem od samego początku. Byłem dzieciakiem, miałem z 8 lat, kiedy znajomy mojego ojca wsadził mi słuchawki do uszu i powiedział: ”Marco, posłuchaj tego” i puścił ”Fireball” Deep Purple, a mnie zmiotło z powierzchni Ziemi. Rozwaliło mnie to i oczywiście później sięgnąłem po twórczość Rainbow, gdy za mikrofonem stał Dio. Jednym z moich ulubionych utworów jest ”Gates of Babylon”. Tak więc metal symfoniczny jest ze mną cały czas.

Więc, to co Purple robili lata temu, kiedy grali z orkiestrą i sposób w jaki Ritchie Blackmore połączył metal i klasykę sprawiło, że zaczęła się twoja przygoda z taką muzyką?

Pewnie, lubię to gówno. Nadal. Oczywiście, słuchałem innych zespołów jak Sabbath czy Judas Priest i innych w tym stylu. Tak, jestem za łączeniem rzeczy, które ze sobą kontrastują.

Nim dołączyłeś do Nightwish, pracowałeś z wokalistką Kimberly Goss w Sinegry. Czy zawsze przyciągały cię wokalistki na czele zespołu?

Jasne, ale nigdy tak naprawdę nie byłem w takim zespole wcześniej. I byłem troszkę uprzedzony do Nightwish na początku, powiedzmy, dwa albumy, kiedy Tarja śpiewała operowo. Nie kupowałem tego. Ale kiedy zaczęła wykonywać utwory w sposób prostszy i bardziej naturalny jak na przykład, w kilku piosenkach na Wishmaster; to było to, co odkryłem, że mi się podoba.

Więc, przed Wishmaster, myślałeś, że zespół dąży do lekko pompatycznego brzmienia?

Cóż, chodziło mi o to, że sposób śpiewania, jeśli używasz przez cały czas stylu operowego, to nie jest… to technika, a nie uczucie.

Jak to było pracować z Tarją Turunen?

Cóż, praca z Tarją na początku była naprawdę łatwa; wtedy była naturalną fińską dziewczyną, a my byliśmy prostymi fińskimi chłopakami. Więc, bardzo proste. Ciągle uważam, że zasadniczo do rozłamu prowadziło to, że słuchała złych rad od swojego męża i zaczęła myśleć, że w porównaniu do nas jest zbyt cenna. I że mogą dyktować warunki; nie tędy droga. Nie zgadzaliśmy się z tym i tyle.

Jak wyglądał proces zastąpienia miejsca Tarji przez inną wokalistkę? Czy myśleliście, że będzie to zadanie niemożliwe do wykonania, czy byliście pewni, że znalezienie kogoś odpowiedniego nie sprawi wam problemu?

Było to dość zabawne, ponieważ wydaje mi się, że otrzymaliśmy około 2 000 nagrań demo i przesłuchaliśmy je wszystkie. Sam przesłuchałem ich około 700. Niektóre nagrania nadesłane były przez naprawdę dobre wokalistki, ale były to osoby zupełnie niedoświadczone. W konsekwencji potrzebowałyby jednego lub dwóch nagranych z nami albumów, by wpasować się w zespół – potem prawdopodobnie radziłyby sobie dobrze. Oczywiste było to, że potrzebny był nam ktoś gotowy od zaraz.

I w ten sposób wybraliśmy Anette. Ma doświadczenie, ogromną ilość energii i wysoki głos o ładnej barwie.

Jakie były wczesne sesje z Anette? Czy łatwo było wpasować ją w ramy zespołu?

Zasadniczo, mieliśmy instrumentalne wersje piosenek ze starego albumu i zaśpiewała je. Wtedy zaprosiliśmy ją do Finlandii do pokoju przesłuchań, zagraliśmy kilka z tych piosenek i mogliśmy to usłyszeć, ”OK, ona to potrafi”. Potem przeszliśmy do kilku demówek z nadchodzącego albumu, który stał się Dark Passion Play, i z takim podkładem zaśpiewała. Byliśmy zadowoleni.

Więc, kiedy była w studio i przycisk nagrywania był włączony, wiedziałeś, że podjąłeś dobrą decyzję, sprowadzając ją do zespołu?

Nawet bardzo. Cóż, wydaje mi się, że mieliśmy kilka nowych utworów, sprostała im i byliśmy bardzo zadowoleni. Potrafiła utrzymać ton, miała siłę, miała wrażliwość i wszystkie te rzeczy pomiędzy. Więc, tak.

A teraz, porozmawiajmy o tym, jak piosenki zostały nagrane. Pierwszym singlem z Dark Passion Play była ”Eva”, symfoniczna ballada z instrumentami smyczkowymi oraz pianinem i rogami. Wspaniała jest modulacja następująca po gitarowym solo i każdy aspekt w tym utworze jest epicki. Faktycznie, klasyczne instrumenty zostały nagrane oddzielnie od gitar i perkusji, mam rację?

Cóż, proces w studio dla ”Evy” i dla całego albumu miał miejsce, kiedy wciąż nie mieliśmy wokalistki, spędzaliśmy 2 miesiące w lecie 2006, pracowaliśmy nad piosenkami, ćwiczyliśmy je i dyskutowaliśmy nad tym, jakie orkiestracje chcemy mieć. Chociaż głównie Tuomas, oczywiście, pisze muzykę i liryki, ja i Emppu, gitarzysta, mieliśmy swój wkład w komponowanie. Potem weszliśmy do studia i rozpoczęliśmy nagrywanie. Wiesz, jak wygląda praca w takim standardowym studiu: Grasz ile tylko się da z resztą instrumentów aż rezultat zacznie ci się podobać, a później zaczynasz przesłuchiwać wszystkie ścieżki basu i gitary i nagrywasz dodatkowe partie tych instrumentów, a także syntezatorów.

I wtedy chłopaki poszli do tej orkiestry i Abbey Road Studios w Londynie. Byłem porządnie wkurzony, bo to przegapiłem; aranżowałem wokal i byłem producentem dla Amorphis, znasz ten zespół? Chodzi o to, że byłem bardzo zajęty, a mieliśmy 4 dni na rezerwacje i wszystko, więc przegapiłem Abbey Road przez to.

Ale słyszałem od chłopaków, że to było niesamowite, słyszeć własną muzykę graną przez prawdziwych, cholernych profesjonalistów!

Wracając do tematu studio, mieliśmy zarejestrowane praktycznie wszystkie orkiestracje, nim Anette przyszła nagrać cały album. I oczywiście, myślę, że ona była troszkę przestraszona, ale dała radę wykonać dobrą robotę. I przy nagrywaniu kolejnej płyty, myślę, że będzie ona bardziej zaangażowana w to wszystko, kiedy będziemy aranżować i ćwiczyć nowy materiał. Tym razem nie miała na to szansy.

Więc, wracając do wcześniejszego pytania, kiedy Anette śpiewała w studio ”Evę”, wszystkie orkiestracje były już nagrane? To na pewno mogło odstraszyć nowego członka.

Też tak uważam. Jeśli pomyślisz, na przykład, o ”Evie” – zarejestrowaliśmy pierwszą wersję tego utworu, Tuomas napisał wcześniej liryki i melodię. Kiedy graliśmy próby w 2006 i nagrywaliśmy demo, zaśpiewałem cały kawałek – oktawę niżej. Stwierdziliśmy: ”OK, więc jak to będzie brzmiało kiedy zaśpiewa to dziewczyna?”.

Dużo śpiewasz w Nightwish i innych zespołach. Czy kiedykolwiek tęskniłeś albo myślałeś o byciu głównym wokalistą w zespole?

Nie, nie przeszkadza mi to; taka sytuacja daje mi trochę wolności, nie muszę się martwić o głos, a wszystko co robię to tylko część show. Więc, postrzegam to jako relaksującą rzecz, poza tym, kocham grać na basie i tworzyć lekko przesterowane dźwięki. Dla mnie to naprawdę dobre rozwiązanie.

A czy mógłbyś powiedzieć coś więcej na temat twojego basu i jego dźwięku? Jest tyle różnych tonacji na nagraniach; dla przykładu ”Cadence of her last breath”, dźwięk basu pasuje perfekcyjnie do piosenki i część ta jest także uzupełnieniem rytmu. Kiedy tworzysz swoje partie, myślisz nad tym, jak będą brzmiały z głosem Anette? Czy zastanawiasz się nad tym tak dogłębnie?

*po krótkim wahaniu* Ummm, cóż, to jak myślenie o rzeczy, jako o całości. Kiedy skończysz piosenkę, znasz melodię i wiesz co się będzie działo z wokalem, zmierzasz ku temu, by znaleźć miejsca, które możesz czymś dopełnić, jeśli jest to potrzebne. I przeważnie lubię grać prosto.

To prawda, grasz dość prosto.

Tak, ponieważ jestem oldschoolowcem; naprawdę lubię twórczość ludzi takich jak Geezer Butler, czy Bob Daisley. Lubię trzymać proste partie basu, bo gdy zostawiasz sobie trochę przestrzeni to jest w tym jakaś wartość, jeśli stworzysz coś interesującego. Gdy tak się stanie to szukam już czegoś ciekawszego, bo mam do tego odpowiednią technikę itp… Ale przeważnie lubię grać prosto. Z mojego punktu widzenia, jest to nadawanie cięższego brzmienia, groove, dla dobra muzyki. Oto jak o tym myślę. Chodzi mi o to, że jestem jedną z pięciu osób w zespole, ale mam wpływ na to jak brzmi nasza muzyka. Więc, tak, dużo nad tym myślę.

Czy wygląda to tak, że siadacie razem z Emppu i dyskutujecie o partiach swoich instrumentów? Mówisz do niego: „hej, stary, co to za dźwięki? Zagrajmy razem ten riff.”

Nie inaczej; w podobny sposób rozmawiamy także o syntezatorach, perkusji… „Okej, teraz uderzasz w to, ale w tym samym czasie wchodzę ja. Jak to brzmi?”. I tym podobna gadka. Tak, wchodzimy w szczegóły.

W waszej muzyce naprawdę sporo się dzieje i cały czas musicie zwracać uwagę na to, co macie zamiar zagrać. Znalezienie odpowiedniego dźwięku, czy miejsca, w którym trzeba umieścić jakąś partię, może przysparzać trudności.

Tak, właściwie jedną z najtrudniejszych rzeczy jest wplecenie orkiestracji w mocne dźwięki perkusji, gitar, basu i syntezatorów. Prawdę mówiąc, zawsze mamy w głowach zamiar co zrobić z orkiestrą, czy chórem – i musimy trzymać się tego planu, by nie przedobrzyć z niektórymi partiami i potem móc sobie poszaleć. To rzeczywiście wymaga przemyślenia.

Jakiej gitary basowej i sprzętu nagłośnieniowego używałeś podczas nagrywania albumu?

Mam kilka gitar Warwick Infinity (2000) z konstrukcją neck-through (kawałki drewna z którego zbudowany jest gryf przechodzą przez całą długość korpusu), które bardzo lubię. Mam również tego Vampyre, który jest naprawdę niezły. Jednak na płycie zdecydowałem się na użycie basów Infinity, bo lepiej leżą mi w dłoni. Gryf jest wąski i długi oraz po prostu podoba mi się brzmienie, ta bliskość drewna. W korpusie typu hollow body (grube pudło rezonansowe) znajdują się otwory w kształcie litery f, a także, jak już wspomniałem, pojawia się konstrukcja neck-through. To wszystko sprawia, że czuję, że mam do czynienia z osobistym instrumentem.

Wzmacniacze, których używam na koncertach, to Warwick Pro Tube. Model 1.0 o ile dobrze pamiętam (przypuszczalnie, Marco ma na myśli IX); posiadam również parę paczek, które mają w sobie osiem głośników (prawdopodobnie Marco odwołuje się do dwóch Warwick 410 Pro, każda z konfiguracją głośników 4×10″).

Myślę, że najważniejszą cechą brzmienia mojej basówki jest poczucie niewielkiego przesteru, wskutek czego gitara wydaje leciutkie trzaski. To jeden z głównych aspektów, którym kieruję się podczas nagrywania materiału i występów na żywo.

Czy w tym celu używasz efektów gitarowych?

Tak, zawsze korzystam z SansAmp GT1 albo GT2 – nie pamiętam dokładnie (to Tech 21 GT2). Jak już powiedziałem, nie przesadzam z przesterem; pokręcam gałką do czasu, aż bas zacznie wydawać lekko trzeszczące dźwięki. Kiedy gram wystarczająco mocno, dźwięk jest idealnie przesterowany. Zaś podczas delikatniejszych partii brzmienie jest bardziej klarowne.

W „For the Heart I Once Had” znajduje się kolejna świetna partia basu grana ósemkami. Solo Emppu jest bardzo liryczne w tym utworze.

Zgadzam się. Z mojego punktu widzenia, jeśli mówimy o grze Emppu, to ten facet ma niesamowite poczucie melodii. Podoba mi się to, bo to taki rodzaj wyczucia, że Emppu słyszy muzykę i potrafi zagrać pasujące do niej dźwięki. Chodzi mi o to, że wielu z nas ma jakieś wykształcenie muzyczne, ale z pewnością nie jesteśmy wirtuozami swoich instrumentów. Dużo nauczyliśmy się sami i taka umiejętność, którą posiada Emppu, jest bardzo ważna.

