„Once Upon a Nightwish” – Rozdział I

Rozdział I


„Byłem słaby, lecz bez grzechu jeszcze”

Tuomas Lauri Johannes Holopainen urodził się 25 grudnia 1976 r. z kawałkiem błony płodowej na czole, o czym poinformował nas jego ojciec Pentii. W wieku zaledwie siedmiu miesięcy, Tuomas został powierzony opiece niani, lecz wesoły chłopczyk cały czas się uśmiechał. Niania miała odegrać znaczącą rolę w życiu Tuomasa, kiedy jego rodzina mieszkała w Pirttilä, Kiteenlahti a ojciec Tuomasa sądzi, że intrygujące historyjki „Babci Tyyne” miały znaczący wkład w ukształtowanie przyjaznego usposobienia i barwnej wyobraźni chłopca. Bez wątpienia także życzliwi rodzice dziecka mieli wielki wpływ na jego osobowość.
Tuomas, który w tamtym czasie mówił na siebie „Too”, pamięta swoje dzieciństwo jako szczęśliwe. „Chciałbym móc wytłumaczyć sobie pewnego dnia jak wiele te pierwsze 13 lat mojego życia dla mnie znaczyły. Kiedy zamykam oczy, wciąż mogę pomyśleć o tych kilku świętach Bożego Narodzenia, domu, w którym się wychowałem, i o wszystkich szczególikach przeróżnych innych okazji. Nadal dostaję niesamowitego kopa od tego. Zimny dreszcz. Oto jak wygląda mój raj. Kiedy umrę, chciałbym tam się znaleźć, powrócić do tamtych czasów. Nie potrafię opisać słowami – ani nawet muzyką – tego, jak bardzo dużo znaczyło dla mnie dzieciństwo i jak szczęśliwe ono było.”
Ćwiczenia z nauki pisania z 1985 r., uzupełnione autoportretem, mówią same za siebie o szczęśliwym dzieciństwie Tuomasa:

JESTEM Tuomas Holopainen
Fajnie jest być W DOMU
MOI PRZYJACIELE są w Kiteenlahti
SZKOŁA jest fajna
CZUJĘ SIĘ dobrze
MOI RODZICE są szczęśliwymi ludźmi
LUBIĘ szkołę
NIE LUBIĘ być wychowywany
LUBIĘ ROBIĆ krzyżówki
ZŁOSZCZĄ MNIE szczepionki
(Z programu Ligi Wstrzemięźliwości o nauczaniu dobrych manier [!])

Tuomas nauczył się czytać w dość wczesnym wieku. Jego matka, nauczycielka Kirsti Nortia-Holopainen, znała nowy sposób nauczania dziecka rozpoznawania liter nawiązujący do ich fonetycznych właściwości – ‘r’ warczy się jak ‘rrrr’, ‘s’ syczy się jak wąż. Tuomas nauczył się nazw liter zanim skończył dwa latka a jedną z jego ulubionych zabaw było bawienie się plastikowymi klockami, które miały na sobie namalowane litery. Tuomas wkrótce zaczął interesować się bilbordami i znakami i kochał je przeliterowywać na głos: ale nie „byy-a-nyy-kyy”, lecz „b-a-n-k”. „Nie wiem, czy człowiek może pamiętać takie odległe rzeczy, ale ja chyba pamiętam – pamiętam, jak siedziałem na szpitalnym stoliku jako dwulatek z gipsem na nodze. Upadłem i złamałem nogę. Mama mówi, że przeczytałem na ścianie słowo ‘X-ray’, a pielęgniarka kompletnie zgłupiała, w stylu: co, u diabła, to dziecko właśnie powiedziało!”
Kiedy Tuomas nauczył się już czytać, największego przyjaciela znalazł w Aku Ankce – Kaczorze Donaldzie – który wciąż jest niezwykle popularny w Finlandii, mając swój własny komiksowy tygodnik. „Miałem chyba prenumeratę Kaczora Donalda na własne nazwisko od 1979 r. Pamiętam, że moje zabawy z czasów dzieciństwa składały się z dwóch rzeczy: Albo czytałem komiksy o Kaczorze Donaldzie albo układałem słowa z plastikowych liter.”
