Wywiad z Floor Jansen

Tuż przed rocznym urlopem Nightwish z Finlandii wydaje potrójne koncertowe DVD, zawierające dwa koncerty w Londynie i Tampere. W obszernym wywiadzie z Menno von Brucken Fockiem holenderska wokalistka zespołu, Floor Jansen, opowiada o życiu w trasie i w domu – również i o swoim związku z perkusistą Sabatonu, Hannesem Van Dahlem. Ujawnia też, czy kiedykolwiek powróci jej poprzedni zespół – After Forever.

Fiński „gothic metalowy” zespół, Nightwish, świętuje właśnie już dwadzieścia lat na scenie muzycznej. W tym czasie zespół zdobył światową rozpoznawalność i może być uznany za grupę, która zdefiniowała metal gotycki [tak, wiemy, że Nightwish gra metal symfoniczny, a nie gotycki – to tylko tłumaczenie tekstu z innej strony… – przyp. tłum.]. Podczas tych dwudziestu lat było parę zmian w składzie: basistę Samiego Vänskä zastąpił utalentowany Marco Hietala w 2001 roku. W tym samym roku zespół zmienił też menedżerów i otworzył swój własny sklep internetowy. Nie wystarczyło to jednak, by zapobiec problemom, które pojawiały się na początku nowego milenium. Pomimo ogromnego sukcesu albumów Century Child i Once i DVD End of an Era zespół zdecydował się zakończyć współpracę z wokalistką Tarją Turunen w 2005 roku.

Gotyckie brzmienie zmieniło się już po dodaniu wokali Marco Hietali i wprowadzeniu prawdziwej orkiestry. Do muzyki włączone zostały elementy soundtracków i stała się ona jeszcze bardziej bombastyczna. Wraz z ogłoszeniem nowej wokalistki Anette Olzon w 2007 roku nadszedł nieco inny muzyczny kierunek, a ponadto pojawił się multiinstrumentalista Troy Donockley jako gościnny muzyk. Kolejny raz zespół wyruszył w jeszcze większą trasę, zdobył jeszcze więcej fanów, ale wciąż brakowało w nim pożądanej stabilności. Te zmagania zakończyły się nagle jesienią 2012 roku, kiedy zespół zakończył współpracę z Anette Olzon, a Floor Jansen z Holandii, była wokalistka After Forever, została poproszona o przybycie i pomoc.

Ciepło przyjęta zarówno przez fanów, jak i zespół, już rok później dostała propozycję zostania stałą członkinią zespołu, razem z Troyem Donockleyem. Oboje zaakceptowali tę ofertę,  a z rozmowy z Tuomasem Holopainenem w ubiegłym roku wynika, że to właśnie skład, za którym ten zespół tęsknił. Jedynym wciąż obecnym problemem jest bezsenność, która zmusiła perkusistę Jukkę Nevalainena do ustąpienia ze swojego stanowiska podczas powstawania albumu Endless Forms Most Beautiful. Na czas ostatniej wielkiej trasy koncertowej zastąpił go Kai Hahto i to on zajął także jego miejsce podczas nagrań. Zespół jest teraz na rocznym urlopie, więc to idealny czas dla Floor, która podczas tego wywiadu jest mniej więcej w 8. miesiącu ciąży, aby urodzić dziecko i mieć możliwość spędzenia z noworodkiem jak najwięcej czasu, zanim znowu wezwą ją obowiązki w Nightwish. Floor opowie o niedawno wydanym potrójnym DVD i o swojej przyszłości.

floorjansen-mvbf

Zdjęcie: Menno von Brucken Fock, źródło: http://dprp.net/interviews/2017-001/

Jesteś obecnie frontmanką Nightwish i stałą członkinią zespołu. Czy to znaczy, że ReVamp zniknął już na dobre i czy wróci After Forever? Ostatnio pojawiły się reedycje płyt i kiedy ponownie ukazały się pierwsze dwa albumy, naprawdę się wściekłaś w swojej odpowiedzi na stronie na Facebooku.