To, o czym wspomniałeś, w pewien sposób ujawnia sekret zespołu – w sercu wszystkiego, co robicie, istnieje naprawdę dobra piosenka. Utwór Nightwish nie jest zależny od żadnych schematów – orkiestry, chóru, fortepianu, czy podniosłych aranżacji. Dzięki tym elementom muzyka może się stać tylko lepsza.

To prawda; nie używamy orkiestracji tylko po to, żeby wypełnić lukę w piosence. To część naszej muzyki – może jesteśmy zbyt ambitni, ale naprawdę próbujemy zrobić coś wystarczająco wielkiego, by poruszyć świat. W zespole istnieje ambicja, która zwykle przyczynia się do naszego ostatecznego brzmienia.

„The Islander” jest utworem, którego jesteś autorem i w którym odpowiadasz za wokal. Odsłania on inną stronę kapeli. Czy znasz kawałek Procol Harum „Salty Dog”? Te dwa numery są od siebie całkowicie różne, lecz dotyczą tego samego – rozległego morza i odległych brzegów.

Wiem, co masz na myśli. Znam ten utwór i słuchałem go od czasu do czasu – uważam, że jest naprawdę dobry. Te kompozycje różnią się kompletnie od siebie, jednakże rozumiem o co ci chodzi – wspólne są wyimaginowane wizje o morzu.

Skąd ta fascynacja? Czy w Finlandii są plaże?

Mamy trochę linii brzegowych; w Finlandii jest cholernie dużo jezior. Dlatego stąd mogła wziąć się fascynacja wodą. Jednak wiadome jest, że Tuomas ma małą obsesję na punkcie wszystkiego związanego z morzem, ponieważ kiedy chodził do szkoły chciał zostać biologiem morskim.

Skąd wpadliście na pomysł na aranżację z wykorzystaniem gitar akustycznych i ten szantowy klimat?

Miałem już przygotowany akustyczny riff i zwrotkę – pomyślałem, że jeżeli znajdę odpowiedni refren, to powstanie cała piosenka. Za każdym razem, kiedy próbowałem go dopasować, nie udawało mi się. Wtedy wpadłem na pomysł, żeby złagodzić cały kawałek – i poskutkowało. Skomponowanie orkiestracji zawdzięczamy panu Pipowi Williamsowi z Wielkiej Brytanii.

Sam nagrałem akustyczne demo wraz z partiami sekcji rytmicznej; użyłem sztucznej perkusji, która przypomina nieco etniczne bębny, które znalazły się w ostatecznej wersji. Żadnych talerzy. Pewnego razu puściłem to chłopakom i Tuomas powiedział: „hej, stary, to jest świetne”. Dałem mu to demo i skończyło się na tym, że nagraliśmy ten utwór w studiu. Miałem już wstępne liryki, ale Tuomas stwierdził, że sam je napisze, ponieważ w tym kawałku chciałby opowiedzieć historię o latarniku i jego samotni. Zgodziłem się, mówiąc, że świetnie to pasuje.

Czy podczas występów na żywo wykonujecie ten numer akustycznie?

Tak. Gramy to praktycznie każdego wieczoru – pomijaliśmy „The Islandera” jedynie podczas letnich festiwali z powodów technicznych. Jednakże przez resztę trasy, gdy są to nasze samodzielne koncerty i technicy mają czas na rozstawienie sprzętu, wykonujemy ten utwór zawsze.

Jak na basistę bardzo dobrze radzisz sobie z graniem na gitarze akustycznej.

Od tego zaczynałem. Pochodzę z fińskiej wioski w środkowej części kraju – w związku z tym, jeżeli chciałem być członkiem zespołu, to granie na gitarze akustycznej nie zaprowadziłoby mnie zbyt daleko. Dlatego zacząłem śpiewać i grać na basie.

Sposób w jaki Anette wspiera cię wokalnie w tym utworze brzmi kapitalnie.

To prawda. Kiedy chłopaki chcieli zrobić teledysk do tego utworu byłem bardzo zadowolony. Wersja ostateczna klipu zmiotła mnie z powierzchni ziemi. W Szwajcarii zagraliśmy koncert dla 13 tysięcznej publiki, wypiliśmy kilka drinków i następnego ranka otworzyliśmy nasze skrzynki mailowe wiedząc, że to co przeczytamy będzie najszczerszą prawdą na temat teledysku. W oczach miałem łzy.

Potężną aranżacją i mnogością partii może się za to poszczycić utwór otwierający album – „The Poet and the Pendulum”. Ten numer nie tylko rozpoczyna płytę, ale również przedstawia po raz pierwszy słuchaczom głos Anette i rozmaite muzyczne elementy.

Po pierwsze, pomyśleliśmy, że utwór ten będzie świetnie rozpoczynał krążek, gdy inni na początku umieszczają kawałek, który nadawałby się do radia lub na singiel – zwarty i krótki. Doszliśmy do wniosku: „zróbmy coś, co naprawdę obrazuje naszą obecną sytuację”. Wydaje mi się, że nawet nie zdawaliśmy sobie sprawy, jak bardzo okaże się to prawdziwe. Po usłyszeniu ostatecznej wersji wiedzieliśmy, że ten utwór bardzo dobrze zapowiada wszystko, co dzieje się na płycie.

Czy którykolwiek z członków zespołu słucha muzyki klasycznej? Przykładowo twórczości Sibeliusa, jednego z fińskich kompozytorów?

Myślę, że każdy z nas pochodzi z rodziny, w której obecna była muzyka. Mój ojciec jest fanem tradycyjnego jazzu; rodzice mają w domu wiele płyt z muzyką klasyczną, których słuchałem, gdy byłem młody. Jeśli jakiś utwór podoba ci się, to zostaje w twojej pamięci. Na przykład, „Finlandia” Sibeliusa jest imponującym dziełem – i te dźwięki zostają z tobą. Jestem bardzo szczęśliwy, że w naszej muzyce znajdują się orkiestracje.

Zadawałem to pytanie innym muzykom z Finlandii, Szwecji i innych krajów tej części Europy – dlaczego muzyka, która powstaje w tych państwach, jest tak dramatyczna i mroczna? Czy podobnie jest z Kalifornią – jest kolebką Beach Boys z powodu tego, że jest tam słonecznie? Czy wyjaśnienie jest tak proste i związane tylko z klimatem i krajobrazem?

Też się nad tym zastanawialiśmy. Uważam, że ma to związek z narodową mentalnością, która winna jest temu, że patrzy się na świat w ciemnych barwach. Aczkolwiek nie chcę przez to powiedzieć, że wszyscy Finowie są ponurzy. Jesteśmy nieco powściągliwi, to prawda, nasz humor i usposobienie jest trochę mroczne. Naszym zdaniem nadmiar jest mniej ekspresyjny od niedomiaru – mniejszymi środkami można zburzyć mury harmonii o wiele skuteczniej niż większymi.

Już wcześniej rozmawialiśmy o sercu Nightwish i były to dobre utwory. Lecz zarazem jest to coś więcej – ta muzyka jest elegancka bez poczucia dominacji nad słuchaczem; stawia mu wyzwania. By w pełni zasmakować i zrozumieć te dźwięki potrzeba więcej niż jednego wysłuchania.

W pełni się z tym zgadzam. Na przykład, płyta Dark Passion Play jest dość ciężka i by w pełni ją docenić trzeba spędzić nad nią trochę więcej czasu. I by być szczerym, muszę przyznać, że po kilku przesłuchaniach odnalazłem się w niej. Nawet jeśli ćwiczyliśmy te partie przed długi okres czasu – poznawanie wszystkich instrumentów, orkiestry, chóru, wokali ciągle było ekscytujące. Ufałem temu projektowi, słyszałem wersje demo utworów nagranych przez Tuomasa i jako zespół wiedzieliśmy, że stworzymy coś dobrego. Efekt końcowy przerósł nasze oczekiwania.

Zatem wiedzieliście, że stawicie waszym fanom wyzwanie podczas poznawania tego krążka. Przeprowadzałem kiedyś wywiad z Johnem McLaughlinem i powiedział mi, że zmusza słuchacza do myślenia i nie chce tworzyć muzyki łatwej.

To prawda. Kiedy nagrywasz materiał na płytę, to chcesz, żeby był on efektywny. Pragniesz sprawić, żeby ludzie poczuli coś, czego się nie spodziewali; zaskoczyć ich, doprowadzić do łez, czy szaleństwa. Wtedy jesteś pewien, że robisz coś, co się liczy – poruszasz odbiorców.

Czy myśleliście już o nowym albumie?

Tak, wiem, że Tuomas ma już napisane jakieś utwory. Ja też mam już trochę materiału i kiedy skończymy koncertować, to nagram w domu wersje demo. Chcielibyśmy zacząć wymieniać się płytami i zobaczymy co z tego wyniknie.

Wspomniałeś wcześniej, że nadchodzący krążek będzie drugim z udziałem Anette i jej wkład w powstawanie muzyki będzie o wiele większy.

Zgadza się. Podczas nagrywania Dark Passion Play dopiero zaczynaliśmy pracować z Anette i poznawać ją. Po zarejestrowaniu wersji demo, jeszcze przed wyborem jej jako wokalistki, wiedzieliśmy jedynie jakiej tonacji użyjemy w utworze. Teraz sprawa będzie o wiele prostsza – już od początku wprowadzimy ją w tajniki tworzenia materiału na nową płytę.

Tłumaczenie: Silvena, nightmichael

Zwiń


Krótki wywiad z listopada 2008 roku przeprowadzony przez MTV Brazil, w którym Anette opowiada o muzyce NW, fanach oraz trasie koncertowej.

Czytaj więcej….

Zawsze ciężko być ostatnim, który dołącza do grupy. Oni są już ze sobą zżyci, ja jestem jedyną dziewczyną w zespole, ale jakoś dajemy sobie z tym radę. Siedzimy w tym.

Nie jest łatwe zająć czyjeś miejsce, ponieważ ludzie pod wieloma względami są głupi. Nie mówię o wszystkich, ale chociażby zeszłej nocy na koncercie były osoby pokazujące środkowy palec. Nie przeszkadza mi to, w końcu płacą pieniądze by mnie zobaczyć. Nie myślałam o tym zbyt dużo, ale obrzydliwe komentarze świadczą tylko o niedojrzałości danego człowieka. Większość fanów jest natomiast bardzo miła.

W dzisiejszych czasach, kiedy ludzie mogą ściągać muzykę z Internetu, najważniejszą czynnością jest koncertowanie. Po pierwsze pokazujemy się potencjalnym nabywcom płyt, po drugie za granie również otrzymujemy pieniądze, zresztą lubimy być w trasie. To tournée jest bardzo ciężkie, więc mam nadzieje, że następne okaże się lżejsze.

Tłumaczenie: Cela

Zwiń


Rozmowa z Tuomasem przeprowadzona w październiku dla brazylijskiego magazynu „Roadie Crew”. Lider Nightwish opowiada o oczekiwaniach co do występów z Anette w Brazylii, detalach obecnej trasy i przejściach zespołu po odejściu Tarji.

Czytaj więcej….

Nightwish

Pierwszy raz w nowej erze

Ostatnim razem, gdy Nightwish odwiedził Brazylię, zespół przechodził przez jeden z jego najgorszych okresów w całej swej historii i usiłował zachować twarz. Jednakże 7 dni po finałowym koncercie na Live N’ Louder 2005 kłopoty zostały ujawnione w liście otwartym podpisanym przez Tuomasa Holopainena (instrumenty klawiszowe), Emppu Vuorinena (gitara), Marco Hietalę (gitara basowa) i Juliusa Nevalainena (perkusja), który ogłaszał wydalenie wokalistki Tarji Turunen. Szok dla fanów i prasy, wciąż zadziwionych niesamowitym sukcesem „Once” (2004). W połowie roku 2007 widzieliśmy ze strony zespołu plejadę chwytów marketingowych, tak jak dokładnie skrywane tajemnice dotyczące nowej wokalistki. Pochodząca ze Szwecji Anette Olzon (ex Alyson Avenue) została wreszcie ogłoszona 24. maja. Dzień po opublikowaniu w sieci nowego singla „Eva”, za którym 4 miesiące później podążyła premiera nowego albumu „Dark Passion Play”. Podczas tournée promującego nowy album Nightwish wraca do naszego kraju i Tuomas Holopainen opowiada czytelnikom „Roadie Crew” o oczekiwaniach co do pierwszego koncertu nowej wokalistki w Brazylii, detalach trasy nowego albumu oraz o tym, przez co fiński zespół przeszedł po odejściu Tarji.

Zacznijmy od nowej trasy, biorąc pod uwagę to, że w listopadzie Nightwish zagra w Brazylii. Jakie były najlepsze momenty podczas promowania Dark Passion Play aż do teraz?

Aż trudno opowiadać o wszystkich wspaniałych chwilach, jakie przeżywamy podczas tego tournée. Są jednakże pewne wyróżniające się, jak nasz występ na „Rock Am Ring” w Niemczech, który był ukoronowaniem trasy koncertowej. Zagraliśmy dla 75 tysięcy ludzi, największej widowni na głównej scenie w historii Nightwish, występując przed Offspring i Metallicą. Jedyne, o czym mogliśmy myśleć za kulisami to „nie wolno tego zawalić”. Zagrajmy co najmniej średni koncert. Po prostu nie wolno nam spalić przed takimi tłumami. (śmiech)

Rozumiem, iż napięcie jest znacznie, nawet pomimo lat koncertowania?