Zainteresowanie Tuomasa światem Walta Disneya odznaczyło się na całym jego życiu. „Naprawdę głęboko siedzę w świecie Disneya. Wszystkie filmy i książki Tolkiena są na drugim miejscu. Naprawdę nie potrafię powiedzieć, dlaczego akurat Disney. To właśnie jedno z takich pytań w stylu – dlaczego jest Bóg i czy jest. Disney to Disney. Jeśli jako siedmiolatek miałbym powiedzieć, kto jest moim najlepszym przyjacielem, wymieniłbym mojego kolegę z klasy Arja, Kariego Rouvinena, Hyzia, Dyzia i Zyzia oraz Froda. Oni wszyscy byli dla mniej jednakowo ważni i w każdym calu dla mnie prawdziwi. Disney nadal nie stracił dla mnie swojego uroku. Wciąż myślę o nim w taki sam sposób jak kiedy miałem siedem lat. Nadal czytam Kaczora Donalda codziennie kiedy jestem w domu i wciąż uważam, że środa – kiedy nowy numer ląduje w skrzynce pocztowej – jest najlepszym dniem tygodnia. Disney jest naprawdę najkrótszą drogą ucieczki od rzeczywistości.”
Dużo mówiący o wierności Tuomasa do Disneya jest fakt, iż, kiedy już później sformował Nightwisha, jego marzeniem było, aby jego zespół został pewnego dnia wspomniany w Kaczorze Donaldzie, prawdopodobnie jako coś w stylu „Kaczka Daria i szlafmyca”, jako że fiński komiks jest znany ze swych dowcipnych tłumaczeń.
Pragnienie Tuomasa ucieczki od rzeczywistości przez komiksy a później przez muzykę nie wywodzi się ze smutku. Wręcz przeciwnie, dzieciństwo Tuomasa było bardzo ochraniane i nie musiał on zbytnio mierzyć się w życiu z nieprzyjemnymi rzeczami. Prawdopodobnie najtrudniejszym etapem jego życia była przeprowadzka z Pirttilä do Potoskavaara, w którym rodzina mieszka do tej pory.
Dziś Tuomas jest blisko ze swoimi rodzicami, swoją siostrą Susanną i swoim bratem Petrim. „Różnica między nami wynosi dziewięć lat, więc dopiero niedawno staliśmy się dobrymi przyjaciółmi – rozmyśla Petri – Tuomas zawsze był z natury dobrym, kochającym dzieckiem, zawsze śmiejącym się spoza swych aniołkowatych loczków. Zawsze był bardzo uczuciowy, a rzeczy, takie jak święta Bożego Narodzenia, z całymi swoimi tradycjami zawsze wiele dla niego znaczyły. Tuomas sumiennie budował bożonarodzeniową szopkę każdego roku, a ścinanie choinki w naszym własnym lesie zawsze było dla niego ważnym rytuałem.”
Petri dał z siebie wszystko, aby muzycznie wyedukować Tuomasa. „Tuomas bardzo dużo czytał, kiedy był młodszy. Wtedy nie za bardzo interesował się muzyką. Próbowałem zaszczepić w nim moich własnych ulubieńców, kapele pokroju Iron Maiden, Slade oraz fińskich Popedy i Eppu Normaali. Odniosłem sukces w chwili, kiedy Tuomas był w drugiej klasie i mieli wtedy ‘Muzyczne Jury’ na lekcjach muzyki [dzieci przynoszą do szkoły swoje ulubione piosenki, które są potem oceniane w klasie; każde dziecko daje ocenę od 4 do 10], a on zaniósł utwór Popedy o tytule John Holmes. Jeśli ją słyszeliście, to dobrze wiecie, że tekst jest całkiem obsceniczny!”
Tuomas został wezwany do nauczyciela za jego dość „dorosły” muzyczny wybór i chociaż mocno chciał wytłumaczyć, że był to pomysł jego brata, nie odniosło to żadnego skutku. Jednak nagana prawdopodobnie nie była zbyt sroga – ponieważ nauczycielką muzyki była matka Tuomasa.
Tuomas jako dziecko oddawał się także sportowi. Będąc rozważnym, Tuomas preferował szachy, lecz także, jak praktycznie każdy w Kitee, grał w fiński baseball, próbował skoków narciarskich aż w końcu odkrył tenis, jego ulubioną dyscyplinę. Tuomas trenował ze swym bratem na rodzinnym korcie, a później zaczął brać udział w różnych zawodach, zdobywając raz nawet trzecie miejsce w rozgrywkach dzielnicy.