ReVamp to już przeszłość. 29 września 2016 oficjalnie ogłosiliśmy koniec działalności zespołu. Nie uważałam, żeby było w porządku wobec byłych członków mojego zespołu, by musieli czekać z ReVamp, podczas gdy ja jestem zajęta koncertowaniem i pracą z Nightwish. A jeśli chodzi o powrót After Forever: nie… nie jeśli to ja miałabym zdecydować, czy to się stanie, czy nie. Wydarzyło się sporo szkód i osobiście czuję, że to zamknięty rozdział.

Jeśli  chodzi o te reedycje – wciąż jestem zła i wściekam się, kiedy myślę o tym, jak odpowiedzialny za to człowiek zmanipulował nas i nasz artystyczny dorobek. Nigdy nie dostaliśmy pieniędzy, które nam się należą. Ten człowiek doprowadził swoją firmę do bankructwa i sprzedał prawa do mnóstwa nagrań (w tym i naszych albumów) swojej żonie czy partnerce za jakieś śmieszne pieniądze – jednego guldena czy coś (około jednego dolara), jeśli dobrze pamiętam. To nam powinien był zaoferować te prawa! Później założył nową firmę i odkupił prawa od swojej żony i teraz wydaje nasz dorobek z dodatkowym nagraniami, które nigdy nie zostały przez nas zaakceptowane!

Wiem, że jeden z byłych członków zespołu z nim pracuje, ale tylko i wyłącznie, by spróbować zminimalizować szkody, nie dlatego, że jest w to aktywnie zaangażowany. Na przykład ta „nowa” okładka, na której jest tylko moja głowa z wężami w tle: okropne, nigdy nie wyraziłam zgody, by wykorzystać moją twarz na okładce w ten sposób!

Próbowaliśmy zatrzymać te reedycje w każdy możliwy sposób, nawet przez sprawę sądową, ale choć wszyscy czuli inaczej, to okazało się, że zgodnie z wyrokiem sędziego prawo było po jego stronie. Wiesz, jak wielu artystów byliśmy młodzi, ambitni i zainteresowani tylko tworzeniem muzyki i umacnianiem naszej pozycji i zostaliśmy wykorzystani w najgorszy możliwy sposób.

Najwyraźniej takie niezgodności prawne muszą zebrać swoje żniwo, zanim do kogoś dotrze, że to nie w taki sposób powinno się interpretować prawo. To droga przez mękę, ale całe szczęście jestem w stanie się utrzymać i nie jestem już dłużej zależna od firmy tego człowieka ani dorobku After Forever.

A jeśli mówimy o After Forever – nadal masz kontakt z ludźmi z zespołu?

O tak, jasne, przede wszystkim z Joostem (van den Broek), który robi mnóstwo niesamowitych rzeczy. Przy tym wszystkim, co robi, jest tak pełen pasji! (śmiech) Naprawdę zajmuje się wszystkim naraz i jestem pełna podziwu wobec tego, co osiągnął. Zawsze, kiedy wie, że jestem w Holandii, próbuje się umówić na spotkanie, to serdeczny przyjaciel!

RODZINA

Rozumiem, że przyleciałaś ze Szwecji do Holandii, by zobaczyć koncert Sabatonu w Heineken Music Hall (teraz nazywa się AFAS Live)? Ojcem twojego dziecka jest perkusista Sabatonu, Hannes Van Dahl. Gdzie się poznaliście?