Wcale nie jest łatwo stanąć przed taką masą ludzi. Dla tych, którzy nas znają musieliśmy spełnić oczekiwania. Pozostałym, którzy nie wiedzieli o nas zbyt wiele musieliśmy przedstawić coś niesamowitego, aby dowiedzieli się, do czego jesteśmy zdolni. Każdy zespół czuje napięcie w sytuacjach takich jak ta, jednak ważne jest, by zaufać sobie i móc przekształcić niepokój w coś pozytywnego.

Z powodu dołączenia Anette Olzon do zespołu trasa promująca Dark Passion Play powinna być najcięższą dla Nightwish, biorąc pod uwagę całe to ciśnienie? Chyba, że się mylę?

Masz rację. Traktujemy każdy występ jako krytyczny moment dla kariery Nightwish. Nie pozwalamy sobie na popełnianie błędów. No, przynajmniej zbyt wielu… (śmiech) Od czasu wydania Dark Passion Play mieliśmy jedynie parę okazji do relaksu i odpoczynku, jednak szczerze mówiąc cieszy mnie to. Reakcje fanów są godne podziwu, niezwykle pozytywne.

Rozumiem. Ale czy nie dostrzegliście fanów starej ery zespołu zdenerwowanych nową wokalistką lub wspólną pracą nad Dark Passion Play?

Muszę przyznać, że od samego początku ludzie byli bardzo otwarci w stosunku do Anette. Oczekiwaliśmy jakichś negatywnych reakcji, lecz nie usłyszeliśmy ani jednego głosu narzekań przez wszystkie 156 koncertów od czasu wydania DPP. Oczywiście niektórzy fani nigdy nie zaakceptują zastąpienia Tarji w Nightwish. Ale w zamian za każdego utraconego fana zyskujemy jednego lub dwóch nowych. Wielu ludziom przypadła do gustu nasza muzyka, choć twierdzili, że styl śpiewu poprzedniej wokalistki był przesadzony. Teraz muzyka może łatwiej do nich trafić, ponieważ wokal Anette jest przystępniejszy oraz nie podąża jedynie linią liryczną.

Przy okazji, jej strona liryczna nie jest rozwinięta tak dobrze jak Tarji. Czy nie stanowi to problemu podczas grania na żywo starszych utworów?

Borykamy się z tym każdego dnia w trasie. Dostrzegam, że nawet zadowoleni z naszej postawy i koncertu fani zawsze czują się nieco zaniepokojeni tym, jak Anette wykona stare utwory. To normalne. Gwarantuję im wtedy, że Anette zaśpiewa klasyczne piosenki równie dobrze co te nowe. Pod koniec każdego z koncertów wszyscy byli oczarowani jej głosem i talentem. Jej wykonania są zadziwiające.

Jakbyś opisał jej starania w roli wokalistki i frontmanki zespołu na scenie?

Dobrze, zarówno jako wokalistkę jak i osobę. Anette to perfekcjonistka. Nie akceptuje niczego innego niż to co najlepsze, szczyt tego, co może zaoferować fanom i Nightwish. Jest niezwykle utalentowanym, charyzmatycznym i oddanym muzykiem i dzieli się z nami jedynie dobrymi rzeczami. Jako liderka na scenie uczy i rozwija się każdego dnia. Gdyby usłyszeć ją dziewięć lub dziesięć miesięcy temu, nie sposób byłoby stwierdzić, że to ta sama artystka. Zakładam, że ten świetny rozwój ma miejsce dzięki temu, że kocha śpiewać i bytować z fanami.

Co jest dla niej najtrudniejsze w tym nowym doświadczeniu, byciu wokalistką zespołu o takim sukcesie jak Nightwish?

Kocha koncerty i fanów. Wierzę, iż najtrudniejsze jest wszystko związane z Nightwish, co wiąże się z naszymi ugodami z prasą, wydawcą, zarządzaniem, reprezentantami itp. W takich chwilach nacisk i wymagania są większe, z czym nie jest łatwo żyć. My jesteśmy już do tego przyzwyczajeni, lecz dla niej jest to totalnie nowe przeżycie, które ją odciąga od znanego i przyjaznego środowiska. Anette urodziła się, by błyszczeć na scenie. Zobaczycie to podczas naszych koncertów w Brazylii.

Wiadomo, że niektóre z doświadczeń, o których wspomniałeś były głównymi punktami waszego konfliktu pomiędzy Tarją Turunen i Nightwish. Co się zmieniło wraz z dołączeniem Anette Olzon?

Po pierwsze, Anette podróżuje tym samym autokarem co my. Dzień w dzień żyje z zespołem i może natrafiać na jakiekolwiek utrudnienia i napięcia. To dosyć oczywiste. Zastąpienie Tarji Turunen w Nightwish to zadanie, w którym chodzi o więcej niż jedynie zdolności wokalne. Osoba musi umieć radzić sobie z sytuacjami stresu i wymagań. Nie jest to łatwe, ale ona daje sobie z tym radę, a my ją wspomagamy jak tylko możemy. Najważniejsze dla nas jest to, że od czasu dołączenia Anette wróciliśmy do harmonii, ponownie tworząc rodzinę.

To każe wierzyć, że przynajmniej w niektórych momentach problemy Nightwish były skupione na Tarji Turunen. Zaistniały konflikty pomiędzy różnymi członkami zespołu, prawda?

Sprawa z Tarją doprowadziła nas do takiego stopnia, że w niczym nie mogliśmy się zgodzić. Było kilka wewnętrznych konfliktów, nie tylko w kwestiach związanych z nią. Natomiast od czasu przybycia Anette nie mieliśmy już żadnych poważnych sprzeczek. Sądzę, że jako grupa muzyków, zawodowców, przyjaciół przeżywamy najlepsze dni od czasu dobrych chwil spędzonych z Tarją. Nie chodziło tylko o kłótnie i problemy. Wydarzyło się wiele wspaniałych rzeczy. Jednak obraliśmy inne poglądy i nic już nie współgrało, aż w końcu niektóre sytuacje i decyzje nie pasowały do pewnych reguł Nightwish, które ustaliśmy podczas zakładania zespołu.

Po tym wszystkim Anette stąpała po cienkim lodzie, czyż nie? Czy menedżerowie zespołu i wy staraliście się trzymać ją z dala od tych presji? Jak sobie z tym radzicie?

Nie ma wielu metod na uchronienie jej przed tym. Wie, że musi z tym żyć i zawsze rozumiała rozmiar Nightwish i trudności, które by napotkała. Jedyne, co mogliśmy to połączyć się i rzec: nie ważne, ile rzeczy zwaliłoby ci się na kark, wiesz, że zawsze jest przy tobie i na scenie nas czterech i masz nasze stałe, bezwarunkowe wsparcie.

Wiemy o wszystkich rzeczach, które musiała uczynić Anette, by trafić do zespołu, ale czy i wasza grupa na dobrą sprawę została w zespole? Czy były potrzebne zmiany stylu muzycznego w związku z wyborem nowej wokalistki?

Nie wydaje mi się. Podążyliśmy jedynie obraną już przez nas ścieżką. Siedem lat temu zmieniliśmy basistę Nightwish. W 2005 czas przyszedł na wokalistkę. To normalne sprawy. Nie możemy zmieniać bądź dostosowywać całego zespołu z powodu nowego członka. Oczywiście Anette i Tarja mają zupełnie odmienne glosy i style. Ale Dark Passion Play stanowi po prostu kontynuację tego, co uczynione została na poprzednich płytach, szczególnie na Once. Tak samo jest z graniem na żywo.

Nie do końca, jak spostrzegłem. Anette może śpiewać niemalże cały stary materiał Nightwish, jednak niektóre utwory zostały usunięte z listy koncertowej z powodu skali jej głosu.

O których utworach dokładnie mówisz?

Stargazers i poszczególne wersje Walking in the Air i Phantom of the Opera.

W ostatnich dwóch przypadkach, szczególnie podczas grania Phantom of the Opera sedno tkwiło w tym, że riffy były całkowicie skupione na stylu i głosie Tarji. Były nieodmiennie naznaczone jej osobą. Pomijając to, sądzę, że Anette zaśpiewałaby je bez problemów, podobnie jak Stargazers. Jej wokal może być równie wysoki jak Tarji. To głosy są różne. Zmiany w setliście polegają na wyborze utworów, które świetnie pasują do stylu Anette.

Ciągle słyszymy komentarze na temat Twojej chęci nagrania płyty z orkiestrą na żywo. Dlaczego to się jeszcze nie stało? Czy Twoje plany nie uległy zmianie?

Jak najbardziej, zawsze chciałem nagrać album koncertowy z orkiestrą, jednak robimy tak wiele, że ciężko jest pracować nad takimi dużymi projektami jak to czy nawet myśleć o tym. Prócz tego kolejnym naszym krokiem będzie wydanie kolejnego albumu z Anette. Przez cały czas komponuję, piszę i myślę o muzyce do naszego siódmego albumu, który może być wydany w 2009 lub na początku 2010 roku. Jeszcze nie wiemy. Nagrania rozpoczną się w następnym roku.

Czy uważasz komponowanie podczas trasy za przyjemne?

Nie. Potrzebuję nieco izolacji i odosobnienia, by lepiej obmyślać muzykę i stworzyć strukturę, którą mam w głowie. Z tego powodu nie mogę stwierdzić, kiedy następny album będzie gotów, wciąż mamy zaplanowanych wiele koncertów i dopiero po nich będę mógł się skoncentrować na nowej płycie.

Wracając do kwestii albumu z orkiestrą, czy nie sądzisz, że do takiej pracy lepiej nadawałby się głos Tarji aniżeli Anette?

Z pewnością płyta nagrana z orkiestrą wyśmienicie by się sprawdziła z Tarją, jednak myślę, że możemy sobie świetnie poradzić z Anette. Nie widzę wielu przeszkód i myślę, że naprawdę da sobie radę z albumem tego formatu. Prawdą jest, że mieliśmy wokalistkę specjalizującą się w liryce a teraz mamy bardziej emocjonalną, uroczą, wszechstronną i przystępną. To kwestia gustu. Ale zdecydowanie obie mogłyby sobie poradzić z płytą Nightwish z orkiestrą.

Parę słów o Dark Passion Play. Jak się wam podobają utwory grane na żywo?

Lubiliśmy je w studiu, więc na żywo brzmią podobnie do wersji nagraniowych. Może nieco cięższe, ale to wszystko.

Niektóre z pozycji zostały nagrane przed lub podczas procesu odejścia Tarji z zespołu. Czy zaszły w związku z tym zmiany w kompozycjach?

Tak. Sposób napisania utworów w 2005, w środku burzliwych dla nas czasów, odbiega od tego, jak je widzę i gram obecnie. Wkrótce zaszły zmiany. Mam na myśli szczególnie Bye Bye Beautiful i The Poet & The Pendulum. Właściwie to trochę dziwnie się je gra na żywo, ponieważ przypominają mi uczucia i chwile pozostawione w tyle. Cała ta historia i problemy, z którymi mieliśmy do czynienia już mnie nie obchodzą, więc dziwnie jest to sobie wspominać. Czuję do tych kompozycji pewien dystans pomijając to, że lubię je grać.

Czy z jakimś utworem miała miejsce odwrotna sytuacja? To znaczy, nie był dla Ciebie zbyt ważny ale po całym czasie spędzonym w trasie nabrał wagi?

Czuję, że najlepszą odpowiedzią na to pytanie jest Amaranth. Nie byłem do końca zakochany w tym utworze a teraz jest to jeden z moich ulubionych na płycie. Poza tym jest to obecnie jeden z najmocniejszych punktów występów na żywo, fani go uwielbiają. Zaskakujące jest też, jak wiele na koncertach zyskały Sahara i Last of the Wilds.

Jakie uczucia wyzwalała praca w studiu Abbey Road w Londynie?

To miejsce ma niezwykle wielką historię. Nawet nie będąc fanami Beatlesów, byliśmy pod wrażeniem studia, w którym komponował John Lennon, pokoi służących Pink Floydom do rejestrowania ich niezapomnianych albumów i wielu innych rzeczy, które tu się odbywały. Na przykład stworzenie ścieżki dźwiękowej do Władcy Pierścieni. To miejsce jest specjalne, legendarne. To co na mnie wywarło największe wrażenie to poziom muzyków, którzy grali z nami. To było naprawdę wspaniałe uczucie, znów współpracować z Londyńską Orkiestrą Filharmoniczną. Świetnie się rozumiemy i spodziewam się ich również na następnym albumie.

W wywiadzie dla niemieckiego magazynu „Orkus” powiedziałeś, że Dark Passion Play to album, który ocalił ci życie. Dlaczego? Czy w dalszym ciągu masz to uczucie?

Tak. To było moje szczere oświadczenie w chwilach silnych emocji. Pomiędzy 2005 i 2006 rokiem przeżywałem najgorszy okres życia osobistego, przeszedłem przez największy kryzys istnienia w jakim kiedykolwiek byłem, a do tego trzeba dodać inne poważne problemy z zespołem. Pisanie Dark Passion Play było jedynym znanym mi sposobem na wyrażenie tych emocji i ukazanie ludziom, co się dzieje. Tak więc album ten ocalił mnie na różne sposoby. To warte jednak było cierpienia. Bardzo dorosłem i stałem się bardziej skupioną osobą, niekiedy też mocno zdyscyplinowaną. Nie mówiąc o tym, że to wszystko zaowocowało najlepszą płytą nagraną do tej pory przez Nightwish.