Jego brat starał się upewniać, że w życiu Tuomasa nie jest nudno. „Pamiętam, że miałem motorower, kiedy Tuomas miał 6-7 lat – wspomina Petri. – Pomyślałem, że Tuomas bardzo chętnie chciałby go wypróbować. Motorower miał automatyczną skrzynię biegów, więc kiedy nacisnąłeś gaz, automatycznie wrzucał wyższy bieg. Byliśmy na tym polu i posadziłem Tuomasa na siodełku i wytłumaczyłem mu, gdzie jest gaz i hamulec. Tuomas natychmiast nacisnął gaz do dechy – i tyle go było. Motorower pędził coraz szybciej i szybciej, ja wrzeszczałem ‘Naciśnij hamulec!’, ale on nie mógł go dosięgnąć i wpadł prosto w wierzbę z prędkością jakichś 40 km/h. To wyglądało naprawdę strasznie. Wciąż pamiętam uczucie strachu, gdy biegłem do niego, jako że byłem pewny, że naprawdę ciężko się połamał. Na szczęście było z nim całkiem dobrze, parę siniaków, lecz nic poważniejszego. Sądzę, że ten incydent miał coś wspólnego z faktem, iż nie chciał mieć własnego motoroweru, kiedy skończył 15 lat!”
Tak naprawdę Tuomas nie był w ogóle zainteresowany technicznymi sprawami, nie mówiąc już o motorowerach. Sam mówi, że jest chyba najmniej zorientowaną w technice osobą na całym świecie i że nigdy nie interesował się żadnymi gadżetami i wynalazkami – prócz keyboardów.
W przeciwieństwie do starszego brata, Tuomas zawsze lubił żyć w swoim własnym świecie marzeń. „Naprawdę nie wiedziałem nic o źle tego świata – mówi. – Można powiedzieć, że żyłem w świecie fantazji przez pierwsze 15 lat mojego życia. Pamiętam jedno zdarzenie, kiedy byłem chyba w szóstej klasie i odwiedziłem swojego przyjaciela Kariego Rouvinena. Usłyszałem, jak jego rodzice mówią sobie żartem coś jak ‘Pieprz się’ i byłem w kompletnym szoku przez wiele dni, nie mogłem zrozumieć, jak ktoś może mówić takie okropne rzeczy drugiej osobie! Miałem 11-12 lat i nie mogłem pojąć, jak oni mogli tak mocno zranić się nawzajem.”
Zdaniem jego matki, Tuomas nigdy nie przejawiał oznak buntu wieku dojrzewania – właściwie jego spokój był alarmujący. Nigdy nawet nie narzekał na naukę i uważał, że ciężka praca w szkole jest zupełnie naturalna. Jego nauczyciel angielskiego uważał go za wielkiego myśliciela, który daleko zajdzie, lecz potem był rozczarowany, kiedy chłopiec dorósł i stał jest ‘tylko muzykiem’.
Tuomas mógł ominąć swój nastoletni bunt, ponieważ nigdy nie chciał stracić dzieciństwa. „Chyba nigdy nie dorosłem – wyznał. – Czasami czuję, że powinienem spróbować być trochę bardziej dorosły, lecz domyślam się, że fakt, iż taki nie jestem, jest w pewien sposób także zaletą. Oczywiście jestem dojrzałą, rozsądną osobą i dorosłym pod wieloma względami, ale myślę, że zachowałem całkiem sporą ilość dziecięcych cech.”
W tym przypadku „dziecięce cechy” nie oznaczają napadów złego humoru, markotności i narcyzmu, ale naiwną niewinność. Matka Tuomasa mówi, że nigdy nie był on dobry w postawianiu się jako dziecko, jako że był uczony nie odpowiadania przemocą na przemoc. Jeśli inne dziecko w piaskownicy zabrało mu zabawkę, Tuomas tylko patrzył zdumiony.
Nawet w wieku 15 lat Tuomas był niewinny na tyle, by wierzyć, że ludzie będą dla niego mili, jeśli on będzie miły wobec nich. „Byłem taki naiwny we wszystkim, ale z drugiej strony… Żałuję, że wciąż taki nie jestem. Byłem najmilszą osobą na świecie.”