Tak, takie właśnie mam plany na jutro! Próbowałam zachować swoją wizytę w Amsterdamie w sekrecie przed Hannesem, by spróbować go zaskoczyć, ale kiedy mieszka się razem i trzeba kupić bilety na samolot, zrobić rezerwacje etc., to już nie jest tak łatwo zrobić to w tajemnicy. Włączyła się w to prasa, bo chcieliby, abym więcej promowała nowe DVD Nightwish, więc w końcu musiałam mu powiedzieć, co chciałam zrobić. Poznaliśmy się w Stanach, gdzie ReVamp supportował Iced Earth podczas ich wspólnej trasy z Sabatonem. Odbyłam z ReVamp tylko tę jedną trasę po Ameryce, ale Hannes i ja dogadywaliśmy się tak dobrze, że to nas połączyło. Po prostu coś między nami zaskoczyło i zostaliśmy parą. Sabaton na żywo jest naprawdę super: tyle mocy i energii i wszyscy świetnie się bawią!

 

Jeśli mam dobre informacje, to jesteś teraz mniej więcej w ósmym miesiącu ciąży, a to znaczy, że zaśpiewałaś na części koncertów, już w niej będąc. Nie bałaś się, że coś może się stać tobie bądź twojemu nienarodzonemu dziecku?

Nie, ani trochę. Ani przez chwilę nie myślałam o mojej ciąży jako o fizycznym ograniczeniu, ale myślę też, że jedynym wielkim wyzwaniem było to, że cały czas byłam bardzo zmęczona. Jak większość kobiet pracowałam podczas tych pierwszych paru miesięcy ciąży, nic wielkiego. Ale muszę przyznać, że zwłaszcza te ostatnie koncerty  w Azji, kiedy miałam okropnego jet laga, były najtrudniejsze.

Wiesz, muszę pracować tylko po dwie godziny, więc nie powinnam narzekać: wszystkim pozostałym zajmują się inne osoby! Kiedy zaczyna się ciąża, komórki zaczynają mitozę, a podczas pierwszych trzech miesięcy rozwija się wszystko, od kończyn, przez organy, po mózg i system nerwowy i nigdy nie zdawałam sobie sprawy, że to pochłania tak wiele energii – to wysysa z ciebie ostatnie resztki energii, a twój stan hormonalny zmienia się dramatycznie! Kiedy tylko nauczyłam się, jak sobie z tym radzić, nie miałam już żadnych problemów.

Jak dotąd mam na tyle szczęścia, że moja ciąża przebiega naprawdę gładko. Nie mam nudności, żadnych problemów z krążeniem, zaburzeń hormonalnych ani tym podobnych. Więc tak, do tej pory była to bułka z masłem! To był świadomy wybór, byśmy teraz spróbowali zostać rodziną – nie miałam zbyt wielu opcji. Jeśli czekałabym, aż trasa się skończy, mogłabym być w ciąży podczas przygotowań do kolejnego albumu, a wtedy wszystko o wiele bardziej by się skomplikowało. Teraz jesteśmy na rocznym urlopie, a to oznacza, że mam czas odpowiednio zaopiekować się naszym dzieckiem i cieszyć się pierwszym półroczem jego życia bez żadnych przeszkód. No i nie jestem jedyną matką na scenie muzycznej, więc znajdziemy jakiś sposób, by to wszystko się udało.

Kiedy powiedziałaś zespołowi, że jesteś w ciąży?

Hmmm… miałam w planach powiedzieć im po tych bardzo ważnych 12 tygodniach. Ale wiesz, znamy się bardzo dobrze. Spędzamy ze sobą tyle czasu, że trudno jest zachować tajemnicę, szczególnie taką jak ta (wskazuje na swój brzuszek).

Myślę, że chłopaki zauważyli zmianę, kiedy przestałam brać pigułki, już wtedy powiedzieli mi, że zachowywałam się inaczej – bardziej emocjonalnie. Kiedy przestałam pić wino, od razu wiedzieli, nawet nie musiałam im mówić. Na początku próbowałam ich zmylić, pijąc piwo bezalkoholowe, ale w ciągu paru dni moje plany upadły (śmiech).

Na twojej stronie na Facebooku jest informacja, że mieszkasz w Finlandii, ale tak naprawdę mieszkasz teraz w Szwecji?