Również jedną z najmroczniejszych.

Nie mogło być inaczej. Gdy nienawidzisz siebie, czujesz się jak najgorszy człowiek na świecie, taki jest rezultat. Nie jestem typem kompozytora, którego jedyne dobre kompozycje na podorędziu to właśnie takie, ale potrzebuję silnych przeżyć by tworzyć dobrą muzykę. Spokój i obojętność nie pomagają mi w procesie kreacji. Moje najlepsze piosenki powstawały, gdy byłem zakochany, radosny, smutny, zdenerwowany kimś lub czymś. Skrajności są mi potrzebne.

Jak widzisz silny wokal w studiu i na koncertach, mając na uwadze głos Anette?

Myślę, że bardzo dobrze się sprawdza. Moje spojrzenie w tej sprawie nie zmieniło się i gdy tylko będziemy potrzebować agresywnego wokalu, wykorzystamy go. Posłuchaj na przykład Anette śpiewającej Wish I Had An Angel. Kombinacja jej wokalu i Marco jest niezwykła.

Skoro mowa już o Marco Hietali, stał się on bardzo ważnym członkiem Nightwish i wygląda na to, że z każdym albumem ma on coraz więcej miejsca na własne kompozycje i współpracę w tej dziedzinie z Tobą.

To naturalna droga rozwoju, a także świadectwo świetnej roboty wykonywanej przez Marco w Nightwish. Bardzo nam pomagał i wiele wniósł do zespołu po zastąpieniu Samiego Vänski.

Czego fani Nightwish mogą się spodziewać po tym powrocie do Brazylii?

Mogą czekać na zespół, którego jakość na scenie jest im już znana, ale który jest bardziej zadowolony z życia w trasie. Zdobyliśmy wiele na dołączeniu Anette i pokażemy to na żywo Brazylijczykom. Wykona razem z nami wspaniałe występy. Mam nadzieję, że wszystkim spodobają się koncerty – my na pewno będziemy się dobrze bawić.

Tłumaczenie: Daviduzz

Zwiń


Humorystyczny wywiad z Tuomasem i Marco przeprowadzony przez amerykańskiego komika Erica Bravermana podczas trasy zespołu po Stanach. Członkowie Nightwish biorą udział w disneyowskim quizie, interpretują nazwę zespołu, opowiadają o koncertowaniu w USA oraz o spotkaniu z basistą Metal Church.

Czytaj więcej….

Okej… Naszymi gośćmi są Marco i Tuomas.

Pierwsze pytanie – czym jest nocne życzenie?

Tuomas: Czymś tak perwersyjnym, że nie wypada mi mówić o tym przed kamerą…

Perwersyjnym? Ty też to tak interpretujesz?

Marco: Cóż… Myślę, że jest to coś, czego życzysz sobie w nocy.

Ja życzę sobie wygodnych poduszek…

Marco: Niezupełnie o to mi chodziło… *śmiech*

Podsumowując, każdy może dowolnie interpretować tę nazwę.

Tuomas: Oczywiście.

Pochodzicie z jednego z tych finlandzkich (tłumaczenie dosłowne – przyp. Silvena) krajów? Z Finlandii, Szwecji, Norwegii…?

Marco: Z Finlandii.

Okej. W waszych utworach jest dużo nawiązań to fantastyki. Dlaczego inspirujecie się akurat tym, a nie, przykładowo, sklepem z warzywami?

Tuomas: Muzyka była zawsze dla mnie rodzajem eskapizmu. Nie chcę przez nią uczynić świata lepszym, nie chcę brać udziału w polityce, czy ochronie środowiska… Moim celem jest tworzenie dźwięków, które działają na wyobraźnię słuchacza i dzięki którym można uciec do innej rzeczywistości.

Najlepszym określeniem naszej muzyki z jakim kiedykolwiek się spotkałem był landscape metal (metal krajobrazowy).

Landscape metal?! Ludzie, słuchajcie uważnie – pierwszy raz w historii heavy metalu pojawił się zespół landscape metalowy! Ich muzyka brzmi jak rodem z Disneylandu i jest miesznką Anthrax, Dragonforce i symfonii…

Myślisz, że to określenie pasuje?

Marco: Uważam, że tak. Po koncercie zwykle zostaje pewien rodzaj krajobrazu – wysypisko śmieci *śmiech*

Czym inspirowaliście się podczas tworzenia Blood… Mary’s… Jak to leciało, do cholery? Aaa! Blood Mary’s Creek!

Tuomas: Uwielbiam drink Bloody Mary (Krwawą Mary)…

Z dużą ilością warzyw?

Tuomas: I tabasco.

Lubisz Disneya, Marco?

Marco: Nie fascynuję się tym tak jak wy, ale mam kilka komiksów Kaczora Donalda w domu.

Czas na mały quiz. Drugie imię Kaczora Donalda to…?

Tuomas: Fauntleroy.

Brawo! Niewiele osób zna odpowiedź na to pytanie.

Teraz zadam jeszcze trudniejszą zagadkę. Uwaga, bo jest ona niczym uderzenie Mike’a Tysona i większość ludzi nie ma zielonego pojęcia jaka jest odpowiedź. Jedyny krasnoludek, który nie ma brody?

Tuomas: Hm… Próbuję przypomnieć sobie angielski odpowiednik jego imienia…

A jakie jest finlandzkie?

Tuomas: Lustiges.

Sędziowie, czy możemy to uznać? To kwestia tłumaczenia…

Tuomas: Dopey (Gapcio)?

Tak!

Wiecie co, chłopaki… Jesteście niesamowici. Gdybym zapytał o to Glenna Tiptona albo Larsa Ulricha, to prawdopodobnie dostałbym w twarz.

Ostania zagadka: Pluto przemówił tylko raz. Co powiedział?

Tuomas: Nie mam pojęcia…

Naprawdę?! Powiedział „pocałuj mnie”.

Tuomas: W jakim kontekście?

Ach, teraz zabiłeś mi ćwieka… Wydaje mi się, że Pluto uciekał przed kimś i wtedy wymówił te proste słowa.

Tuomas: Czy mogę zadać ci pytanie?

Ee… Chyba tak.

Tuomas: Do jakiego państwa udał się Carl Barks, kiedy po raz pierwszy wyjechał ze Stanów Zjednoczonych? I kiedy to było?

Carl Barks… Nie wiem.

Tuomas: Było to około 1995 roku. Udał się do Finlandii.

Dlaczego?

Tuomas: Ponieważ w Finlandii jest prawdopodobnie najwięcej fanów Kaczora Donalda.

Serio? To przez kolory na waszej fladze? Niebieski i biały, tak jak ubranie i pióra Donalda? Nie mam pojęcia, po prostu zgaduję…

Tuomas: *śmiech* Też tego nie wiem.

Czy próbowaliście to jakoś połączyć? Przykładowo, nakręcić teledysk w Disneylandzie, na jednej z kolejek?

Tuomas: Byłoby to słabe i ckliwe…

Dlaczego? Wiesz, dla kogoś ckliwy może być utwór o nazistach „Angel of Death” Slayera *śmiech* Dla jednego coś jest genialne, a dla drugiego nadaje się do śmieci…

Tłumaczenie: Silvena

 

Gdybyś mógł wybudować sobie na podwórzu jedną z kolejek z Disneylandu, to którą byś wybrał?

Tuomas: Myślę, że byłaby to Splash Mountain.

Splash Mountain?! Wsadzenie wanny na dach dałoby ten sam efekt…

Tuomas: Uwielbiam „Song of the South” (“Pieśń Południa” – niektóre motywy w Splash Mountain są wzorowane na tym filmie).

Taa, sławny wujek Remus… Wiesz o tym, że ten film był w pewnym okresie dość kontrowersyjny? Mówiono, że przedstawiał on rasistowski opis murzynów z południa… Dlatego Disney wycofał to dvd z rynku.

Okej, nie mogę pozwolić, żebyś się nudził, Marco.

Marco: Nie nudzę się, to naprawdę ciekawe.

Tuomas jest uwielbiany w Internecie. Czy jesteś zazdrosny o to, że fani budują więcej ołtarzyków jemu niż tobie?

Marco: *śmiech* Cóż, w ogóle się tym nie przejmuję. Cieszę się, że fani go uwielbiają. Zresztą on jest singlem, a ja mam żonę i dzieci…

Aaa, rozumiem co masz na myśli… Dobry z ciebie facet *śmiech*

Widzę, że masz na sobie koszulkę Metal Church. Słuchasz tego zespołu, czy założyłeś ją tak po prostu?

Marco: Słyszałem kilka pierwszych albumów. Było to wiele lat temu. Ostatnio, gdy gościliśmy w Seattle, spotkaliśmy basistę Metal Church i jego rodzinę. I właśnie wtedy podarował mi tę koszulkę. Wiesz, gdy jesteśmy w trasie takie ciuchy są przydatne. Tuomas dba o swój wygląd, a ja wrzucam na siebie co popadnie…

Ubiór Tuomasa nazywamy rockowym. Twój, Marco, stylem przyzwoitego włóczęgi *śmiech*

O ile lat więcej od was Metal Church jest obecny na scenie metalowej? Dwadzieścia?

Marco: Około. Wydaje mi się, że byłem w liceum, gdy wydali swój pierwszy krążek…

Więc jakie to uczucie poznać muzyka, którego twórczość towarzyszyła wam podczas dorastania?

Marco: Fajnie jest nawiązać taki kontakt. Tak na marginesie, obecny basista to ten sam, który udzielał się na pierwszych krążkach?

Nie jestem pewien… Duke Erickson grał w tym zespole przez lata.

Marco: Wysoki łysy facet?

Tak.

Marco: W takim razie to nie był Duke.

No nieźle… Po raz kolejny nauczyłem się czegoś od was, chłopaki!

Czasem wydaje się, że w dobie Internetu możemy dowiedzieć się wszystkiego… Czy jest coś, czego fani Nightwish nie wiedzą o was, a powinni?

Marco: Kusi mnie, żeby powiedzieć, że jesteśmy gejami, ale to byłoby kłamstwo *śmiech*

Żeby ludzie totalnie zgłupieli?

Marco: Nie. Po prostu to byłoby coś, czego ludzie o nas nie wiedzą.

Czy udzielasz się w jakiś projektach poza Tarotem, Marco?

Marco: Tak, w kilku. Ostatnio pracuję z Tonym Kakko z Sonaty Arctiki (zespołu, który supportuje nas na obecnej trasie) i dwoma innymi wokalistami zespołów metalowych. Wykonujemy covery z lat 80. w symfoniczno metalowej aranżacji.

Jaka jest najbardziej uderzająca różnica między koncertowaniem w Finlandii i w Stanach?

Tuomas: W Stanach jest więcej kłopotów i więcej niedobrego żarcia.

Jakie jedzenie ci tutaj nie smakuje? Pizza nie jest taka dobra jak w Finlandii…?

Tuomas: Jest w porządku. Po prostu w Stanach musisz dłużej poszukać, by znaleźć coś naprawdę… zdrowego.

Dbasz o zdrowie?

Tuomas: Jest to konieczne. Jakoś trzeba zrównoważyć ostre picie alkoholu… *śmiech*

Rozumiem! Warzywa – gin… Zdarzyło ci się ze sobą mieszać takie składniki?

Tuomas: Marco kiedyś próbował to robić…

Marco: Tak, była to mikstura wódki i soku malinowego. Zrobiłem taki napitek razem z moim przyjacielem, który gra na syntezatorze w pewnym zespole. Raczej nie polecam… Inny sposób mieszania, to picie dwóch różnych napojów po sobie.

Jak widzicie, Nightwish to bardzo mili goście. Ja już może sobie pójdę i zostawię tę ładną dziewczynę razem z ich… albumami.

Tuomas i Marco: *śmiech*

Poważnie! Fajnie było się z wami spotkać. Moimi goście nie mogą być tylko metalowi weterani koło sześćdziesiątki. Nie ukrywam, że lubię Roba Halforda, Glenna Tiptona, Metallikę… Ale to są już staruszkowie.

I wszyscy są szczęśliwi. Dzięki za oglądanie tego wywiadu. Teraz idę zażyczyć sobie coś nocnego… Bardzo podoba mi się idea tego zespołu!

Tłumaczenie: Silvena

Zwiń


Wywiad z Tuomasem przeprowadzony 26 września 2008 roku w Baltimore. Tuomas opowiada o chorobie Anette, jego stosunku do religii i polityki wytwórni płytowych, a także o… Morganie Freemanie.

Czytaj więcej….

Cześć! Jest ze mną Tuomas z Nightwish. Jak leci?

Lepiej.

Powiedz nam, jak czuje się Anette?

Prawdę mówiąc niezbyt dobrze. Nigdy nie widziałem jej tak przygnębionej. Czuje się źle zarówno fizycznie, jak i psychicznie. Właśnie wraca samolotem do Szwecji, gdzie zajmą się nią w szpitalu. Niestety, nie można wygrać z siłami natury. To się po prostu zdarza. Anette jest bardzo poważnie chora i musieliśmy odwołać ostatnie koncerty tej trasy. To było jedyne wyjście.

