Century Child

 ccTracklista

1. Bless The Child
2. End Of All Hope
3. Dead To The World
4. Ever Dream
5. Slaying The Dreamer
6. Forever Yours
7. Ocean Soul
8. Feel For You
9. The Phantom Of The Opera
10. Beauty Of The Beast 

Teksty

Informacje
Nazwa albumu: Century Child
Rok wydania: 2002
Album nagrany w: studio Caverock oraz studio Finnvox
Miksowanie albumu: Mikko Karmila
Montaż albumu: Mika Jussila
Projekt okładki: Markus Mayer

Aranżacja chóru, orkiestry oraz perkusji: Veijo Laine oraz Riku Niemi
Orkiestra: Orkiestra Miejska w Joensuu
Głos Zmarłego Chłopca: Sam Hardwick
Gwizdek w utworze „Forever Yours”: Kristiina Ilmonen

Recenzja

Początek kariery Nightwisha był naprawdę oszałamiający. Żaden inny zespół na przestrzeni całej historii metalu nie zrobił tyle dla popularyzacji żeńskiego wokalu w tej muzyce. Niegdyś kapele z panią za mikrofonem stanowiły mały odsetek w obrębie wszystkich metalowych podgatunków. Owszem, w latach 80. sporo z zespołów tego rodzaju dorobiło się statusu kultowych grup, jak np. Zed Yago, Bitch, Chastain, Phantom Blue, Fear Of God/Détente, czy bardziej znane Girlschool oraz Warlock/Doro, ale nie istniał nurt w muzyce metalowej, w którym standardem byłaby obecność wokalistki. Sytuacja powoli zaczęła ulegać zmianie. Into The Pandemonium Celtic Frost uruchomiło całą lawinę następstw; począwszy od ewolucji The Gathering poprzez pierwsze dzieła Theatre Of Tragedy doszło do powstania takich grup jak Tristania, The Sins of Thy Beloved czy Draconian.
Rozwiń

Z połączenia rocka gotyckiego i doom metalu wyłonił się gothic metal. Jednak Nightwish nigdy do jego przedstawicieli nie należał. Na jednej płycie zahaczył o ten nurt, ale później poszedł zupełnie inną drogą; nie kopiował cudzych patentów, lecz ustanawiał własne standardy. Dzięki tej fińskiej kapeli obok gotyckiego metalu ukształtował się inny prąd, który zaczęto nazywać symfonicznym power metalem. Styl ten został zdefiniowany na albumie poprzedzającym Century Childana Wishmasterze –  i przeżył w młodej historii XXI-wiecznego metalu ogromny przyrost przedstawicieli. Jak grzyby po deszczu zaczęły wyrastać nowe zespoły, które w mniej lub bardziej udany sposób starały się nawiązać do tego, co stworzył Nightwish.Wiadomo było, że Finowie nie mogli sobie pozwolić na nagranie kalki poprzedniego albumu, gdyż oznaczałoby to regres w ich twórczości. Styl, jaki ostatecznie wykształcony został na poprzednim albumie nie może być określony jako specjalnie elastyczny bądź pozostawiający pole do eksperymentów. Dlatego też były potrzebne pewne zmiany. Po raz pierwszy pojawiły się partie chóru oraz zastosowano monumentalne orkiestracje klawiszowe, które miały zbliżyć muzykę Nightwisha bardziej w stronę czystego symfonicznego metalu.

Po raz pierwszy na początku płyty tego zespołu mamy recytację wykonaną męskim głosem, która również pojawia się na końcu „otwieracza” płyty, utworu „Bless The Child”. Pierwsze, na co zwracamy w nim uwagę, to niezbyt udany podkład klawiszowy pomiędzy zwrotkami. Wiadomo, że możliwości syntezatora są dość ograniczone jeżeli zestawimy go z całą orkiestrą, ale można było wycisnąć więcej z akompaniamentu w tym utworze. Granie akordów z wyłączoną dynamiką na pewno nie jest dobrym sposobem na stworzenie udanej partii klawiszy, szczególnie jeżeli wysuwa się ona na pierwszy plan. Szkoda, że nie zostało to dopracowane, gdyż sama kompozycja należy do ciekawszych na płycie. Jest przepełniona emocjami i uczuciem, podobnie jak cały album Century Child. Mimo wszystko na początek albumu nadawałby się lepiej „End Of All Hope” utrzymany w stylu z Wishmastera: bardzo energiczny i dynamiczny numer, w którym syntezator trzyma się nieco bardziej z tyłu. Jest to jeden z moich ulubionych utworów Nightwisha w ogóle.

Gdy na naszym odtwarzaczu pojawi się liczba „3” staje się jasne, że jedyną płytą, na której zarejestrowano wyłącznie żeński śpiew pozostanie Wishmaster. W utworze „Dead To The World” swój wokalny debiut daje Marco Hietala, który od lat związany jest z fińską sceną metalową (Tarot, Warmath, Sinergy). Muszę przyznać, że nigdy nie należałem do amatorów jego głosu. Maniera śpiewania u niego niejednokrotnie mnie drażni, poprzez modulacje i różne zawodzenia próbuje nadać swojemu głosowi bardziej dramatyczny wydźwięk, co często nie wpływa kojąco na mój narząd słuchu. Jednak utwory z Century Childa, w których udziela się na wokalu wypadają naprawdę dobrze. Znakomicie wykonany cover z musicalu Andrew Lloyd Webbera „Phantom Of The Opera” należy również dzięki niemu do najlepszych momentów tej płyty. Podobnie wygląda sytuacja w „Feel For You”, pięknej, tajemniczej kompozycji, w której duet wokalny spisuje się znakomicie. Budowa tego utworu nie podąża za sztampowym schematem, emocje narastają stopniowo i dopiero pod koniec rozładowują się ostatecznie.