Tak. Szczerze mówiąc, świadomie unikam publikowania rzeczy w rodzaju „jestem w związku” albo gdzie mieszkam. Trochę ociągam się z aktualizowaniem takich informacji, bo ludzie mają tendencje do traktowania takich rzeczy jak oficjalnych oświadczeń – a wolałabym zachować nieco prywatności, o ile to w ogóle możliwe.

Mieszkaliśmy około godzinę drogi od Kitee, w naprawdę pięknym miejscu. Ale okazało się to być dalekie od praktyczności: dojazd do małego lotniska, potem godzinny lot do Helsinek, a potem dalej do wybranego celu. Teraz mieszkamy na wsi niedaleko Gothenburga – o wiele wygodniejsze, kiedy twoje życie wypełniają podróże.

Więc oboje (Hannes i Floor) zdecydowanie będziecie próbować połączyć życie rodzinne z graniem w zespołach i jeżdżeniem w trasy?

O tak, zdecydowanie. Rozważyliśmy wszystkie opcje, a członkowie Nightwish już się spodziewali tego, co miało nadejść. Nie obędzie się bez konsekwencji, nie ma co do tego wątpliwości, ale wiesz – rozkład trasy można odpowiednio dostosować, a jest też coś takiego, jak żłobki, więc jesteśmy raczej pewni, że wszystko się dobrze ułoży.

Byłaś też kiedyś nauczycielką. Jesteś w stanie zajmować się tym zawodowo także w Szwecji?

Zrezygnowałam z uczenia w Holandii już kilka lat temu i po prostu nie mam czasu zajmować się tym jako dodatkową pracą. Musiałabym nieco zaktualizować swoją wiedzę, bo wśród innych techniki sporo się pozmieniały, więc gdybym znów chciała zacząć uczyć, sama musiałabym „wrócić do szkoły”.

Czasami robię warsztaty i to naprawdę świetna sprawa, ale w przyszłym tygodniu będę w 36. tygodniu ciąży, więc raczej powinnam przygotować się na to, co ma nadejść i cieszyć się swoim urlopem!

STARZY PRZYJACIELE

Wiesz coś na temat perkusisty Nightwish, Jukki (Nevalainena)? Udało mu się już zwalczyć swoje problemy z bezsennością?

Mieszkałam w tym samym mieście, co Jukka, więc łączyła nas dość bliska relacja i wciąż jesteśmy w kontakcie. Wiedzie mu się naprawdę dobrze. Okazało się, że jego bezsenność związana jest z jeżdżeniem w trasy koncertowe. Jeśli nie jest w trasie, bezsenność nie jest już problemem. Jest tylko jedna wątpliwość: jeśli wróci do zespołu i wyjedziemy w trasę, co wtedy się stanie? Myślę, że to wielka zagadka.

Zanim musiał odejść z zespołu, był już biznesmenem i z tego, co wiem, jest dyrektorem zarządzającym w EMP, wielkiej firmie z gadżetami muzycznymi, w Holandii nazywają się chyba LARGE. Zajmuje się też wszystkimi sprawami biznesowymi Nightwish, więc pracuje na cały etat w innym zawodzie!

Mówiłaś mi, że miałaś szansę naprawdę poznać członków Nightwish, kiedy supportowałaś ich wraz z After Forever. Wyobrażam sobie, że podczas trasy spędzasz większość czasu z członkami swojego zespołu, rozmawiając w swoim własnym języku i tak dalej. Jak to wszystko się odbywa, kiedy jesteś w trasie?

Cóż, w przypadku trasy After Forever z Nightwish dzieliliśmy ten sam autobus. Oczywiście są momenty, kiedy chcesz być sama albo z członkami swojego zespołu, ale jest mnóstwo czasu, by zapoznać się z członkami drugiego zespołu i to właśnie robiliśmy. Jedliśmy razem obiad, piliśmy razem po koncertach, a podczas niektórych wolnych dni też razem spędzaliśmy czas.