Dziś Tuomas twierdzi, że zhardział, stał się nawet cyniczny, lecz jak na outsidera, jest wciąż nie zmieniony i ma dobre serce. Żyje z pasją, a jedno z jego mott: „Świat jest zbudowany z uczuć” pokazuje, jak małe rzeczy potrafią go uszczęśliwić – lub zasmucić – i jak często podejmuje decyzje idąc za głosem serca. Będąc empatycznym i przyjacielskim kolesiem, Tuomas łatwo sprawia wrażenie bycia osobą bardzo otwartą publicznie. Z kolei ze strony bardziej osobistej jest o wiele większym introwertykiem niż na takiego wygląda. Ważne dla niego jest, aby ludzie wokół nadawali na tych samych falach.
Interesujące jest też to, że Tuomas wydaje się nigdy nie tracić nerwów i nie mówić ludziom, aby się wypchali – jeśli musi zmierzyć się z czymś nieprzyjemnym lub wkurzającym, po prostu cichnie i chowa się w sobie. Nie lubi mówić o swoich złych uczuciach, lecz woli wyładowywać się, razem z innymi silnymi emocjami, w muzykę.
Całe szczęście Tuomas został zachęcony do grania w bardzo wczesnym wieku. „Moja kariera muzyczna rozpoczęła się, gdy mama zabrała mnie na lekcje gry na pianinie, kiedy miałem 7 lat – wyjaśnia. – Chodziłem do szkoły muzycznej w centralnej Karelii, w której specjalizowałem się w grze na klarnecie a w drugiej kolejności na pianinie. Więc do pewnego stopnia posiadam muzyczne wykształcenie – poszedłem do szkoły, nauczyłem się podstaw teorii i wszystkiego.”
Jego nauczycielem w szkole muzycznej był Plamen Dimov, bułgarski dżentelmen o greckich korzeniach, mówiący po fińsku z egzotycznym akcentem. Będąc podstawą sceny muzycznej w Kitee odkąd się tam przeprowadził w 1986 r., Dimov jest nauczycielem, który nie liczy godzin (daje lekcje śpiewu i gry nawet w weekendy) i ciężko sobie wyobrazić, że istnieje coś, czego nie byłby w stanie zrobić dla swoich uczniów. Dimov jest niestrudzonym promotorem swoich protegowanych i zdaje się kochać każdą minutę tego co robi; on sam także zdaje się być kochany: wiosną 2005 r. forum młodzieży z północnej Karelii ogłosiło nagrodę na „Dorosłego roku” i uhonorowało nią Dimova.
„Plamen miał olbrzymi muzyczny wpływ na mnie – w końcu był moim nauczycielem muzyki przez trzy lata – mówi Tuomas. – Zaprosił mnie do swojej kapeli jazzowej, abym grał na saksofonie i wciąż jeszcze mam ten ładny srebrny instrument z lat 20. Gdyby nie Plamen, mógłbym nigdy nie dać się ponieść muzyce tak daleko. On naprawdę popchnął mnie do tego w gimnazjum, tak samo jak Emppu, Tarję i Jukkę. Poza tym jest on także zajebistym skrzypkiem.”
Jako że Dimov uczył wszystkich członków Nightwisha, jest on również osobą, z którą trzeba porozmawiać, jeśli chce się wiedzieć o wczesnych latach muzyków.
„Tuomas uczył się w jazzowym programie i świetnie sobie radził – wspomina Dimov. – Często twierdził, że nie wie nic o muzyce i nadal tak twierdzi, ale zawsze mu mówiłem, że to dobrze. Dlaczego masz wiedzieć tyle o muzyce? Są ludzie, którzy muszą znać bardzo dobrze teorię muzyki, ale Tuomas robi swoje rzeczy i to jest ważne.”
Dimov mówi, że Tuomas jest bardziej wynalazcą niż muzykiem. „Nie musisz być doskonałym muzykiem czy doskonałym poetą z trzema wydanymi książkami, aby być nowatorskim. Tuomas posiada wewnętrzne oko do tworzenia, które pomaga mu w pisaniu muzyki.”