Ale wyjdzie z tego?

Tak, wszystko będzie w porządku. Bardzo często koncertowaliśmy przez ostatni rok. Słyszałem również, że ostatnio dużo osób poważnie choruje na grypę. Próbowaliśmy leczyć Anette najlepiej jak potrafiliśmy, ale nie było widać poprawy. W końcu zdecydowaliśmy, by wróciła do kraju.

Myślimy, że zachowaliście się świetnie w stosunku do fanów, gdy postanowiliście we czwórkę zostać tutaj, spotykać się z nimi i rozdawać autografy. Naprawdę to doceniamy.

Czy po wydaniu pierwszego albumu z Anette, Dark Passion Play, zauważyłeś nowe pokolenie fanów?

Owszem. Jednak jest również sporo osób, które są naszymi fanami sprzed wydania ostatniego krążka. Myślę, że fajne jest to, że ludzie nas nie opuścili. Naturalnie, nie brakuje fanów Tarji, którzy nie lubią zmian i nowego kierunku w naszej muzyce. Ale jak już wspomniałem jest wielu nowych fanów. I wydaje się, że Dark Passion Play staje się naszym najlepiej sprzedającym się albumem…

To świetny materiał.

Dzięki. Mieliśmy również okazję koncertować w wielu nowych miejscach, więc jest naprawdę dobrze.

Wcześniejsze krążki zostają wydawane na nowo. To z powodu 10-lecia istnienia zespołu..?

Mniej więcej. Wiesz, wytwórnia ciągle wydaje coś nowego. Edycje specjalne, limitowane i inne gówna. Mam mieszane uczucia co do tego wszystkiego. Rozumiem, że celem wytwórni jest zarabianie pieniędzy, promowanie zespołu, duża sprzedaż, ale rozumiem także to, że fanom działa to na nerwy. Prawdę mówiąc, mnie też. Ale taki już jest współczesny muzyczny biznes. Nawet ja już nie nadążam za tymi wszystkimi wydaniami. Oni już nas nawet nie pytają o zdanie. Czasem wchodzę do sklepu i widzę nowy krążek Nightwish na półce, jakąś edycję limitowaną, o której nic wcześniej nie wiedziałem…

Myślisz, że muzyczny przemysł zmienił się na lepsze czy na gorsze przez te wszystkie lata?

Sam nie wiem, chyba niewiele się zmieniło. Wiesz, zawsze byliśmy szczęściarzami – ze strony wytwórni nie groziła nam żadna presja, a ostatnie słowo zawsze należało do nas, jako zespołu. Nigdy nie współpracowaliśmy z żadnymi zgrywającymi się producentami, wszystko było tak, jak chcieliśmy. Co do muzycznego przemysłu… to inną sprawą jest Internet, Youtube… Wszystko co zrobisz może na następny dzień znaleźć się w sieci. Trzeba być bardzo ostrożnym z wydawaniem nowej płyty, by nie wyciekła do Internetu. W dzisiejszym świecie nie można zachować tajemnicy dotyczącej zawartości nowego krążka do dnia pojawienia się go w sklepach.

Czy podczas nagrywania albumu obawiacie się, by nowy materiał nie wyciekł?

Tak, trochę. Tak jak powiedziałem, wydawnictwo przygotowujesz zarówno z utworami i grafiką, w otoczce tajemnicy… I chcesz zaprezentować to fanom jako całość. We współczesnym świecie trzeba wypuszczać sample, wysyłać kopie gazetom, a potem ktoś wrzuca to do sieci. I cała magia pryska. Właśnie to najbardziej mi przeszkadza.

Dvd „End of an Era” było fenomenalne. Czy planujecie wydać dvd z obecnej trasy?

Rozmawialiśmy o tym i postanowiliśmy, że nie. „End of an Era” zostało wydane w 2006 roku, więc zaledwie dwa lata temu. Uważam, że trzeba nieco więcej czasu pomiędzy wydawaniem dvd i należy nagrać jeszcze jeden album z Anette. Chodzi mi o to, że „End of an Era” jest naprawdę dobre… I myśleliśmy o tym, żeby zorganizować duży koncert z orkiestrą i chórem. Na to będziemy czekać zanim wydamy dvd.

Ten koncert miałby się odbyć w Ameryce czy Finlandii?

Wydaje mi się, że nie będzie to ani Ameryka, ani Finlandia. Już kilka lat temu mieliśmy plany, żeby zorganizować ten koncert w Londynie. Jednak nie wyszło, były problemy z uzgodnieniem terminu. Obiecuję, że któregoś dnia taki koncert się odbędzie. To następny krok jaki my, jako zespół, chcemy podjąć. Potrzebujemy tylko trochę czasu i kolejnego albumu z Anette.

Ok. Pamiętam, że jeszcze zanim wyszedł nowy krążek, bilety na koncert w Greenfields rozeszły się 6 miesięcy przed waszym występem. Czy z wydaniem każdego albumu liczba fanów w Stanach się zwiększa, czy po prostu ludzie tutaj są bardziej gwałtowni niż w Finlandii…? Jak to jest? Jaka jest różnica między lojalnymi fińskimi fanami a amerykańskimi?

Tak naprawdę chyba nie ma różnicy. Jeżeli chodzi o fanów metalu, to są zwykle tacy sami na całym świecie. Bardzo często ludzie zadają mi to pytanie, a ja zawsze tak samo odpowiadam – wszędzie jest ta sama pasja i lojalność. Może różnica tkwi w tym, że czym bardziej na południe, tym bardziej szalona jest publiczność. Tak jak w Ameryce Południowej, czy południowej Europie…

Tak, widziałem, jak w dokumencie na „End of an Era” fani w Meksyku, czy Chile po prostu szaleli na waszym punkcie!

To prawda. I jak już powiedziałem – fajne jest to, że bez znaczenia, czy koncertujesz w Stanach, Finlandii, Niemczech, czy Australii zawsze w fanach można odnaleźć tę samą pasję.

Tłumaczenie: Silvena

CZĘŚĆ II

Zawsze gdy mam okazję rozmawiać z muzykami zadaję to pytanie. Ciekaw jestem twojej odpowiedzi. Jest tak wiele kapel w gatunku, jakim jest metal – od black metalowych, przez symfoniczne, kończąc na chrześcijańskich. Jak uważasz, czy Bóg jest obecny w heavy metalu? Zastanawiałeś się nad tym?

Bóg?

Tak.

… Metal nie wyklucza Boga. Sam jestem chrześcijaninem. Nie czytam Biblii jako fundamentalista, ale wierzę w wiele nauk w niej zapisanych. Sądzę, że Bóg ma o wiele większe poczucie humoru niż niektórzy myślą. Nie wiem czy On istnieje, czy nie. Jestem sceptykiem, wierzę w to, że wszystko jest możliwe. Jednak cenię większość chrześcijańskich wartości i staram się żyć zgodnie z nimi. Wiesz, uważam, że fundamentalizm to rak tego świata.

Też tak myślę.

Na przykład, ludzie zawsze oskarżają religię za wszystkie wojny na świecie. Nie sądzę, że to religia jest winna – winien jest człowiek i jego interpretacja tekstu. Czytałem bardzo wiele ksiąg religijnych – buddyjskie, hinduistyczne, chrześcijańskie i muzułmańskie – i uważam, że zawierają dużo wartościowych treści. To po prostu wąskie ludzkie umysły źle je interpretują. I to jest przyczyna problemów na świecie. Nie wińmy religii, tylko ludzką naturę.

Dzisiaj jesteś wspaniałym kompozytorem, napisałeś dużo świetnej muzyki. Chciałbyś kiedyś skomponować muzykę filmową? A może już to zrobiłeś?

Nie, nigdy nie stworzyłem czegoś w rodzaju soundtracku. Raz napisałem główny motyw dla fińskiego filmu, to wszystko. Wiesz, muzyka filmowa jest dla mnie czymś wielkim i bardzo chciałbym nagrać coś takiego w przyszłości. Jednak teraz metal jest najważniejszy i tkwi w mojej krwi tak mocno, że będę się nim zajmował przez kilka następnych lat. Może nawet przez całe życie, nie wiem. Niemniej jednak jestem pewny, że kiedyś chciałbym spróbować skomponować muzykę do filmu.

Powiedz, podczas słuchania którego zespołu metalowego pomyślałeś: „to właśnie to chcę robić przez resztę życia!”?

Sprawił to zespół ponad wszystkie – Metallica. Spędziłem rok w Kansas na studenckiej wymianie w 1993 roku. Wówczas najcięższą muzyką jakiej słuchałem był Gary Moore i Queen, nie przepadałem za metalem. I właśnie wtedy rodzina, u której mieszkałem, zabrała mnie na koncert Metalliki i Guns N’Roses.

Też tam byłem. Świetne widowisko!

Tak, to był fenomenalny występ. Może zabrzmi to dziwnie, ale ten jeden wieczór zmienił moje życie. Wiesz, w ogóle nie chciałem iść, ale w końcu przekonano mnie, mówiąc, że to będzie całkiem nowe przeżycie. I kiedy Metallica zaczęła grać pierwszy kawałek – „Harvester of Sorrow” – pomyślałem, że to fantastyczne. A gdy zagrali „One” na bis, zmiotło mnie z powierzchni ziemi. Następnego tygodnia kupiłem wszystkie albumy Metalliki i odtąd jestem fanem muzyki metalowej. Ten zespół naprawdę zmienił wszystko. Później kupiłem krążki Pantery, Megadeth i Ozzy’ego Osbourne’a.

Gdyby miał powstać film o Nightwish, to kogo chciałbyś zobaczyć grającego ciebie?

Hm… moim ulubionym aktorem jest Morgan Freeman, ale nie wiem czy sprawdziłby się w tej roli… *śmiech*

Myślisz, że byłoby to dobre rozwiązanie? *śmiech*

Nie wiem. Po prostu chciałem o nim wspomnieć, bo jest moim ulubionym aktorem.

W porządku. Wracając jeszcze do dvd i nagrań na żywo. Podsumowując, nie będzie żadnego takiego wydawnictwa z tej trasy?

Nie, raczej nie będzie. Jednakże za około 1,5 miesiąca ukaże się książka ze zdjęciami Nightwish, naprawdę fajna rzecz – 220 stron, tylko fotografie z trasy. To coś w rodzaju opowieści o kapeli, która koncertuje; pokazane jest w niej jak to jest za kulisami przed występem, co robią technicy. Byłem pod ogromnym wrażeniem, gdy zobaczyłem pierwszą kopię. Sądzę, że to ostatnie oficjalne wydawnictwo przed nową płytą.

Okej. Chciałbyś coś przekazać waszym fanom?

Jasne. W ciągu ostatnich pięciu dni odebrałem więcej zrozumienia od fanów niż przez całe życie. Myślałem, że ludzie będą wściekli, gdy dowiedzą się, że musieliśmy odwołać te 4 koncerty. W Knoxville spotkałem kilka osób, które jechały 15 godzin, by nas zobaczyć i dopiero na miejscu dowiedziały się, że występ został odwołany. Zrozumieli i nie byli zdenerwowani z tego powodu. Wiesz, nie spotkałem ani jednego człowieka, który byłby kompletnie rozczarowany i zły. Nie doceniłem ludzkiej natury i chciałem podziękować wszystkim za okazane zrozumienie. Wielkie dzięki!

I ja dziękuję ci bardzo za ten wywiad. Jesteście świetnym zespołem i naprawdę doceniamy muzykę, którą tworzycie.

Tłumaczenie: Silvena

Zwiń


Wywiad z Marco przeprowadzony 17 września 2008 roku w Austin, w Teksasie. Basista odpowiada na pytania związane z jego pierwszym spotkaniem z Anette, nagrywaniem wersji demo na „Dark Passion Play” i projektem Northern Kings. Poza tym, Marco decyduje, kto w metalowym światku ma najlepszą brodę.

Czytaj więcej….

Jestem Robert Williams z Metal-Rules.com. Dzisiaj porozmawiam z Marco Hietalą, basistą i wokalistą grupy Nightwish z Finlandii.

Jak się masz, Marco?

Nieźle. Wciąż odczuwam skutki ostatniego wieczoru, ale jest okej.

Jak idzie wam trasa promująca „Dark Passion Play”?

Prawdę powiedziawszy, to trwa ona już prawie rok. Chyba powoli zaczynamy popadać w rutynę.

Czy za każdym razem, gdy powracacie do Stanów, to koncertuje wam się dobrze?

Tak. Muszę przyznać, że trasa idzie gładko – dzień po dniu. To po prostu się kręci.

Bardzo podoba mi się nowy krążek…

Dzięki.

„Dark Passion Play” jest pierwszym materiałem nagranym wspólnie z nową wokalistką Anette Olzon. Jakie było pierwsze wrażenie, gdy ją spotkałeś?

Trwały wtedy przesłuchania. Anette była energiczna, nieco hałaśliwa i chyba zostało jej to do dzisiaj… *śmiech*

Przed dołączeniem Anette do zespołu nagrałeś kilka wersji demo. Był to m.in. „Amaranth”, w którym wykonałeś całkiem inny refren niż w ostatecznej wersji, która znalazła się na płycie. Czy interesującym przeżyciem było zobaczyć jak śpiewa ten utwór inny wokalista…?