Nie układa ci się tak od razu ze wszystkimi, których znasz i zdarzyło mi się też parę trochę mniej przyjemnych doświadczeń z zespołami. Nightwish miał mnóstwo problemów z wokalistkami. Jechaliśmy z nimi w trasę w 2002, a to znaczy, że dopiero 7 lat później, w 2009, zakończyło działalność After Forever. Spotykaliśmy się, kiedy tylko After Forever i Nightwish grali na tym samym festiwalu, a kiedy było to możliwe, wybierałam się na ich koncert, kiedy przyjeżdżali do Holandii albo Niemiec i zawsze czułam się mile widziana.

Ale nie byliśmy już w kontakcie, kiedy zespół poprosił mnie o wsparcie, we wrześniu 2012. Oboje mieliśmy za sobą niezbyt miłe doświadczenia i początkowo celem było tylko przetrwać i uratować jakoś tę trasę! Całe szczęście naprawdę świetnie się zgraliśmy, była między nami odpowiednia chemia, naprawdę się polubiliśmy i dobrze się poznaliśmy. Teraz, kiedy jestem w Nightwish, ta relacja znacznie się pogłębiła i mogę szczerze powiedzieć, że jeśli jest jakaś grupa ludzi, których traktuję jak braci i którym mogę całkowicie zaufać, to są to właśnie oni! Nawet sprawy biznesowe w Nightwish są zaplanowane z wielką dokładnością, miło jest być częścią tak dobrze zorganizowanej grupy.

A co z Troyem: jak radzi sobie z pracą z „kupą obcokrajowców”?

(śmiech) Troy to niezły charakterek . Przez całe swoje życie zajmował sie mnóstwem różnych rzeczy, więc nauczył się, jak się dostosowywać do różnych sytuacji. Nie stał się przecież członkiem zespołu w ciągu jednego dnia. Na początku występował w skromnej roli gościnnego muzyka, potem okazjonalnie grał na koncertach, na całej trasie, aż w końcu został poproszony, by dołączył. Głównie dlatego, że stali się z Tuomasem bardzo bliskimi przyjaciółmi. Bardzo łatwo się z nim porozumieć i stał się naprawdę wartościowym członkiem tego zespołu. Zwłaszcza Tuomasowi, Troyowi i mnie zdarza się naprawdę świetnie razem bawić, bo mamy całkiem sporo wspólnych zainteresowań. Myślę, że rola Troya będzie jeszcze ważniejsza, zarówno na następnym albumie, jak i podczas koncertów.

Graliście koncerty w wielu zakątkach świata przez ostanie 18 miesięcy. Czy macie czas, żeby odwiedzić jakieś interesujące miejsca i czy świat Zachodu bardzo się różni od wschodniej części globu?

Cóż, oczywiście, że są różnice, głównie kulturalne – ale jeśli podróżujesz tyle, co my w ciągu tych wszystkich lat, nadchodzi moment, w którym niezbyt już cię interesuje kolejna wielka budowla czy katedra pełna złota, za którą wielu robotników zapłaciło swoim życiem. Od czasu do czasu mogę się jednak nacieszyć tym, że nagle mam szansę zobaczyć siódmy cud świata.

Kiedy byliśmy w Japonii, jedliśmy obiad w restauracji, która okazała się być miejscem, gdzie kręcono pierwszego „Kill Billa” – takie właśnie niespodzianki mnie cieszą! Miałam szczęście zobaczyć wiele miejsc na tej ziemi, także mnóstwo dzieł sztuki, ale bardziej chciałabym zobaczyć więcej cudów natury. Tak samo było w ubiegłym roku.

Zaprzyjaźniłaś się może z innymi zespołami w trakcie ostatnich tras, takimi jak Delain, Sabaton, Amorphis, Sonata Arctica, Arch Enemy czy Apocalyptica?

O tak, świetnie mi się układało z Arch Enemy, lubię i ich muzykę, i ludzi z zespołu. Z Delain zawsze miło się bawię. Nie ciągnie mnie tak bardzo do ich muzyki, ale ludzie z zespołu są naprawdę fajni. A historię z Sabatonem już znasz.

