Zaloguj | Zarejestruj


Strefa czasowa: UTC + 1


Teraz jest 16 gru 2019, o 13:14




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 10  >>
Autor Wiadomość
PostNapisane: 21 sty 2006, o 20:48 
Wishmaster

Dołączył(a): 5 sty 2006, o 19:54
Posty: 323
Lokalizacja: okolice Kraka
Lektur nigdy nie chce mi się czytać,ale muszę powiedzieć,że niektore są naprawdę fajne.Np.,moze to śmieszne,ale "Krzyżacy" podobaly mi się baaaardzo,mimo,że za ksiażkami Sienkiewicza to za bardzo nie przepadam...Za to najnudniejsza lektura,z jaka przyszło mi się zetknąć,to "Syzyfowe prace".Naprawdę,już lepsza ta "Drużyna Pierścienia",którą ciagle męczę...ale robi się ciekawe :D

_________________
Haste not thine wisdom, for the hollow is ta'en -
By whom, know I not; 'lack! am I of twain -
And as a crux - cede I my words -
Fro my heart wilt thou ne'er


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 21 sty 2006, o 21:31 
Highest Hopes
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 27 kwi 2005, o 13:24
Posty: 1126
Lokalizacja: Leszno
o jaaaa Krzyżacy byli świetni :twisted: Syzyfowe Prace nudne jak flaki z olejem, ale jakoś tak wyszło, że poszłam na konkurs dotyczący tej lektury i drugie miejsce w szkole miałam 8) Teraz Makbeta bedę miała, zapowiada się ciekawie. Hobbit był fajny. Kurcze nawet nie pamiętam jakie lektury miałam dawniej :P Wiem tylko napewno, że Pan Tadeusz mi życie uprzykrzał :P

_________________
Angels, they fell first but I'm still here
Alone as they are drawing near ...


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 21 sty 2006, o 23:02 
Once

Dołączył(a): 26 kwi 2005, o 16:17
Posty: 857
Fajny temat Świrsiostro. :D

Tak sobie teraz zrobiłam retrospekcję odnośnie ulubionychi tych mniej ulubionych lektur i doszłam do wniosku, że pamietam raczej te ulubione. Na pierwszy plan wysuwa się książka J. Porazińskiej "Kto mo dał skrzydła?". Kto czytał, ten wie o czym jest. ;) Oczywiście moje kochane "Dzieci z Bullerbyn", "Ania z Zielonego Wzgórza", czy też równie ulubieni "Krzyżacy" figuruja na tej liście. O i jeszcze "W pustyni i w puszczy". Jak teraz piszę przypominają mi się kolejne tytuły, np. "Ucho od śledzia" H. Ożogowskiej ;) Co prawda muszę przyznać się, że jak to często bywa, większość lektur przeczytałam znacznie później, niż to było zalecane. :oops: Ale tak to już jest, że jak coś mamy przykazane, to z przekory robimy dokładnie odwrotnie. Do lektur, których nigdy nie trawiłam zalicza się prawie cała twóczość pana S. Żeromskiego, który na dodatek był patronem mojej szkoły. ;) Równie trudno czytało mi się J. Conrada. Ale całe szczęście nikt nie zmusza mnie już do czytania czegoś, czego nie trawię. Sama sobie dobieram lektury. :D


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 22 sty 2006, o 10:08 
Once
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 28 kwi 2005, o 08:37
Posty: 952
Lokalizacja: Neverland
U mnie wygląda to trochę inaczej - to są moje ulubione lektury na studiach:

M. Shelley: Frankenstein
J. Austin: Duma i uprzedzenie
Beowulf
E. Bronte: Wichrowe wzgórza
Tolkien: Władca Pierścieni
poezja Frosta i Eliota i Emily Dickinson
Hemingway - większość jego książek, zwłaszcza Pożegnanie z bronią
E.A. Poe - The Fall of the House of Usher
W. Faulkner - The Bear
Sir Gawain and the Green Knight
Szekspir: Hamlet, Makbet, Król Lear. Sen nocy letniej, sonety
Beckett: Czekając na Godota
Marlow: Doktor Faust

A z tych licealnych to przede wszystkim Zbrodnia i kara, Mistrz i Małgorzata, Trylogia Sienkiewicza, a zwłaszcza Potop. Natomiast z tych jeszcze wcześniejszych to Dzieci z Bullerbyn :D

_________________
Obrazek

Fundacja Azyl


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 22 sty 2006, o 11:26 
Over the hills and far away
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 6 lip 2005, o 20:12
Posty: 513
Lokalizacja: Kleczew
A umnie bezapelacyjnie "Kłamczucha" :) No i jeszcze "Przygody Tomka Sawyera" (czy jak mu tam było :P) A "Anię z Zielonego Wzgórza" wspominam źlę bo zacząłem czytać dwa dni przed dniem, na który była zadana. Wniosek? Cały weekend chodziłem z książką przy nosie... Głowa już mnie bolała od czytania, co mi się nie zdarza... A jest tylko jedna lektura, której nie przeczytałem :) I do tej pory nie weim o co w niej chodzi :) A mianowicie w II bodajże klasie podstawówki mieliśmy lekturę "Puc, Bursztyn i goście" Cała klasa ją omawiała, a ja siedze i nie wiem o co chodzi :P

_________________
"Strzeż mnie Boże przed przyjaciółmi, z wrogami sam sobie poradzę.."."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 22 sty 2006, o 11:30 
Once