Pewnie. Nagraliśmy nawet kilka wersji demo „Amaranth”, z różnymi refrenami i liniami melodycznymi. Nikt nie był do końca z nich zadowolony, więc numer pozostał w postaci, w jakiej jest na albumie.

Kto zaproponował inny sposób zaśpiewania utworu?

Zwykle posługujemy się mieszanką pomysłów Tuomasa i interpretacji tekstu z budowaniem napięcia w piosence. Zazwyczaj Tuomas pozwala nam, jako wokalistom, znaleźć własny sposób na wykonanie – jedynie udziela nam wskazówek, by powstała odpowiednia melodia.

Na nowej płycie współpracowaliście z Londyńską Orkiestrą Symfoniczną i chórem, a materiał nagraliście w legendarnym studiu Abbey Road. To najdroższy fiński krążek!

W jaki sposób podejmujecie takie decyzje?

Zawsze rozmawiamy na takie tematy razem. I w tym wypadku zdecydowaliśmy, że nie będziemy udawać skromnych i czas, by zrobić krok do przodu. To było powodem naszej decyzji.

Czy po zakończeniu światowej trasy zrobicie sobie przerwę, czy z typową dla was pasją wejdziecie do studia?

Na pewno będziemy chcieli odpocząć.

Latem Nuclear Blast wydał koncertówkę twojego drugiego zespołu – Tarot – „Undead Indeed”. Fani tej kapeli z pewnością czekają na kolejny album długogrający. Kiedy macie w planach go nagrać? Po trasie z Nightwish?

Raczej tak. Skomponowałem już całkiem sporo materiału na nowy krążek. Następnie muszę nagrać wersje demo i przekazać je Tuomasowi i chłopakom z Tarot.

Gdy piszę nowe utwory, to wiem, które będą pasować do stylu Nightwish, a które do stylu Tarot.

Waszym supportem na obecnej trasie jest Sonata Arctica. Ich wokalista, Tony Kakko, był od zawsze fanem Nightwish. W Northern Kings współpracujesz z nim – razem wykonujecie rockowe przeboje w metalowym stylu. Planujecie nagrać kiedyś wasze autorskie kawałki?

Możliwe… Ale nie tym razem. Wiesz, Northern Kings jest dla nas relaksem i zabawą – na razie tak zostanie.

Kiedy zamierzacie wydać kolejny album?

Już nad nim pracujemy. Tony’ego i mnie czeka nagrywanie wielu partii wokalnych.

Marco, pokażę ci kilka fotografii. Powiedz, co o nich myślisz. Pierwsze zdjęcie – Scottie z Anthrax.

Wygląda jakby miał na sobie koszulę nocną.

*śmiech* Mam nadzieję, że nie. Kolejne – Dimebag Darrel z Pantery.

Okej… Ale co mam na ten temat powiedzieć…?

Ostatnia fotografia – Kerry King z kapeli Slayer. Teraz zastanów się i powiedz – która z tych postaci (wliczając również siebie) ma najbardziej nieziemską brodę w metalowym światku?

*śmiech* Cholera… Trudne pytanie. Szczerzę mówiąc, to powinienem wygrać z tymi chłopakami, bo mam dwie brody… Hmm, zarost Kerry’ego jest bardzo imponujący. Muszę podjąć decyzję?

Chętnie się dowiem, która jest według ciebie najlepsza.

W takim razie wybieram brodę Kerry’ego Kinga.

Jego zarost rządzi!

Okej, wiem, że jesteś zajętym człowiekiem i musisz przygotować się do występu. Na zakończenie – czy chciałbyś przekazać coś swoim fanom „zza gór i zza lasów”?

Pewnie. Koncertujemy już od roku odkąd wyszedł nasz ostatni album. Mamy za sobą ciężkie czasy, więc naprawdę satysfakcjonujące jest widzieć, że ludzie wciąż przychodzą na nasze występy, kupują płyty… Dla wszystkich naszych wiernych fanów – wielkie dzięki i szacunek!

Tłumaczenie: Silvena

Zwiń

~*~


Wywiad z Tuomasem przeprowadzony 17 września 2008 roku, w dniu koncertu w Austin. Tuomas odpowiada na pytania o swoje plany po zakończeniu trasy koncertowej promującej najnowszy album, inspiracji przy tworzeniu nowych utworów, zmian w setliście oraz o tym jak doszło do tego, iż został muzykiem.

Czytaj więcej….

Jak przebiega trasa koncertowa?

Obecna część trasy jest chyba najbardziej odprężająca…

Naprawdę?

Jak do tej pory… Pierwsza trasa po Stanach była świetną zabawą, ale musieliśmy się wtedy uczyć jak pracować z Anette, a ona z kolei musiała się wpasować w zespół. Potem koncertowaliśmy w Skandynawii, ale tam akurat było bardzo dobrze. Następnie mieliśmy bardzo gorączkowy okres, gdy występowaliśmy w Chinach, Australii oraz Japonii, dziewięć tygodni w Europie, a potem znowu w Stanach Zjednoczonych. Wszyscy byliśmy wyczerpani, tak więc koncertowanie przestało już dawać tak wiele radości… Teraz, gdy skończył się już sezon festiwalowy, wróciliśmy do Stanów i ponownie coś zagrało i od tej pory idzie nam już bardzo gładko.

Anette przyzwyczaiła się już do wszystkiego, czy jednak ciągle jeszcze się przyzwyczaja?

Myślę, że zostało jeszcze parę rzeczy. Uważam jednak, że parę tygodni temu Anette w końcu uświadomiła sobie pewną sprawę. Oczywiście potrzeba jeszcze trochę czasu – my robimy to już od dwunastu lat, ona dopiero od zeszłego roku, tak więc ma sporo do nadrobienia.

Obecna trasa koncertowa jest strasznie długa – jak w jej czasie się odprężacie i odpoczywacie? Oczywiście jeśli w ogóle macie czas na odpoczynek. 🙂

Właściwie to mamy mnóstwo wolnego czasu. Rzadko nie robimy nic, zawsze można się zająć książką lub filmem, czasami udzielić wywiadu 🙂 … wczoraj wieczorem poszliśmy na kręgle – nawet podbiłem swój rekord. Właśnie tego typu zajęciami wypełniamy nasz wolny czas. Oczywiście bycie cały czas w trasie źle działa na psychikę, w pewnym sensie ciągle musisz być przytomny. Przebywanie poza domem jest chyba w tym wszystkim najtrudniejsze, szczególnie dla tych z nas, którzy mają rodzinę – tylko sobie wyobraź, jak to jest: „Mamusia wyjeżdża teraz na pięć tygodni”. Oczywiście potem wraca na tydzień, ale po tych siedmiu dniach znowu wyjeżdża. Trasa jest już w całości zaplanowana i będziemy teraz mogli spędzić trochę więcej czasu w domu. Właściwie to nie mamy w planach żadnego występu od grudnia do końca lutego, tak więc będziemy mieć trzymiesięczną przerwę.

A co potem?

Czterotygodniowa trasa koncertowa po Europie w marcu i kwietniu, potem trochę występów w kwietniu i maju, a następnie znów rozpoczyna się sezon festiwalowy. Na chwilę obecną nie wiem, co będzie później…

Domyślam się, że pytanie o to, co planujesz po zakończeniu trasy jest chyba trochę przedwczesne, skoro ta trasa jeszcze trochę potrwa, ale czy jest coś co chciałbyś zrobić, gdy się ona zakończy? Zamierzasz od razu zabrać się za tworzenie nowego albumu czy też zrobić sobie dłuższą przerwę?

Właściwie to już pracuję nad nowym albumem – zbieram pomysły, już praktycznie wiem jak będzie brzmiał. Mimo to, myślę, że jednak zrobimy sobie krótką przerwę… Ostatnie koncerty damy we wrześniu przyszłego roku, ja od razu potem wybieram się na miesięczne wakacje do Australii. Później mamy już zamówione próby, studio, tak więc będę musiał trochę popracować nad nowym materiałem. Gdzieś na wiosnę 2010 roku… To przerażające jak dużo trzeba myśleć o przyszłości, ale z wielu powodów niestety muszę to robić.

Oczywiście będę niecierpliwie czekać, gdyż nigdy nie mam dosyć.

Coś będzie się działo, gdyż wszystko jest już zamówione, ja mam mnóstwo nowego materiału, pomysłów oraz utworów.

Czy miałeś coś szczególnego, co inspirowało cię przy tworzeniu ostatniego albumu?

Tak, zdecydowanie. Ze wszystkich albumów Nightwisha ten tworzyło się mi najłatwiej. Mimo to, w studio spędziliśmy ponad dziesięć miesięcy, była to taka niekończąca się opowieść. Ale mentalnie był to album najłatwiejszy, gdyż ispiracją był rok 2005, gdy wszystko się popsuło, a życie stało się piekłem, zarówno dla mnie, jak i dla zespołu. Były to naprawde czarne dni i tworzenie utworów na nowy album było praktycznie jedyną ucieczką, co sprawiło, że pisało się je bardzo łatwo. To także przerażające, ale gdy czujesz się naprawdę bardzo źle, dryfujesz po ciemnych wodach, właśnie wtedy tworzenie przychodzi bardzo łatwo.

Ale chyba nie zawsze byłeś nieszczęśliwy?

Nie. Uważam, że przy tworzeniu bardziej chodzi o emocje – jeśli odczuwasz coś bardzo silnie, to wtedy tworzy ci się łatwo. W 2005 roku czułem się nieprawdopodobnie nieszczęśliwy, co zaowocowało albumem Dark Passion Play, ale z kolei przy tworzeniu utworów na album „Once” czułem się bardzo dobrze, wszystko w życiu się układało i także ten krążek tworzyło mi się łatwo. Tak więc myślę, że najważniejsze to nie czuć się obojętnie.

Ok, ma to sens. Jaki jest twój ulubiony utwór z Dark Passion Play?

„The Poet and the Pendulum”.

Gracie go na koncertach?

Tak, prawie na każdym. Właściwie to kawałek ten stał się ulubionym utworem fanów, co trochę mnie zaskoczyło, gdyż nie jest on łatwy w odbiorze. Tymczasem, gdy gramy go na żywo, zawsze wywołuje wrzawę, a trzeba zaznaczyć, że wszędzie jest wiele fanów, dla których możemy występować.

Czy jest to także piosenka, którą najbardziej lubisz wykonywać w czasie koncertu, czy jednak wolisz grać jakąś inną?

Wykonywanie na żywo każdego utworu z nowego albumu daje wiele frajdy. Staramy się rzadziej wykonywać stare kawałki, może niektórzy zauważyli, że wyrzuciliśmy już na dobre „Nemo” z setlisty. „Wishmastera” także wykonujemy już tylko od czasu do czasu. Uważam, że nie ma takiego utworu, który musimy grać na każdym koncercie… Nie wyobrażam sobie koncertu Metalliki bez utworu „Enter Sandman”, ale myślę, że w naszym przypadku jest inaczej.

Oczywiście wiele osób będzie zawiedzionych, że nie usłyszy „Nemo”, jak na przykład moja przyjaciółka, która przyjeżdża na dzisiejszy koncert, a „Nemo” jest jej ulubionym utworem. 🙂

Naprawdę? Auć… 🙂 Przepraszam za to.

Będzie dobrze – jakoś przeżyje. Na pewno zadawano ci już to pytanie ze 100 razy, ale skoro ja jeszcze tego nie robiłam, tak więc – w jaki sposób zostałeś muzykiem?

Myślę, że to dzięki mojej matce, która jest nauczycielką gry na pianinie i gdy miałem sześć lat zapytała się mnie czy nie chciałbym spróbować, a następnie zapisała mnie do odpowiedniej klasy. Najdziwniejsze jest to, że muzyka nigdy nie była dla mnie wszystkim, traktowałem ją bardziej jak hobby, a nie coś, co będę robił w życiu. Chciałem być matematykiem, biologiem, podróżować po świecie, po prostu spróbować wszystkiego, co się da. Muzykę stawiałem na dalszym miejscu – grałem na klarnecie i pianinie, ale nigdy nie marzyłem o tym, aby zostać muzykiem.

Tak więc jak to się stało, że jednak nim zostałeś?

Studiowałem nauki ścisłe na uniwersytecie w Finlandii, a w tym samym czasie Nightwish wydawał swój drugi album „Oceanborn”. Wtedy dotarło do mnie, że to nie jest mój świat, i mam tu na myśli uniwersytet – czułem się tam jak ryba wyjęta z wody, a tymczasem sprawy związane z Nightwishem zaczęły przyjmować dobry obrót. Od tamtej pory chciałem już tylko grać w zespole, tak więc rzuciłem studia i zacząłem koncertować, tworzyć albumy, a co najważniejsze – nigdy nie żałowałem tej decyzji. Co prawda ciągle jest we mnie trochę z matematyka, ale…

Nie ma w tym nic złego. 🙂 W jaki sposób zdecydowaliście się na Anette? Oczywiście wiem, że zorganizowaliście przesłuchania, ale bardziej chodzi mi o to, co takiego w sobie miała, że postanowiliście ją wybrać?