Oczywiście twoim ojczystym językiem jest holenderski, kolejnym byłby angielski, ale przez ponad 18 miesięcy mieszkałaś w Finlandii, a teraz w Szwecji. Czy to znaczy, że potrafisz mówić w obu tych językach? Domyślam się, że bardzo ciekawiło cię to, o czym rozmawiali twoi fińscy przyjaciele z zespołu?

(chichocze) Fiński jest niewiarygodnie trudny do opanowania. Naprawdę się starałam i mogę spokojnie powiedzieć, że rozumiem większość z tego, co oni mówią, ale rozmawianie w tym języku czy pisanie to już inny poziom. Postaram się jednak w przyszłości dać z siebie wszystko, aby nauczyć się jeszcze więcej. W Szwecji dość dobrze nauczyłam się rozumieć i mówić po szwedzku. Planujemy zostać w Szwecji, więc muszę naprawdę dobrze nauczyć się mówić, czytać i pisać, ale umówiliśmy się, że nasze dziecko będziemy też uczyć holenderskiego!

Swoją drogą, w Finlandii kolejnym językiem, którego muszą się uczyć wszystkie dzieci, jest szwedzki. Przeskok stąd do angielskiego nie jest już taki trudny. Większość Finów potrafi mówić po angielsku i rozumie ten język, nawet starsze pokolenie. Łatwo znaleźć holenderskiego taksówkarza, który nie mówi po angielsku, ale w Skandynawii wszyscy mówią!

Spotkałaś się osobiście z Richardem Dawkinsem?

Pewnie, wystąpiliśmy razem na scenie! Żartuję tylko. Przyszedł po południu na próbę dźwięku, potem zjedliśmy razem obiad i siedziałam zaraz obok niego. Jest naprawdę elokwentnym dżentelmenem. Na początku nie wiedziałam, co mam powiedzieć, ale okazało się, że on nie wie nic o naszym świecie i choć przyzwyczajony jest do przemawiania przed publicznością, to arena wypełniona tysiącami fanów metalu trochę się od tego różni! Ale naprawdę udało mu się nakłonić wszystkich do słuchania – i ta krótka pauza w jego przemowie pod koniec koncertu: niesamowita, przyprawia mnie o gęsią skórkę.

 

Ostatnio znów pracowałaś ze swoim starym przyjacielem, Arjenem Lucassenem z Ayreonu?

(uśmiecha się) Tak, to zawsze przyjemność i spory przywilej. Miło jest wiedzieć, że to do mnie dzwoni, pamiętając, że ma tak rozległą bazę wokalistek, które mógłby poprosić. Przy Arjenie wiesz, że wszystko będzie z najwyższej półki i partia, którą przygotował z myślą o mnie, od razu przypadła mi do gustu. Bardzo jestem ciekawa, jak zabrzmi cały album, no i oczywiście podekscytowana tym, że zagramy to jesienią na żywo!

KONCERTY

Zapytam o nowe DVD, Vehicle of Spirit. Domyślam się, że dla zespołu DVD jest czymś mniej emocjonującym niż tworzenie nowego albumu. Jaka dokładnie była wasza rola jako zespołu?

To inny proces, ale można pokazać fanom, co robiło się przez te ostatnie 18 miesięcy i spróbować przekazać energię występu na żywo. To bardzo wartościowe dla tych, którzy nie mogli pojawić się na koncercie czy fanów chcących jeszcze raz przeżyć to, co czuli na koncercie. Zaangażowaliśmy się aktywnie w wybory, jakich trzeba dokonać przy przygotowaniach wartego kupna zestawu, prezentując dwa koncerty i mnóstwo bonusowego materiału. Oczywiście wiedzieliśmy od początku, gdzie DVD będzie nagrywane i musieliśmy wybrać Wembley ze względu na jego reputację i Tampere jako wielki stadion w ojczyźnie Nightwish!