Zdaniem Dimova Tuomas jako dziecko dużo czasu spędzał w samotności. „Wciąż jednak się wyróżniał, ponieważ zawsze miało się wrażenie, że coś dzieje się w jego głowie, nawet gdy siedział cicho. Zawsze coś działo się za jego oczami. Sądzę, że mogłem dowiedzieć się wtedy od niego więcej niż jego ojciec, ponieważ porozumiewaliśmy się poprzez muzykę. Tuomas był bardzo dobry z angielskiego, a ja wtedy miałem jeszcze problemy z fińskim – wciąż jeszcze nie mówię płynnie, lecz idzie mi teraz o wiele lepiej. Pod pewnymi względami Tuomas był kosmopolitą. Nigdy nie myślałem o nim jako o Finie. Różnił się trochę od osób, z którymi rozmawiałem. Kiedy wrócił ze Stanów, pierwszą rzeczą, jaką mi pokazał, był album Dream Theater. I zawsze uważnie słuchał, kiedy próbowałem coś wyjaśnić. Nie tylko dlatego, że chciał być uprzejmy, lecz dlatego, że naprawdę chciał wiedzieć.”
Ten piętnastoletni uczeń z wymiany słuchał wtedy głównie jazz rocka. Kiedy odpowiadał w wywiadzie do lokalnej gazety o swojej podróży, rzekł, że mógłby znieść praktycznie każdy rodzaj muzyki – prócz ciężkiego rocka.
Jednakże w czasie wymiany do Wichity w Kansas, rodzina, u której mieszkał Tuomas, zabrała go na jego pierwszy rockowy koncert, show w Kansas City, którego głównymi gwiazdami byli Guns N’ Roses i Metallica. Dzień był niezapomniany – a Tuomas został kompletnie kupiony.
„W tamtych czasach Gary Moore i Queen byli najcięższymi zespołami, które mogłem znieść słuchając, lecz i tak zdecydowałem się pójść na koncert. Ten dwugodzinny gig Metalliki odmienił moje życie. Następnego tygodnia kupiłem wszystkie ich albumy – na kasetach, które wtedy były standardowym nośnikiem. Poprzez Metallikę wkrótce wkręciłem się w Megadetha, Panterę, Ozzy’ego Osbourne’a, wszystkie te zespoły, których jestem od zawsze prawdziwym fanem.”
W Wichicie Tuomas grał w szkolnym zespole, biorącym udział w zawodach piłki nożnej i innych wydarzeniach, lecz zakładanie własnego zespołu czy nawet dołączenie do któregoś nigdy wtedy nie przyszło mu na myśl. Podczas gdy Tuomas był w Stanach, jego przyjaciele z domu wysłali mu kasetę demo ich zespołu Carnification zatytułowaną Satanic Rebirth. Demo szczyciło się uroczym obrazkiem na okładce przedstawiającym Jezusa wiszącego do góry nogami na krzyżu, a Tuomas z dumą pokazał to demo swojemu nauczycielowi muzyki. Belfer totalnie się wściekł, wygłosił chłopcu kazanie, a nawet napisał list do jego rodziny zastępczej.
Kiedy Tuomas wrócił ze Stanów jako nowo narodzony metalowiec, szybko został przekonany do dołączenia do swojego pierwszego zespołu, Dismal Silence, założonego przez dzieciaki z Kitee.
„Pozostałymi członkami byli Teemu Kautonen, Tero i Ilkaa Leinonen. To było moje pierwsze doświadczenie w graniu w zespole, a także pierwszy raz, kiedy grałem na keyboardzie – zasadniczo całkiem nowy świat dla mnie, ponieważ uważam, że pianino i keyboard to dwa całkowicie różne instrumenty. Tak, zacząłem grać na keyboardzie dopiero gdy skończyłem szesnaście lat. Był to Korg M-I, a nasz nauczyciel muzyki pozwolił mi pożyczyć go ze szkoły. Właściwie to zatrzymałem go na całkiem długi okres.”
