Ask Nightwish 2016 – Jukka

Próbowałeś kiedyś grać na innym niż perkusja instrumencie?

Nie bardzo. Cóż, chyba że śpiew jeszcze w szkole podstawowej się liczy… Nie miałem właściwie żadnej potrzeby, by zająć się jakimkolwiek innym instrumentem.

 

Jaką najczęściej miewałeś kontuzję w związku z grą na perkusji w ciągu tych ostatnich 20 lat?

W pewnym momencie mój prawy nadgarstek zaczął mnie naprawdę mocno boleć po każdym koncercie. Zacząłem robić pewne ćwiczenia i zmieniłem nieco ustawienie – całe szczęście to pomogło.

 

Jacy są twoi ulubieni perkusiści i twoje inspiracje?

Wciąż muszę wymienić tych z czasów, kiedy to wszystko się zaczęło, a więc Mike’a Portnoya i Jörga Michaela.  W ciągu ostatnich lat skupiałem się na muzyce jako całości, więc właściwie nie śledzę już żadnych konkretnych muzyków.

 

Czy ludzie poznają, że jesteś perkusistą Nightwish, kiedy nie nosisz bandany? Wykorzystałeś kiedyś tę przewagę?

Chyba nie, ale nie miałem żadnej potrzeby, by to przetestować, więc nie mogę powiedzieć z pewnością.

 

Ile razy widziałeś zespół na żywo w tej trasie? Jak dziwne było to uczucie?

To byłoby pięć koncertów, pierwszym z nich był początek trasy w Nowym Jorku w kwietniu 2015. Muszę przyznać, ten wieczór był naprawdę dziwny… No ale ten ostatni, w Himos Park w ostatnim miesiącu, był już o wiele lepszy.

 

Jest jakiś utwór z EFMB, przy którym myślisz „wow, naprawdę chciałbym tego spróbować”?

Album pełen jest fantastycznych kawałków, ale jeśli tylko jedną mam wymienić, to niech będzie to „Shudder Before the Beautiful”. Idealny początek płyty i prawdziwy nokaut na żywo.

 

Jak to było jeszcze raz zasiąść z powrotem na tronie w Himos?

Było tam pięknie… fantastycznie dziwny powrót do domu! Minęły trzy lata od poprzedniego koncertu, więc zniknęły wszystkie moje nawyki, ale wciąż czułem się trochę, jakby to było dopiero wczoraj.

 

Co najbardziej lubisz jeść/gotować?

To byłoby jakieś indyjskie curry. Nie ma nic lepszego, niż zaszaleć z tymi wszystkimi przyprawami i zobaczyć, co ci z tego wyjdzie. Nie ma dwóch takich samych potraw.

 

Jaki utwór grany na żywo sprawia ci najwięcej przyjemności, a jaki jest najtrudniejszy?

„Last Ride of the Day” i „Ghost Love Score” są pewnie na szczycie tej przyjemnej listy, a „She Is My Sin” to niezła dawka roboty.

 

 

Czy czujesz, że jako perkusista masz o wiele mniej kontaktu z publicznością? Jeśli tak, to jak się z tym czujesz?

Raczej nie. To twoja decyzja, jak chcesz wchodzić w interakcje z publicznością i jeśli tego chcesz, to znajdziesz na to sposób.

 

Czytałem, że jesteś fanem Eckharta Tolle. Jak jego nauki wpłynęły na twoje życie?

Przypadkiem trafiłem na jego książkę „Potega teraźniejszości” („Power of Now”) parę lat temu i byłem zaskoczony tym, jak wiele z niej było mniej lub bardziej zgodne z rozumieniem życia i rzeczywistości, do którego sam doszedłem. Dalsze czytanie i słuchanie poszerzyło to rozumienie, więc nie muszę nawet mówić, że bardzo cenię jego prace.

 

Jaka jest twoja obecna dzienna rutyna przy zajmowaniu się sprawami administracyjnymi zespołu?

Jest dużo do roboty, ale nie ma w tym wiele rutyny. Nowe sprawy pojawiają się i znikają, a ty zajmujesz się nimi na bieżąco.

 

Co najbardziej cenisz w swoim życiu?

Powiedziałbym, że samo życie. I to „życie” jako wszystko, co się przydarza – i dobre, i złe. Nie widzę żadnego powodu, by wybierać z tego tylko jeden aspekt i nazywać go najbardziej wartościowym.

 

Jak zaczęła się współpraca między Tobą i Kaiem?

Nie pamiętam, kiedy spotkaliśmy się pierwszy raz, ale pewnie było to kiedyś  na jakimś afterparty. Ale pamiętam, że potrzebowaliśmy kogoś, kto pomógłby nam nastroić bębny na album Dark Passion Play. Zapytaliśmy go i tak się pojawił!

 

Jaki był twój najbardziej absurdalny zakup pod wpływem impulsu?

Nie kupuję pod wpływem impulsu (albo przynajmniej chcę myśleć,  że tak nie robię…), ale zwykle decyzje o zakupie podejmuję dość szybko. Na przykład jeśli uważam, że czas zmienić nasz samochód, od razu sprawdzam związane z tym sprawy i podejmuję decyzję. Nie spędzam tygodni, krocząc z tematem tam i z powrotem.

 

Próbowałeś kiedyś nauczyć się innych stylów perkusyjnych (djembe, granie dłońmi, bębny kotłowe)?

Zająłem się tym w ciągu ostatniego roku czy dwóch, tylko dla własnych zainteresowań, ale nie wsiąknąłem w to jeszcze zbyt głęboko.

 

Masz jakieś nowe tatuaże?

Już od paru lat mam w planach, by zrobić sobie jakiś nowy, ale jeszcze nie znalazłem na to odpowiedniego momentu. Ale prędzej czy później on nadejdzie.

 

Jaka jest najbardziej zabawna/dziwna/szalona rzecz, która kiedykolwiek przytrafiła ci się na scenie?

Niezbyt odpowiada to na zadane pytanie, ale najbardziej osobliwym momentem na scenie była dla mnie, oczywiście, wizyta na scenie w Himos Park w zeszłym miesiącu. Nie mogę przypomnieć sobie niczego z przeszłości, co by to przebiło.

 

Czy bycie widzem na ostatnich koncertach dało ci szansę, by spojrzeć na to z innej perspektywy, pomogło ci wprowadzić do muzyki czy koncertów wszelkie zmiany czy ulepszenia, których może normalnie byś nie wprowadził?

Choć wolałbym raczej oglądać koncert ze sceny, to naprawdę fantastycznie było móc doświadczyć, jak to wszystko wygląda i brzmi z punktu widzenia publiczności. Nie przychodzą mi na myśl żadne zmiany czy ulepszenia, ale moje ogólne pojęcie o całości się poprawiło. Niektóre kwestie, które uznajesz za duży problem, tak naprawdę są mniej lub bardziej nieistotne, a niektóre, przypuszczalnie bez znaczenia, mogą mieć spory wpływ.