Jest ktoś, kto edytuje cały materiał, a potem my oceniamy efekty i komentujemy, jeśli czujemy, że jakiś fragment jest zbyt wolny albo jeśli w pewnym momencie inne ujęcie byłoby bardziej korzystne. Sporo się też można przy tym nauczyć. Na scenie raczej nie widzę pozostałych członków zespołu, więc dopiero ostatnio odkryłam na przykład całą mimikę twarzy i śmieszne miny Emppu.

Uderzyło mnie, że nigdy nie śpiewasz pewnych utworów w ten sam sposób – czy robisz to świadomie i co wpływa na sposób, w jaki śpiewasz?

Hmmm… nie wiem, nie wiem nic o żadnym wpływie fanów czy obiektu, gdzie gramy. Na pewno nigdy nie jest to zaplanowane. Myślę, że to raczej  instynktowne, uczuciowe.

Z Nightwish grasz wiele koncertów jako headliner. Latem gracie również na wielu festiwalach. Czy dla ciebie bądź dla zespołu jest duża różnica między waszymi własnymi koncertami, a koncertem na jakimś festiwalu?

Dla mnie osobiście nie ma między nimi zbyt wielkiej różnicy, ale jeśli zespół gra koncert taki jak ten, który widziałeś w Oberhausen (Niemcy), nasze ciężarówki muszą być pod areną o 8 rano, aby przygotować scenę. Na festiwalu scena już na ciebie czeka. To powiedziawszy, muszę jednak podkreślić, że w ostatnich latach Nightwish jest główną gwiazdą na większości festiwali, więc w takich wypadkach nasza załoga musi tam być, bo nasza scena musi być zbudowana jako pierwsza.

Kiedy grasz swój własny koncert, to praktycznie wszyscy przyszli zobaczyć CIEBIE, a na festiwalu może być sporo fanów, ale także mnóstwo ludzi, którzy przyszli zobaczyć inne zespoły. Niektórzy z nich mogą w ogóle nie znać zespołu. I choć zdarza się to coraz rzadziej, to wciąż wyzwaniem jest sprawić, by inni ludzie polubili twoją muzykę!

Za kulisami też jest różnica. Jako gwiazda wieczoru Nightwish zwykle ma przestrzeń tylko dla siebie. Muzycy albo i całe zespoły chcą się z tobą spotkać i udowodnić w mediach społecznościowych, że dzielili scenę z Nightwish. Czasami jest to fajne, ale potrafi być też wkurzające. Zwykle lubię pogawędzić sobie ze znajomymi muzykami, bo jeśli koncertujesz tyle, co my, to zawsze jest w pobliżu ktoś, kogo znasz.

Czy może być też tak, że w ciągu tych lat liczba letnich festiwali znacznie się zwiększyła? Czy opłaca się grać na wielu festiwalach?

Skoro o tym wspominasz, to chyba prawda: gramy na większej liczbie festiwali, niż jedną czy dwie dekady temu! Moim zdaniem dla większości zespołów granie na festiwalach jest bardzo ważne. Organizatorzy zwykle patrzą na nasze rozpiski tras, by uniknąć sytuacji, kiedy na scenie jest zbyt wiele zespołów, które niedawno grały w pobliżu koncert klubowy, a obecnie jest też sporo konkurencji.

PRZYSZŁOŚĆ

Przez lata potwierdziłaś swoje zdolności kompozytorskie. Masz w planach udzielać się jako kompozytorka na przyszłych albumach Nightwish?

Nie za bardzo. Tuomas jest naszym „mózgiem” i zawsze to on buduje ramy, w których zaczynamy pracować jako muzycy. Marco też się udziela, ale co miałoby być moją motywacją do tego, by spróbować przepchnąć moją kompozycję na albumie, kiedy utwory pisze ktoś taki jak Tuomas? Korzystam z mojego talentu, by nadać ostatecznego sznytu kompozycjom Tuomasa i wykorzystuję moją swobodę artystyczną we wszystkich interpretacjach wokalnych, więc nie czuję w ogóle potrzeby komponowania dla Nightwish.