W niektórych utworach Marco zaliczył wprawdzie kilka wpadek fonetycznych, ale ogólnie oceniam partie wokalne w jego wykonaniu do udanych. Przyjęcie go do zespołu spowodowało ponadto zmianę na stanowisku basisty – Hietala zastąpił Samiego Vänskę. Nie wpłynęło to w większym stopniu na muzykę Nightwisha, jedyne, co można dość szybko zauważyć to zupełnie inne brzmienie basu, które nie jest już takie głębokie i zyskało nieco „brudu”.

Na uwagę zasługuje tutaj utwór „Slaying The Dreamer”, jedna z najcięższych kompozycji w dorobku kapeli, w której wyróżnia się świetny riff gitarowy. Niezbyt udana jest tutaj jednak partia chóru pod koniec numeru, lepiej byłoby gdyby kompozytor zrezygnował tutaj z tego elementu i postawił wyłącznie na ciężar oraz agresję. Wtedy można by ten kawałek zaliczyć do najlepszych na tym albumie. A tak nieudana końcówka zaniża jego ocenę.

Po nim następuje spokojne i stonowane „Forever Yours”, które łagodzi nasz temperament po tak ciężkim utworze, jaki przed chwilą słyszeliśmy. Warstwa instrumentalna jest tutaj dobrze dopasowana do klimatu kompozycji. Perkusja „szczoteczkowa” oraz delikatna partia smyczek grana legato dodają uroku temu numerowi. Niezbyt dobrze prezentuje się jednak Tarja, która ma wyraźne trudności z łapaniem oddechu i robi to bardzo głośno, co zaburza łagodny wydźwięk utworu. Słychać to szczególnie podczas pierwszej zwrotki, gdzie śpiewa wyłącznie przy akompaniamencie smyczkowym. Niezbyt dobrze jest też w „Bless The Child”, gdzie jej głos się załamuje i nie radzi sobie należycie z górnymi dźwiękami. Nie ma tutaj tej perfekcji z czasów Oceanborna, w porównaniu z Wishmasterem wokal również wypada gorzej. Porażki nie ma, ale pani Turunen przyzwyczaiła nas w przeciągu lat do wyższego poziomu śpiewania.

Wracając do utworów, nie mam cienia wątpliwości co do najlepszej kompozycji na płycie. Bezapelacyjnie wygrywa boskie „Beauty Of The Beast”. Jest to 3-częściowa epicka opowieść; progresywna i przemyślana kompozycja, w której występuje dużo różnych aranżacji i motywów (choć trzeba zauważyć, że jeden z nich jest żywcem zerżnięty z drugiej części „Dead Boy’s Poem”). Akompaniament klawiszowy w tym numerze pokazuje, na co stać Tuomasa Holopainena. Bez orkiestry i jakichkolwiek popisów wyczarował ze swojego instrumentu znakomity podkład, co w pewnym stopniu rekompensuje średnio udane zagrywki z „otwieracza” albumu. Świetne jest przyspieszenie w drugiej części tego utworu, które kojarzy się odrobinę z końcówką „Ever Dream”. W tym kawałku z kolei wokal Tarji wyróżnia się na plus, doskonale współbrzmi z udaną partią klawiszy i gitarami trzymającymi się grzecznie z tyłu. Można tutaj ponadto zauważyć charakterystyczny element dla muzyki Nightwisha – zastosowanie funkcji harmonicznej, w której występuje dźwięk prowadzący (w tym przypadku: VII stopień, F-dur).

Generalnie utwory na Century Childzie prezentują wyrównany i dobry poziom, gdyby jednak przyznać im oceny i wyciągnąć z nich średnią, to byłaby ona niższa niż na poprzedniku. Genialną kompozycją można nazwać tylko „Beauty Of The Beast” a bardzo dobrą „End Of All Hope”. Reszta nieco odstaje od dwóch faworytów, ale trzyma przyzwoity poziom. Nie ma żadnego niewypału (jak „Crownless” na poprzedniku).

Muzyka na tej płycie została (poza kilkoma wyjątkami) złagodzona i stała się nieco spokojniejsza, bardziej stonowana i pełna uczucia. Century Child to album, który spośród wszystkich w dorobku Nightwisha najmocniej oddziałuje na moją sferę emocji. Techniczne niedociągnięcia wokalne mają nawet pozytywny wpływ na subiektywne odbieranie tej muzyki. Głos pełen emocjonalnego zaangażowania to doskonały lek na codzienne troski i niepowodzenia. Tarja potrafi nadal oczarować nas swoim wokalem, który dodaje niepowtarzalnego klimatu Century Childowi. Nie zawsze wszystko w muzyce musi być dopięte na ostatni guzik i perfekcyjnie dopracowane. Takie albumy jak czwarty longplay Nightwisha też są potrzebne, podczas obcowania z nimi można przemyśleć swoje sprawy osobiste; skłaniają do refleksji nad swoim życiem i problemami. Dzięki tego typu muzyce można się zregenerować, nabrać sił i odważnie spojrzeć w przyszłość.

Ocena: 7,5/10
Autor: Ivanhoe
Zwiń

Dodaj komentarz