„Czasy, kiedy w metalu trzeba było podkreślać płeć już dawno minęły.”

Wywiad przeprowadzony dla serwisu Metal Wani.

[MW]: Jak się czujesz tuż po wydaniu waszego nowego albumu, jak oceniasz reakcję waszych fanów?

[Floor]: Świetnie. Zawsze staramy się tworzyć rzeczy, które sami uważamy za dobre. Nareszcie podzieliliśmy się nowym albumem ze światem, i cieszy nas, że ludzie również go za tak odbierają. Płynie z tego wielka satysfakcja.

Nowy teledysk [Elan – dop. tłumacza] jest już dostępny, tak jak i nowy singiel. Jestem pewien, że fani byli nieco zaniepokojeni, ponieważ tym razem nie do końca wiedzieli, czego mają się spodziewać.

Tak, ale właśnie to jest świetne. Nowy album porywa cię w muzyczną podróż, choć nie do końca wiesz, gdzie ona poprowadzi. Fajnie jest być czasem zaskakiwanym przez życie.

Racja. Jako fan mogę powiedzieć, że zespół brzmi teraz bardzo energicznie i spektakularnie. Twoja obecność musiała zwiększyć pewność siebie zespołu. Wydaje mi się, że Nightwish może być dumny ze swojego nowego dzieła, nie mniej niż z Imaginaerum czy Once.

Mam taką nadzieję. Tworząc ten album, stworzyliśmy nową więź między nami. Sądzę, że wszystko wyszło świetnie. Już teraz jesteśmy zadowoleni i dumni z naszego dzieła.

Począwszy od „Shudder Before the Beautiful”, aż po „Alpenglow” słychać, że miałaś miejsce na swoją interpretację. Brzmi ona wyśmienicie. Widać, że znalazłaś swoje miejsce w zespole. Biorąc pod uwagę sposób, w jaki tworzy Tuomas i reszta zespołu, jaki był twój udział w pisaniu muzyki?

Dzięki za komplement, miło słyszeć! Dla wokalisty bardzo ważne jest dogłębne zrozumienie tego, o czym jest dana piosenka. Jego rola następnie polega na zinterpretowaniu słów. Wokaliści są swego rodzaju tłumaczami, przekładają, co mówi muzyka.
Tuomas zajął się komponowaniem, Marco również napisał parę kawałków. Ich pomysły zostały przelane na dema, a następnie przesłane reszcie zespołu. Później zebraliśmy się i graliśmy je razem codziennie przez jakieś sześć tygodni. To właśnie wtedy ja i reszta zespołu mogliśmy podzielić się swoimi pomysłami. To była nasza wspólna praca, aby utwory brzmiały jak najlepiej. Mój wkład polegał na interpretacji piosenek i zdecydowaniu, w jakim stylu je zaśpiewać. Wiele rozmawialiśmy na temat utworów, zastanawiając się. czy na przykład perkusja nie powinna brzmieć trochę inaczej, albo czy powtórzyć może jakąś partię. Może właśnie dlatego album brzmi bardziej zespołowo, bo w takiej atmosferze powstawał, od nagrań demo, aż do pracy w studiu.

Widać tu bliskie relacje między wami. Jak już wspominałaś, Tuomas dobrze wykorzystał twoje możliwości na nowym albumie. Założę się, że ci się to spodobało.

(śmiech) Muszę przyznać, że tak. Cieszę się, że muzyka, która znalazła się na nowym albumie to pokazuje. Nie mam tak wielkiego ego, by za każdym razem chwalić się swoim głosem. Nie o to tu chodzi. Ale te możliwości zainspirowały Tuomasa do napisania właśnie takich utworów. Miejscami było to dla mnie wielkim wyzwaniem. Zwłaszcza w partiach w których śpiewam niżej i spokojniej. Naturalnie, miałam już okazję śpiewać w ten sposób, ale nie w takim stopniu, jak na nowym albumie.

Zamiast popadać w schemat typowej divy symfonicznego metalu, nadajesz swoim piosenkom charakteru, jak na przykład „Weak Fantasy”. Swoim głosem wypełniasz kompozycje. Fajnie słyszeć, jak różnorodna jesteś na tym albumie. Twoim najlepszym momentem, w którym naprawdę błyszczysz, jest ballada „Our Decades In the Sun”.

Ta piosenka była dla mnie chyba największym wyzwaniem, zwłaszcza jej spokojniejsze partie. To jest piosenka naładowana emocjami i wydobycie ich było nie lada wyzwaniem.