Jeśli przedstawię jakiś naprawdę wspaniały motyw czy pomysł, to jestem pewna, że Tuomas mnie wysłucha i z otwartym umysłem zdecyduje, czy wykorzystać to, czy nie. Naprawdę wierzę, że w zespołach demokracja nie działa. Musi być ktoś, kto będzie miał ostatnie słowo i w Nightwish jest to Tuomas. Zwykle dostajemy demówki od Tuomasa – ja osobiście muszę zaśpiewać melodie, które gra fortepian. Jak je zaśpiewam? Agresywnie? Operowo? Zmysłowo? Głośno?

Po raz pierwszy Tuomas zasiadł w studio z wokalistką, aby wypróbować różne sposoby śpiewania i bardzo mu się spodobało to podejście. Na przykład „My Walden” zmieniło się dramatycznie przez to, że byliśmy razem w studio. Podsumowując zatem, jestem naprawdę zupełnie zadowolona ze swojej obecnej roli w zespole!

Ostatnie pytanie, Floor: Nightwish ma za sobą dwadzieścia lat, ma świetny skład, fantastycznych i oddanych ludzi, z którymi pracujesz, gra na arenach, nakręcił film, nagrywał z pełną orkiestrą, występował we wszystkich zakątkach świata. Czy może być coś więcej?

Cóż, nie sądzę, że celem Nightwish będzie szukanie „czegoś więcej”. Wyzwaniem jest dla nas raczej próba utrzymania tego wysokiego poziomu kompozycji i koncertów i kreatywne próby poszukiwania nowych idei w ramach konceptu Nightwish. Byłoby fantastycznie być w stanie utrzymać te wysokie standardy i wciąż działać w ten sposób, w jaki działamy teraz.

Bardzo chcielibyśmy nadal pisać naszą własną muzykę, z artystyczną swobodą, którą mamy teraz i być pełni nadziei na entuzjastyczną odpowiedź ze strony fanów – „tak, kręci nas to, co zrobiliście i naprawdę chcemy zobaczyć was znowu na żywo”. Myślę, że taki byłby nasz cel na najbliższą przyszłość. Spotkamy się razem na początku 2018 roku i zobaczymy, co się wtedy stanie…

EPILOG

Podziękowawszy Floor za poświęcenie na nasz wywiad o wiele więcej czasu, niż to było zaplanowane, poprosiłem ją o autograf na moim earboooku EFMB. Powiedziała, że ilustracja na stronie przedstawiającej naszą Ziemię pokazuje tak naprawdę, jak Ziemia wyglądałaby, gdyby ewolucja postępowała w czasie tak ja teraz: kontynenty powoli się przesuwały… Niektóre z nich były kiedyś jednością i kiedyś stanie się to znowu, jak twierdzą naukowcy.

Później odniosła się do artykułu, który czytała w jakiejś gazecie: naukowcom udało się zmanipulować DNA świńskiego pochodzenia, by tworzyć ludzkie organy. Niektórzy ludzie są przerażeni taką ideą, ja wręcz przeciwnie – nie jestem. Jak dobrze wiemy, na całym świecie wciąż brakuje zdrowych organów, więc myślę, że to fantastyczny przełom. Nie będziemy już potrzebować dawców organów, bo będziemy mogli wyhodować swoje własne, zapasowe. Wspaniałe rozwiązanie wielkiego problemu i choć niektórzy mówią, że w ogóle nie jest to naturalne, to ja się nie zgadzam: ludzie jako gatunek stali się tak inteligentni, że potrafią tego dokonać, więc moim skromnym zdaniem to zarówno naturalny rozwój, jak i wspaniała perspektywa!

Tłumaczenie: Czarna Carmen

Oryginalny wywiad przeczytać możecie TUTAJ.