Tuomas nie dostał własnego syntezatora, Korga 364, dopóki jego przyszły zespół nie zaczął nagrywać drugiej płyty. Jego bratu w ogóle nie podobał się cały ten pomysł: „Pamiętam, jak dawałem Tuomasowi braterską radę – śmieje się Petri. – To musiała być wiosna 1996 r., a Tuomas chciał pożyczyć kilka tysięcy marek od naszego ojca, aby kupić sobie nowy keyboard. Powiedziałem mu, że nie może pożyczyć tak wielkiej sumy pieniędzy, aby kupić sobie instrument, ponieważ już ma jeden, ale Tuomas próbował wytłumaczyć, że chce spróbować komponować własne piosenki. Powiedziałem ‘Jasne. Teraz posłuchaj dobrze: nie da się przejść przez życie tylko grając muzykę i przesiadując z kumplami. Musisz iść do szkoły i znaleźć pracę!’ Na szczęście on postawił na swoim i tata pożyczył mu pieniądze.”
Wkrótce Tuomas został poproszony o dołączenie do zespołu o nazwie Darkwoods My Betrothed. „Nigdy nie byłem prawdziwym członkiem w Dismal Silence czy Darkwoods, poprosili mnie tylko, abym z nimi zagrał jako pewnego rodzaju muzyk sesyjny. Jednak swój pierwszy utwór napisałem z Darkwoods: outro do Heirs of the North Star. Nazywało się chyba New Heaven, New Earth”.
Gothicmetalowy zespół korzystający z niesławnych wtedy blackmetalowych wpływów, Nattvindens Gråt, był kolejnym lokalnym projektem, do którego dołączył Tuomas. „Miałem wtedy fazę, której doświadcza każdy metalowiec – mówi. – Sądzę, że byłem trochę mroczniejszy od innych i pragnąłem muzyki ciężkiej jak cholera. Vulgar Display of Power Pantery jest wciąż jednym z moich faworytów.”
Zdaniem Tuomasa atrakcyjność black metalu polega na tym, że oferuje on ucieczkę od rzeczywistości. „Black metal jest czystym eskapizmem, powrotem do świata fantazji. To jest w nim pociągającego. W sumie myślę, że ze wszystkich gatunków muzycznych świat metalu jest najbardziej eskapistyczny. Metal jest także muzyką dla ludzi, którzy myślą za siebie. Uważam, że metalowcy to bystrzy ludzie, którzy mają w sobie zdrową dawkę autoironii i dobrego poczucia humoru a to mi się podoba. Poczułem silną więź ze sceną od pierwszej chwili.”
Tuomas nagrał dwa albumy z Nattvindens Gråt, Bard’s Tale i Chaos Without Theory. „Zespół był właściwie projektem Teemu Kautonena. Kautonen i jego kompani byli całkiem barwną bandą w gimnazjum… Wypracowania, które napisali na fińskim wciąż uważane są za legendarne – myślę, że to właśnie Teemu napisał opowiadanie o tytule Rzeźnik w ósmej klasie. Było ono o najemniku, który najpierw rozprawia się z Jezusem, a potem jedzie do Iraku powiesić Saddama Husaina za jaja. Coś w tym stylu. Nauczyciel odczytał historyjkę na głos w klasie jako ostrzeżenie. Nie pamiętam już ile tygodni szlabanu mu dał. Teemu był trochę taki, ale był także z niego inteligentny koleś. Ma teraz stopień doktora z ekonomii.”
Nauczyciele oczywiście nie widzieli nic inteligentnego w satanistycznych wybrykach Teemu. Zdaniem Dimova Kautonen był swego rodzaju nekroduchowym przywódcą młodzieży w Kitee w czasie „blackmetalowego okresu” Tuomasa.
„Chciałem chronić Tuomasa przed Teemu. Nie dlatego, że Teemu był straszny w jakikolwiek sposób, ale powiedziałem mu, że to jest szkolne studio i że jeśli myślisz, że możesz tu rozprowadzać norweską propagandę – Mayhem i tego typu zespoły – to tak się nie stanie. Może robić co ci się żywnie podoba, nagrywać muzykę też, ale nie wolno ci tego robić w szkole. Teemu powiedział, że go opuszczałem. Zabrałem nawet Tero Leinonena i Teemu do dyrektora, ponieważ nie chciałem, aby myślał on, że Tuomas również jest w to zamieszany. Nie mam nic do Teemu, jednak każdy przechodzi w życiu ten swój etap buntu, lecz cały ten norweski black metal wymykał się spod kontroli i pomyślałem, że najlepiej będzie, jeśli nie zmienię zdania na jego temat.”