Przejdźmy teraz do ostatniego utworu, „The Greatest Show on Earth” zdecydowanie najlepszego w dyskografii Nightwish. 23-minutowy kawałek mający w sobie emocjonalny przekaz oraz zawierający czytane przez Richarda Dawkinsa kwestie, wzbogacony chaotycznymi partiami. Czy dla ciebie, jako wokalistki, jest to coś wielkiego? W końcu ty również przyczyniłaś się do powstania tego dzieła.

Cieszę się, że mogę być częścią tej historii. Każdy z nas odgrywa w niej swoją rolę. Staram się używać swojego głosu na wiele sposobów. Od śpiewu operowego po recytacje. Ostatnia część jest w bardzo wysokiej tonacji i sprawia mi wiele trudności. Sama piosenka jest fantastyczna, emocjonalna oraz bardzo filmowa, ponieważ pobudza wyobraźnię. Mam gęsią skórkę za każdym razem, kiedy jej słucham.

Co sądzisz o nazywaniu takich zespołów jak Nightwish czy Epica „female fronted symphonic”?

Teraz mówi się na to „metal symfoniczny”, co odnosi się do samej muzyki, ale czasami są i tak nazywane. Słyszę: „a więc gracie female fronted metal, tak?” Co to u licha znaczy? ReVamp jak i Nightwish to „female fronted metal”, ale te dwa zespoły wcale nie brzmią podobnie. Arch Enemy i Delain też nie mają ze sobą nic wspólnego. Jedyne, co te zespoły łączy, to że są to zespoły metalowe. Gatunek jest tak zróżnicowany, że nie określa się go ze względu na to, czy na wokalu jest kobieta, czy też nie. Nie ma to większego znaczenia. Czasy, kiedy w metalu trzeba było podkreślać płeć już dawno minęły. Nikogo teraz nie dziwi, że w zespołach metalowych jest coraz więcej kobiet i to nie tylko na wokalu. Grają one na bębnach, gitarach, czy basie. Jak dla mnie można zapomnieć o takiej klasyfikacji jak „female fronted” i po prostu mówić o symfonicznym metalu. Nie ma znaczenia, kto w nim śpiewa.

Wspominałaś o ReVamp. Czy jest szansa, abyście się reaktywowali?

Nigdy się nie rozeszliśmy. Prawdą jest, że ciężko spotkać się razem. Poświęcam się jednemu zespołowi albo drugiemu. Ciężko byłoby pracować w obu zespołach jednocześnie, przez co przez ostatnie lata musiałam zajmować się albo ReVamp, albo Nightwish. Podejrzewam, że kiedy skończymy trasę z Nightwish, będę potrzebowała wakacji, ale z drugiej strony fajnie byłoby nagrać coś z ReVamp, więc kto wie. Jednak o tym będę myśleć dopiero za dwa lata. Nie oczekuję, aby reszta zespołu czekała na mnie przez ten czas. Wiem, że każdy ma swoje prywatne sprawy. Cieszę się z naszych dotychczasowych dokonań, na których jednak być może poprzestaniemy. Swoją pracę trzeba wykonywać rzetelnie i dokładnie, a nie na siłę i tylko dlatego, że dawno nic razem nie nagraliśmy. Zobaczymy, jak sprawy potoczą się dalej.

Zadam ci teraz proste pytanie, bo nie sądzę byś kiedykolwiek w swoim życiu udzielała wywiadu dla kogoś z Indii.

(cisza) Z Indii…? Nie wydaje mi się.

Czy jest szansa, że odwiedzicie kiedyś Indie?

Z tego, co pamiętam, to rozmawialiśmy na ten temat, ale nie pamiętam, na czym stanęło. Świat jest taki ogromny. Byłoby świetnie, chociażby ze względu na jedzenie.

Tysiące fanów czekają tutaj na was. Niestety nigdy nie mieliśmy okazji gościć u nas takiego zespołu jak Nightwish. Przyjedzcie, wejdźcie na scenę i dajcie czadu.

Byłoby świetnie. Dziękujemy za zaproszenie. Przekażę to ludziom, którzy się tym zajmują.

A teraz na sam koniec wywiadu chciałbym poprosić cię, byś opisała najnowszy album, „Endless Forms Most Beautiful”, w jednym zdaniu.

Sądzę, że jest to muzyczna podróż, w którą warto się wybrać z zamkniętymi oczami i ze szklanką swojego ulubionego trunku w ręku.

Link do angielskiego oryginału wywiadu: https://www.youtube.com/watch?v=ue4MD5UzT-E .

You may also like...