Wyboru dokonaliśmy na podstawie dwóch rzeczy, a mianowicie głosu i osobowości. Bardzo szybko się polubiliśmy, a jej wokal był dokładnie takim, jakiego poszukiwaliśmy i każdemu przypadł do gustu – był całkowicie inny od wokalu Tarji, a przy tym wystarczająco silny i pełen uczucia. Nie był kopią poprzedniego wokalu. Ponadto Anette bardzo dobrze mówi po angielsku, co jest bardzo ważne, jest towarzyska, cieszyła się, że ma szansę podróżować – przynajmniej tak mówiła. 🙂 Głównie zadecydowały właśnie takie rzeczy, ale na końcu wyboru dokonaliśmy kierując się tym, co podpowiadało nam serce. Mieliście trzy lub cztery naprawdę mocne kandydatki, przeprowadziliśmy głosowanie i jednogłośnie wybraliśmy Anette. W sumie to wybór był łatwy…

Kto wywarł wpływ na twoją muzykę?

Moim „muzycznymi bohaterami” są kompozytorzy filmowi tacy jak Hans Zimmer, James Newton Howard, Trevor Jones, Danny Elfman. Bardzo lubię także metal – uważam Metallikę za świetny zespół, tak samo Panterę; cała fińska i ogólnie skandynawska scena metalowa jest świetna, bardzo dużo słucham muzyki, która z niej pochodzi. Metalu słucham bardziej dla przyjemności, za to gdy szukam inspiracji, wtedy oglądam filmy, wsłuchuję się w soundtracki.

Skoro już przy temacie fińskiej sceny metalowej jesteśmy – czy wiesz, że Children of Bodom grają dzisiaj koncert na tej ulicy?

Tak – to nieprawdopodobny zbieg okoliczności. W sumie to przed chwilą o tym rozmawialiśmy – obecnie swoje trasy koncertowe w Stanach ma siedem fińskich zespołów.

Jak doszło do tego, że połączyliście siły z Sonata Arctica na czas tej trasy?

Po prostu zapytaliśmy ich. Są moim dobrymi przyjaciółmi, osobiście jestem wielkim fanem tego zespołu, a teraz będę miał szanse na obejrzenie ich dwudziestu jeden koncertów pod rząd. 🙂 Jesteśmy jak chłopcy z prowincji, którzy lubią się spotkać od czasu do czasu. Koncertowaliśmy już zresztą razem w 2005 roku w Europie. Czasami niektórych ludzi po prostu lubisz.

Zapewne lepiej będzie się wam koncertować z przyjaciółmi niż z ludźmi, których nawet nie znacie.

Zdecydowanie. Ponadto staram się jak mogę, aby im pomóc i ta trasa to dla nich świetna okazja, aby się pokazać. Muzycznie też do nas pasują – grają muzykę, która nie różni się zbytnio od naszej, ale przy tym ciągle jest to coś całkiem innego.

Tłumaczenie: Arcasto

Zwiń


Wywiad z Tuomasem przeprowadzony pod koniec trasy koncertowej promującej album Dark Passion Play w Ameryce Północnej. Tuomas odpowiada na pytania związane z koncertem w Grecji, najnowszym teledyskiem oraz planami na przyszłość.
Czytaj więcej….

Moje pierwsze pytanie będzie dotyczyło koncertu jaki Nightwish dał w Grecji – jak poszło?

Wszystko, co mogło, poszło źle. Jedyny plus to bardzo mili fani.

Czy mieliście jakieś problemy z dzwiękiem? Niektórzy fani narzekali na jego kiepską jakość.

Mieliśmy zły sprzęt, nie działaliśmy według żadnego planu, dlatego też koncert rozpoczął się z dwugodzinnym opóźnieniem, a w międzyczasie organizatorzy poprosili nas o skrócenie setlisty. Za sceną nie było żadnego pomieszczenia, jedzenia oraz picia także nie uświadczyliśmy. Jeśli musiałeś pracować cały dzień, jak dla przykładu technicy, i nie dostałeś do zjedzenia nawet kanapki, to oczywiście wpływało to negatywnie na nastrój. Tak naprawdę to nie wiem dlaczego tak się stało, ponieważ dla organizatorów nie była to przecież pierwsza impreza, dlatego myślę, że po prostu mieli wtedy zły dzień.

Ok, myślę, że możemy przejść do kolejnego pytania. Jak trudne było, a może ciągle jest, dla Anette sprostanie presji ze strony mediów oraz fanów?

Z każdym kolejnym dniem idzie jej coraz lepiej i myślę, że już odnalazła swoje miejsce w zespole, szczególnie jeśli chodzi o występy na żywo. Po prostu daje czadu i świetnie się przy tym bawi, ale jednocześnie jest trochę zaniepokojona jeśli chodzi o jej życie prywatne. Czasami jest przestraszona, gdy na przykład rozdajemy autografy i niektórzy fani się do niej przytulają, a wtedy z jej twarzy można wyczytać „dlaczego oni mi to robią?”. Biorąc jednak pod uwagę przez co przeszła w ciągu ostatniego roku mogę bez żadnych wątpliwości powiedzieć, że idzie jej świetnie i u mnie ma piątkę z plusem.

Jak trudnym zadaniem było znalezienie nowej wokalistki?

Przede wszystkim było zadaniem długim, ale względnie łatwym jeśli teraz o tym myślę. Przesłuchanie dwóch tysięcy demówek zabrało nam około 14 miesięcy…

Czy usłyszałem „łatwym”?

<śmiech> W pewnym sensie było to łatwe. Co dwa tygodnie zbieraliśmy się wszyscy wokół pudełka z demówkami i zaczynaliśmy je przesłuchiwać. W sumie było to bardzo przyjemne, gdyż wszystkie nagrania były diametralnie różne.

Czy trafiły się jakieś „specjalne” wokalistki?

Wiele z nich, przedział wiekowy to od 12 do 66 lat. Było także kilka „ciekawych” nagrań. W końcu zdecydowaliśmy się ograniczyć ilość kandydatek do dziesięciu, z którymi się później spotkaliśmy osobiście. Wśród nich były trzy bardzo mocne kandydatury i w końcu poprzez głosowanie wybraliśmy Anette. Wszyscy członkowie zespołu głosowali na nią.

Czy pomysł na zmianę stylu wokalu pojawił się przed rozpoczęciem poszukiwania nowej wokalistki?

Tak, na zmianę zdecydowaliśmy się na samym początku. Jednak nie wiedzieliśmy czego dokładnie chcemy, byliśmy za to pewni, że nie będziemy próbować znaleźć drugiej Tarji, ponieważ jest ona znakomita w swoim stylu śpiewania i bluźnierstwem byłaby próba naśladowania jej. Pomysł był taki, aby znaleźć kogoś o innym stylu, ale o takiej samej ilości mocy i emocji w głosie.

Czy miałeś już skomponowane wszystkie utwory na nową płytę zanim Anette dołączyła do zespołu?

Tak i w sumie, co jest dosyć zabawne mieliśmy te utwory już nagrane, wystarczyło już tylko dograć do nich żeński wokal oraz niektóre partie orkiestry.

Mogę się założyć, że dla Anette dosyć trudnym zadaniem było dopasowanie wokalu do twoich utworów. Przeważnie jest na odwrót – muzyka jest tworzona pod wokal.

Zdaje sobie z tego sprawę i przy okazji komponowania kolejnego albumu będę już świadom jej możliwości, tak więc będzie łatwiej. Jednak w przypadku Dark Passion Play miałem już gotowe wszystkie linie wokalne, wszystkie teksty oraz melodie, więc gdy Anette weszła do studia wytłumaczyłem jej co ma dokładnie robić i w ten sposób skończyliśmy po trzech tygodniach. Anette wykonała świetną robotę.

Musieliście odwołać kilka koncertów w Stanach Zjednoczonych – co się stało?

Odwołaliśmy dwa występy na początku naszej trasy po Stanach – cały sprzęt został w Meksyku z powodu odwołania lotu i dlatego też nie byliśmy w stanie dać tych dwóch koncertów.

Jesteście w trasie od bardzo długiego czasu – jak trudne jest uczestniczenie w tak napiętej trasie koncertowej?

Początek był piekelnie trudny. Rozpoczeliśmy w październiku i od tamtego czasu daliśmy 115 koncertów, a jutrzejszy będzie ostatnim w Stanach Zjednoczonych. Można wyczuć jaka atmosfera panuje w zespole i całej ekipie. Pomimo tego, że wszyscy są zmęczeni myślę, że są także wyluzowani i prawdopodobnie… pijani. Będziemi mieć dzisiaj imprezę. Cała trasa była świetną zabawą, ale i tak wszyscy są bardzo szczęśliwi, że wracamy do domu.

Na kilku koncertach występował z wami John Two-Hawks. W jaki sposób się z nim skontaktowałeś?

Wszystko zaczeło się od utworu „Creek Mary’s Blood”, który to opowiada historię masakry rdzennych Indian. Chciałem wprowadzić do utworu indiańską muzykę oraz recytacje, więc po prostu wpisałem w google „rdzenni amerykańscy muzycy” i pierwszy link był o Johnie Two-Hawks. Wysłałem mu maila, a on odpowiedział na niego już następnego dnia. Później wysłałem my tekst utworu aby zobaczyć czy jest zainteresowany i okazało się, że był. Myślę, że dzisiaj jest czwarty raz, kiedy robimy coś razem.

Jesteś zainteresowany historią rdzennych Amerykanów?

Tak, być może sam byłem Indianinem w poprzednim wcieleniu… Lubię ich szacunek do natury oraz zrozumienie koła, jakie zatacza życie. W dzisiejszych czasach gatunek ludzki stracił kontakt z naturą.

Jak ważne są dla ciebie teksty utworów?

Powiem, że równie istotne, co sama muzyka. Dla mnie liryki są bardzo ważne. Obecnie wiele zespołów poświęca dużo czasu na stworzenie muzyki, a potem ktoś dopisuje do niej jakiś tekst. Ja chcę opowiadać historie i kreować obrazy. W sumie to piszę o tych samych rzeczach, co inni: o miłości, nienawiści, marzeniach, ale ważne jest to, że można o nich pisać na wiele różnych sposobów. Język oraz poezja są dwiema najpiękniejszymi rzeczami na świecie. Moim zdaniem, jeśli chodzi o liryki, musisz znaleźć ukryty sposób na powiedzenie czegoś. Dla przykładu, naprawdę nienawidzę tekstu utworu „Always” Johna Bon Jovi – dla mnie prezentuje on najbardziej tandetny sposób mówienia o miłości. Jest to bardzo dobra piosenka, ale jest wiele różnych sposobów opowiadania o miłości, a nie tylko „oh kochanie, będę cię zawsze kochał”.

Co jest dla ciebie ważniejsze: muzyka czy liryki?

Najpierw myślę o temacie utworu, potem o muzyce. Zadaję sobie pytanie – jaka muzyka pasuje najlepiej do historii, którą chcę opowiedzieć? Tak więc o muzyce myślę na początku, a o lirykach na samym końcu.

Nagraliście teledysk do utworu „The Islander” – czy byłeś w jakikolwiek sposób zaangażowany w tworzenie tego teledysku?

Mieliśmy kilka pomysłów – ja chciałem aby w teledysku była latarnia oraz marynarz ciągnący łódź; z kolei reżyser wpadł na pomysł, aby ta łódź się unosiła, co było bardzo fajne. Chciałem także aby zespół grał dookoła ogniska i po raz kolejny inwencją wykazał się reżyser – powiedział, że możnaby zrobić dokładnie na odwrót (czyli ognisko dookoła grającego zespołu, przyp. Arcasto) i to także okazało się trafionym pomysłem.

Zastanawia mnie co takiego dzieje się w Finlandii, że scena metalowa jest tak silna?

Chciałbym znać odpowiedź na to pytanie. Myślę, że wszystkie kraje skandynawskie mają silne sceny metalowe. Uważam, że mamy metal we krwi, jest on dla nas naturalny, tak samo ja Hip Hop dla Amerykanów czy Reggae dla Jamajczyków. Myślę, że ludzie pochodzący ze Skandynawii są bardzo szczerzy w tym co robią i dzięki temu zyskują szacunek fanów.

Tak, zgadzam się z tym w całości. Jak to się stało, że będziesz uczestniczył przy produkcji najnowszego albumu zespołu Indica?

Zostałem o to poproszony, po prostu… <śmiech> Znałem ten zespół od czasów jego założenia i myślę, że Indica jest niedoceniana. W czasie naszej trasy koncertowej po Skandynawi był to nasz zespół supportujący i właśnie wtedy zostaliśmy przyjaciółmi.

Czy jesteś zainteresowany tworzeniem albumów dla innych zespołów?

Zdecydowanie nie i właśnie dlatego tak dużo czasu zajeło mi podjęcie decyzji o zrobieniu tego dla Indiki. Jestem zainteresowany tworzeniem tylko dla Nightwish.

W 2000 roku uczestniczyliście w półfinałach Eurowizji, ale nie udało wam się dotrzeć dalej…

Dzięki Bogu!

Czy dostaliście propozycję uczestniczenia w Eurowizji po raz kolejny?

W sumie to tak. Po 2000 roku zostaliśmy poproszeni o piosenkę, ale odpowiedziliśmy „w żadnym wypadku”.

Dlaczego?

Eurowizja jest trochę głupia – to bardziej polityczny niż muzyczny konkurs. Daje dużo zabawy przy oglądaniu, ale wymień mi chociaż jednego artystę, który stał się sławny po wygraniu Eurowizji od czasów ABBY.