Inny członek zespołu Nattvindens Gråt, Tapio Wilska, stał się dobrym przyjacielem Tuomasa i współpracowali później nad wieloma projektami.
„Mój brat nazywa Wilskę ‘Turre’ – mówi Tuomas. [Popularne psie imię, może z powodzeniem zostać przetłumaczone jako ‘Futrzak’- spójrzcie na zdjęcie tego miłego, włochatego, gigantycznego metalowca a zrozumiecie] – Wilska jest jednym z najżyczliwszych ludzi jakich znam, rodzaj człowieka, którego nie da się nienawidzić. Jest naprawdę współczujący, pomocny i jest naprawdę zabawnym kolesiem. Naprawdę nie potrafię powiedzieć o nim nic złego. Nie jest z niego wielki wokalista, ale dobrze rozumie muzykę, ma wspaniały głos do recytacji i wymowy i oczywiście właściwą postawę. Wspaniały gość i dobry przyjaciel.”
Granie w Nattvindens Gråt i Darkwoods nie satysfakcjonowały w pełni muzycznych ambicji Tuomasa. „Grałem w dwóch zespołach, ale nieustannie czułem, że tym, co naprawdę chcę robić, jest pisanie własnych utworów. A wszystko, co robiłem, to granie na keyboardzie czyjeś piosenki. Znaczy się, na początku było fajnie, lecz im dłużej to robiłem, tym bardziej chciałem stworzyć coś samodzielnie. Pisanie muzyki było moją największą aspiracją odkąd zacząłem grać w zespole.”
Wkrótce stało się jasne, że muzyka będzie światłem przewodnim w życiu Tuomasa, a artykuł, który napisał w 1996 r. jako osiemnastolatek odzwierciedla jego miłość do muzyki w ujmujący sposób. Artykuł ukazał się w lokalnej gazecie Sähis publikowanej w Kitee, Tohmajärvi i Värtsilä.

Muzyka, ta ponadczasowa siła, wie, w jaki sposób działają hormony człowieka od zarania dziejów. Ten, kto myśli inaczej, powinien spytać kogokolwiek, łącznie ze sobą, czy nigdy nie było żadnego muzycznego przejawu, który by głęboko nie dotknął jego duszy. Gatunek nie ma żadnego znaczenia: głośny heavy metal jest taką samą muzyką jak jazz czy muzyka klasyczna. Jeśli ktoś chce poznać tajemnice filozofii muzyki, jest jedno miejsce lepsze od innych, gdzie można zgłębić się w ten pierwotny rytm życia – nasza szkoła muzyczna w centralnej Karelii.
Niektórzy ignoranci mogą pomyśleć o naszej szkole jako instytucji teoretycznych bzdur, przystani dla snobów torturujących graniem na skrzypcach. Może każdy z nas, uczniów, również był z początku podejrzliwy, jako że lekcje teorii były trudne dla początkujących. Nawet po wielu latach nudne gamy czy etiudy nie radują serca. Sam tak miałem… Lecz niewierzącym i tym ze słabą koncentracją mogę powiedzieć, że ciężko jest znaleźć szkołę wszechstronniejszą od tej. Zyskujesz pewność siebie odbierając prywatne lekcje od jednych z najlepszych nauczycieli w kraju. Lekcje są fajne i oferują poczucie realizacji dla każdego, zachęcając uczniów do kontynuowania nauki. Cele są naturalnie określone indywidualnie dla każdego ucznia, lecz jasne jest, że bez ciężkiej pracy i cierpliwości daleko nie zajdziesz. Chciałbym także przypomnieć rodzicom, żeby pamiętali, że jeśli dziecko nie jest ani trochę zainteresowane muzyką, nieludzkie jest zmuszanie go do gry tylko po to, aby zaspokoić własne ambicje. Dobrze jest dać wybór – ci wystarczająco ochoczy skorzystają z możliwości.