Czy macie w planach wydanie DVD z zapisem koncertu?

Myśleliśmy o zakończeniu tej trasy wydaniem takiego DVD, ale później zdecydowaliśmy, że lepiej będzie jeśli najpierw nagramy jeszcze jeden album z Anette na wokalu. Czyli takie DVD nie zostanie nagrane przed wydaniem kolejnego albumu.

Teraz, kiedy już o tym wspomniałeś – czy masz jakieś pomysły na kolejny album?

Mamy zamówione studio na wiosnę 2010 roku. Mam już sporo liryków, pomysłów oraz jedną piosenkę, ale jest jedna rzecz, którą powinniście o mnie wiedzieć – nie potrafię pracować w czasie trasy koncertowej. Potrzebuje samotności i ciszy i dopiero wtedy mogę pracować przez długie tygodnie.

Czym będzie różnił się nowy album od poprzednich, teraz kiedy Anette jest w zespole?

Myślę, że nie będzie zbyt wielu zmian. Uważam, że to niedobrze myśleć o tym jaka muzyka będzie przed faktycznym jej stworzeniem. Musisz pozwolić swoim myślom płynąć swobodnie i stworzyć muzykę, która po prostu ci pasuje. Jedyna rzecz, co do której już podjąłem decyzję dotyczy ostatniego albumu Nightwish – będzie on całkowicie akustyczny, ponieważ to właśnie od takiej muzyki zaczynaliśmy.

Kiedy zdecydowałeś się na zastąpienie instrumentów akustycznych elektrycznymi?

Zajeło to tylko kilka miesięcy, gdyż z samym keybordem i instrumentami akustycznymi niewiele można zdziałać – było to po prostu nudne.

Czy myślałeś kiedykolwiek o czysto akustycznym występie?

To pytanie padało już tak wiele razy… może, prawda jest taka, że nie mam odwagi, aby dać czysto akustyczny koncert. Z kilkoma utworami, jak na przykład „The Islander” czy nawet „Nemo” mogłoby się udać, ale muzyka składa się z tak wielu elementów, że nie wiem czy podołalibyśmy temu zadaniu.

Moje ostatnie pytanie zadam we własnym interesie. Uwielbiam winylowe wydania ostatnich albumów Nightwish i zastanawia mnie czy będziecie kontynuowali wydawanie waszej myzyki na winylach?

Oczywiście, że tak. To dla nas całkowicie nowy aspekt wizualny. Sam mam wszystkie nasze albumy wydane na winylach, mimo tego, że nie posiadam odpowiedniego odtwarzacza.

Winyle nie tylko wyglądają, ale także brzmią lepiej.

Słyszałem, że niektórzy tak sądzą. Myślę, że zakupię odtwarzacz w najbliższej przyszłości.

Dziękuje ci za twój czas. W tym momencie możesz powiedzieć, co chcesz.

Cóż, mogę skorzystać z okazji i przeprosić każdego w Grecji, kogo uraziliśmy naszym ostatnim koncertem w tym kraju. Stało się kilka niedobrych rzeczy i bardzo się zdenerwowaliśmy, ale nie na fanów, którzy byli naprawdę wspaniali. Mam nadzieję, że nikt nie czuje się urażony.
Tłumaczenie: Arcasto

Zwiń


Wywiad z Tuomasem przeprowadzony po spotkaniu z fanami w Amsterdamie 25 marca 2008 roku. Lider Nightwish opowiada o zachowaniu swoich wielbicieli, najdziwniejszych przedmiotach, które zdarzyło mu się podpisywać, kontaktach z Anette, a także odpowiada na pytania związane z jego idolem – MacGyverem.

Czytaj więcej….

Cześć, Tuomas.

Witaj.

Jak się masz?

Świetnie. Dzisiaj, pierwszy raz od trzech tygodni, poczułem, że jestem w dobrej formie. Kręci się tutaj wielu sympatycznych ludzi, zaraz podadzą nam coś dobrego do jedzenia… Nie mogłoby być lepiej.

Widzę, że dostałeś od fanów ładny prezent…

Ktoś wie, że uwielbiam Disneya. Fajna rzecz.

Lubisz spotykać się z fanami i rozdawać autografy?

Pewnie, sprawia mi to mnóstwo radości. Podczas takich spotkań widzę, że ludziom naprawdę na nas zależy. Fantastyczne jest to, że można uszczęśliwić ich tak drobnymi gestami.

Jak zachowują się fani, gdy znajdują się blisko was?

Czasem są bardzo emocjonalni. Zrobienie sobie zdjęcia z nimi, czy wręczenie autografu znaczy dla nich niezwykle dużo. To miłe. Bardzo cenimy szczerość ich zachowania.

Czy świadomość, że jesteś idolem dla wielu osób, jest dla ciebie dziwna, czy czujesz się z tym normalnie?

Bardzo dziwnie i wciąż nie przywykłem do tego. Jestem normalnym człowiekiem – codziennie rano wstaję, idę do kibla… Robię wszystko to, co inni. Dlatego świadomość, że jestem idolem dla wielu osób, jest wciąż nieco niezręczna.

Jednak z biegiem lat coraz bardziej się do tego przyzwyczajasz, prawda?

Chyba nie. I raczej nigdy do tego nie przywyknę.

Wielu ludzi uznaje waszą muzykę i głębokie osobiste liryki za bliskie ich sercu. Czy tobie też to wyznają?

Jasne. Większość naszych fanów świetnie zna nasze albumy, a teksty nawet lepiej ode mnie *śmiech*

Czy dzisiaj jakaś osoba zaskoczyła cię swoją znajomością liryków?

Nie, nic takiego sobie nie przypominam… Nic specjalnego dzisiaj się nie wydarzyło, wszystko poszło gładko.

Jaki przedmiot, który dano ci dzisiaj do podpisania, był najdziwniejszy?

Rakietka pingpongowa. Myślę, że w swoim życiu złożyłem podpis na wszystkich częściach ludzkiego ciała; oprócz tego mój autograf znalazł się na okładce Biblii i wszystkich możliwych elektronicznych gadżetach. Ale nigdy nie podpisywałem czegoś takiego jak rakietka pingpongowa.

Czy odmówiłbyś złożenia na czymś podpisu?

Myślę, że podpisałbym wszystko *śmiech*

Okej *śmiech*

Tarja opuściła zespół, a od ponad roku wokalistką Nightwish jest Anette. Jak się ze sobą dogadujecie?

Bardzo dobrze. Wróciła radość, ukojenie i humor. Jasne jest dla nas to, że na razie jest jej trudno – w końcu my gramy już 11 lat, a ona musiała dorównać nam w rok. Spotykanie się z fanami, wytrzymywanie presji, występowanie na scenie – cieszy się tym wszystkim, lecz należy pamiętać, że jest to dla niej nowe. Dlatego rozumiemy ją w pełni i opiekujemy się nią. I radzi sobie świetnie.

Która dana przez was rada była najlepsza?

Choćby cały świat obrócił się przeciwko tobie, to zawsze na scenie są cztery osoby, które są po twojej stronie. Zawsze o tym pamiętaj.

Jak już wspomniałem, rozmawialiśmy dzisiaj z waszymi fanami. Każdy z nich mówił, że lubi nową erę w kapeli. Czy odczuwacie takie samo nastawienie z ich strony, gdy koncertujecie?

Tak. Prawdę mówiąc, było to dla nas zaskoczenie – myśleliśmy, że reakcje będą o wiele bardziej zróżnicowane. Jednak wydaje się, że 99% ludzi zaakceptowało nową płytę i zmianę w zespole. Jesteśmy za to bardzo wdzięczni. Oczekiwaliśmy gorszego przyjęcia. Dzięki!

Ostatnie pytanie – czy kiedykolwiek pragnąłeś mieć autograf jakiegoś artysty? I czy w końcu go zdobyłeś?

Tak… Był to autograf Richarda Deana Andersona, czyli serialowego MacGyvera. Był moim największym idolem, gdy byłem nastolatkiem, i myślę, że jest nim również teraz. Wysłałem do niego list z prośbą o autograf, ale nigdy nie odpowiedział. Byłem z tego powodu nieco zdenerwowany. Kilka miesięcy temu fanka Nightwish wręczyła mi jego podpis.

Skąd wiedziała, że uwielbiasz MacGyvera?

Wspomniałem o tym w jakimś wywiadzie. Ta dziewczyna zdobyła jego autograf i dała go mnie.

To miłe.

Niesamowicie miłe! Jeżeli to oglądasz – dziękuję! Powiesiłem go w ramce w moim domu.

Myślisz, że będziesz mieć kiedyś okazję, by zobaczyć MacGyvera na żywo?

Mam nadzieję. Na pewno ma się dobrze i skopie jeszcze niejeden tyłek *śmiech*

Dzięki za rozmowę.

Również dziękuję.

Tłumaczenie: Silvena

Zwiń


Wywiad z Tuomasem oraz Anette przeprowadzony na dzień przed otrzymaniem przez zespół nagrody Echo Awards za najlepszy album z gatunku rock/alternative. Tuomas odpowiada na pytania związane z nowym albumem, a Anette opowiada o planowanym koncercie w Niemczech.
Czytaj więcej….

Album numer jeden z gatunku rock/alternative w Niemczech. Czy spodziewaliście się tego?

Tuomas: Tak naprawdę to nie wiedzieliśmy czego mamy się spodziewać, ponieważ jak każdy wie zespół przeżywał ostatnio trudne chwile, zmieniliśmy wokalistkę. Nie byliśmy pewni tego, co przyniesie nam przyszłość, nie oczekiwaliśmy niczego wielkiego i sukces w Niemczech był jedną z najlepszych rzeczy związanych z wydaniem nowego albumu.

Jak sam powiedziałeś zmieniliście wokalistkę i nowy album brzmi bardziej popowo. Czy taki był twój zamiar?

Anette: Cóż… dostałam głos od rodziców, więc nie wiem czy taki był ich plan… Myślę, że brzmię bardziej rockowo na żywo, ponieważ w studiu wszystko trzeba poskładać z bardzo wielu fragmentów. Myślę, że mój wokal nie jest popowy, a po prostu łatwiejszy w odbiorze.

Nowy album nie brzmi wcale jak metalowy, wydaje się być całkowicie popowy. Byłem bardzo zaskoczony, gdy słuchałem go pierwszy raz.

Tuomas: Jeśli chodzi o żeński wokal to częściowo mogę się z tym zgodzić, ale jest to zdecydowanie metalowy album. Posłuchaj tylko takich utworów jak „Master Passion Greed”, czy „Bye Bye Beautiful” – jeśli to nie jest metal, to co nim jest?

Oczywiście… ale nowy album brzmi zdecydowanie bardziej popowo od poprzednich.

Tuomas: Muszę się z tym nie zgodzić, ale każdy ma prawo do własnego zdania.

Porozmawiajmy teraz o sukcesie. Czy spodziewaliście się sukcesu na tak dużym jak niemiecki rynku?

Tuomas: Tak jak powiedziałem wcześniej- nie spodziewaliśmy się niczego…

Po dwunastu latach powinieneś wiedzieć, co masz w planach na następny album.

Tuomas: Mam na myśli, że nie ma drugiego takiego biznesu jak muzyczny – tutaj nigdy nie możesz niczego uważać za pewne. Jak w przypadku tego albumu – zmiana wokalistki i inne sprawy spowodowały, że mogło się zdarzyć wszystko, my staraliśmy się nie zamykać żadnej z możliwości i wygląda na to, że sprawy mają się obecnie lepiej niż kiedykolwiek wcześniej i za to jesteśmy bardzo wdzięczni.

Słyszałem o waszym problemie z telewizją – Viva i MTV nie puszczają waszych utworów. Dlaczego tak jest?

Tuomas: Tak, to naprawdę bardzo dobre pytanie. Ja także nie wiem.

Piosenki z najlepszego albumu powinny być chyba puszczane. Czy masz może jakiś problem z telewizją?

Tuomas: Nie wiem, single…

Ona jest ładna.

Anette: Dziękuję.

Tuomas: Tak, jest. Moim zdaniem nasze utwory powinny być puszczane, teledysk jest bardzo dobry i jesteśmy z niego bardzo zadowoleni. W takim razie musi to być coś, o czym my nie wiemy… Naprawdę nie mam pojęcia.

Anette: Myślę, że problemem może być to, iż takie kanały puszczają głównie utwory komercyjne, a nasze utwory… cóż, nie jest to czysty metal, ale są i tak za „mocne”, po prostu nie pasują. Myślę, że może o to chodzić.

Słyszałem, że zagracie w Niemczech. Czego możemy spodziewać się na scenie?

Anette: Oczywiście damy czadu, będą efekty, ognie… Myślę, że będzie to bardzo dobre widowisko. Zagramy około półtorej godziny, usłyszycie zarówno stare jak i nowe utwory.

A co zaprezentujecie nam tutaj jutro?

Tuomas: Będzie to utwór „Amaranth”.

Możesz trochę zaśpiewać?

Anette: Oh, muszę śpiewać… Caress the one, the Never-Fading Rain in your heart – the tears of snow-white sorrow.

Idealnie. Dziękuje wam bardzo i życzę wszystkiego najlepszego w czasie tego weekendu w Berlinie.

Anette: Dziękuję.

Tuomas: Dziękuję bardzo.
Tłumaczenie: Arcasto

Dodaj komentarz