Zawsze możesz rozkoszować się muzyką na jakimś poziomie (może prócz czasu tuż przed egzaminami). Najbardziej radosną rzeczą jest granie razem w grupie, od duetów po całą orkiestrę. Właśnie tu, w naszym sąsiedztwie mamy aktywne orkiestrę dętą, orkiestrę kameralną oraz Orkiestrę Dętą Plamena Dimova, wszystkie tworzące znakomitą muzykę. Nadchodząca płyta Orkiestry Dętej jest znakomitym przykładem osiągnięć naszej szkoły i z całą pewnością będzie jednym z największych przyszłorocznych sukcesów – nie wspominając już o wielu garażowych zespołach w Kitee, które także tworzą świetną muzykę dla przyjemności wszystkich fanów muzyki. Szkoła muzyczna także miała niewątpliwy wpływ na te kapele. Razem z miłością muzyka jest najważniejszą rzeczą, która zbliża do siebie ludzi. Tworzenie muzyki i słuchanie jej wymaga tego samego zrozumienia. Myślę, że nie skoczę od razu do konkluzji, kiedy powiem, że uczenie się muzyki, czy to samodzielnie czy w szkole muzycznej, pomaga ci zbliżyć się do innych, a także zrozumieć samego siebie.

Instrumenty dęte zostały w omawianej sytuacji nawet w trakcie służby wojskowej Tuomasa [obowiązkowej dla młodych ludzi w Finlandii]. „Tak, klarnet cały czas się gdzieś tam przewijał – chichocze Tuomas. – Służyłem w muzycznym oddziale, więc grałem na klarnecie przez dziewięć i pół miesiąca. Nie tknąłem go odkąd wróciłem z wojska. Więc mam jakieś tam podstawy teorii – mogę przeczytać nuty i akompaniować komuś grającemu na pianinie, jeśli zajdzie taka potrzeba.”
W pierwszej chwili Tuomas nie chciał wcale odbywać służby wojskowej, ponieważ nie lubił mieć do czynienia z bronią, ale jego starszy brat polecił mu ją mówiąc, że jest to łatwiejsza alternatywna niż dłuższa służba cywilna. Dziś Tuomas mówi, że gdyby miał zostać powołany drugi raz, poważnie zastanowiłby się nad innymi opcjami.
Z powodu swych pacyfistycznych poglądów dostanie się do muzycznego oddziału było sprawą życia i śmierci dla Tuomasa. Jego matka powiedziała, że rzadko widziała syna ukazującego radość tak otwarcie jak wtedy, gdy on i jego klarnet zostali w końcu przyjęci.
Służbę w muzycznym oddziale można prawdopodobnie łatwo porównać do ciężkich doświadczeń zwykłego piechociarza, więc także i Tuomasowi nie było lekko. W czasie gdy Tuomas był w wojsku, okręg północnej Karelii został wstrzymany z powodu krajowej modernizacji dzielnic administracyjnych. Gubernator wydał w Joensuu przyjęcie upamiętniające tę okazję, na które rodzice Tuomasa także zostali zaproszeni. Było -15 stopni Celsjusza na zewnątrz, lodowaty wiatr mroził krew w żyłach, lecz dwaj wojskowi bębniarze – Tuomas był jednym z nich – dzielnie stali na straży głównego wejścia do budynku administracyjnego. Wchodzenie zajęło ludziom prawie dwie godziny i przez cały ten czas Tuomas, stojąc wyprostowany i patrząc prosto przed siebie, uderzał na swoim bębnie ten sam monotonny rytm raz po raz.
Podobną próbą był jego występ, w czasie którego grał marsza Narvan marssi na uroczystym wydarzeniu w Sortavali, w Rosji, kiedy to szczątki 105 żołnierzy zabitych w trakcie Wojny Zimowej zostały przetransportowane z powrotem do Finlandii w długim konwoju wojskowych ciężarówek. Po godzinie dmuchania klarnet Tuomasa pełen był deszczówki i smarków.
„Wielu mówi, że całkiem nieźle bawiło się w wojsku – utyskuje Tuomas. – A niektórzy mówią, że armia jest do dupy, chociaż mają dobre wspomnienia i nawiązali tam wiele przyjaźni. Ja osobiście nie posiadam ani jednego dobrego wspomnienia z tamtych czasów i nie bawiłem się ani przez sekundę!”
Na szczęście wojsko nie mogło zabić jego kreatywności. Tuomas cały czas pisał piosenki wieczorami, zalążki pomysłów, które wkrótce stały się czymś więcej. Wśród nich znalazły się Forever Moments, Etiäinen i Nightwish.

Dodaj komentarz