Dołączył(a): 26 kwi 2005, o 16:17
Posty: 857
Cytuj:
A mianowicie w II bodajże klasie podstawówki mieliśmy lekturę "Puc, Bursztyn i goście" Cała klasa ją omawiała, a ja siedze i nie wiem o co chodzi Razz


Wstydź się Orfeuszu :P To taka fajna książeczka o psach napisana z punktu widzenia jednego z nich, tytułowego Puca. Przeczytaj choćby i teraz, warto. :D


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 22 sty 2006, o 11:34 
Over the hills and far away
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 6 lip 2005, o 20:12
Posty: 513
Lokalizacja: Kleczew
No właśnie o psach... Wstyd normalnie wstyd, szczególnie dla mnie... :P A właśnie może bym przeczytał, tylko nie teraz, bo kończę właśnie Komnatę (i tak mi coś wolno idzie :/), moment odpoczynku i jest Książe Półkrwi i pewnie polonistka zada nam w końcu jakąś lekturę bo narazie mieliśmy tlyko 50-stronicową Antygonę :)

_________________
"Strzeż mnie Boże przed przyjaciółmi, z wrogami sam sobie poradzę.."."


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 22 sty 2006, o 14:04 
Over the hills and far away
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 24 maja 2005, o 21:11
Posty: 519
Lokalizacja: zewsząd
Jedyna lektura, jakiej nie czytałam do czasów liceum, to "Jak Wojtek został strażakiem". Ah, do szóstej klasy miałam kompleksy na jej punkcie :(

W liceum większość lektur czytam, ale niektóre tylko rzutem oka na stronę i przeniesieniem wzroku na kolejną :D W ten sposób czytałam np "Dziady", z których bardzo mało pamiętam - jedynie to, co czytałam o nich z opracowań w klasie I gimnazjum, kiedy ktoś od nas z domu zdawał maturę :D

Podobały mi się "Cierpienia młodego Wertera", Szekspirowski "Hamlet" oraz "Kordian" Słowackiego to objawienia, kilka innych książek też było naprawdę dobrych...

_________________
The Child, bless thee & keep thee forever...


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 23 sty 2006, o 19:38 
Wishmaster

Dołączył(a): 5 sty 2006, o 19:54
Posty: 323
Lokalizacja: okolice Kraka
A ja teraz muszę pogodzić czytanie jakże nudnej 1 części WP (wiem,wiem,potem będzie lepiej) z jakże grubiutką "Zemstą" :D
Ale potem czekają mnie tylko cienkie-"Latarnik" i "Niemcy",a na koncu totalny hit-"Ogniem i mieczem" :(
Poza tym najmilej wspominam lekturę "Co słonko widziało".Fenomenalna...tylko kto ją napisał???

_________________
Haste not thine wisdom, for the hollow is ta'en -
By whom, know I not; 'lack! am I of twain -
And as a crux - cede I my words -
Fro my heart wilt thou ne'er


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 23 sty 2006, o 19:47 
From Wishes to Eternity
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 28 kwi 2005, o 16:25
Posty: 234
Lokalizacja: Rawicz
Obecnie jestem w bardzo luksusowej sytuacji... Mianowice moją kolejną lekturą jest książka którą bardzo lubię - "Mistrz i Magłorzata". Niestety z tym faktem idzie w parze obawa, że ksiażka ta, tak jak " Ferdydurke", zostanie przerbiona na lekcji typowym, schematycznym belfrem, a co za tym idzie straci swój urok. Oby ie doszło do tego, że z niecierpliwościa będę czekał, na moment, w którym psorka wreszcie zostawi tą powieść w spokoju:(

_________________
There is the wish in the night to be better... to could fight....


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 23 sty 2006, o 21:12 
Byt Transcendentny
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 27 kwi 2005, o 14:11
Posty: 4678
Lokalizacja: Nie ma na mapach
Ja nie umiem czytać książek, i lektury szkolne nie są tu wyjątkiem :( Choć obiecałem sobie mocne postanowienie poprawy i czytanie każdej książki, jak będzie na lekcje wymagana, to na przeczytaniu dwóch się skończyło i zapał do książek znowu mi osłabł :P

Z czasów, kiedy jeszcze czytałem sporo książek, najmilej wspominam takie oto lekturki:

- O psie, który jeździł koleją - już za bardzo nie pamiętam, o co w niej chodziło, ale oczywiście ryczałem jak bóbr i odpowiedni fragment czytałem kilkanaście razy :(
- Karolcia - to było moje objawienie; po tytule sądziłem, że jakieś smuty dla dziewczyn, ale jak się okazało - książka to była bardzo przyjemna ;)
- Ania z Zielonego Wzgórza - nie wiem, dlaczego. Bardzo miło się mi ją czytało i tyle ;)
- Robinson Cruzoe - chociaż przeczytałem tylko pierwszą część, to mi się bardzo spodobała ;)
- Hobbit - chociaż przeczytalem go długo przed tym, jak był lekturą [oczywiscie drugi raz już tego nie zrobiłem - ah, nie ma to, jak czytać jedną książkę przez 2 tygodnie :P]
- Stary człowiek i morze - przy tej też się rozpłakałem :(
- Mały Książę - wprawdzie nie szaleję za nią, jak niektórzy ludzie, ale przeczytałem w jeden wieczór, a to coś znaczy ;)
- Anielka - choć w gruncie rzeczy sama lektura była raczej nudna, to niesamowicie zaintrygowała mnie główna bohaterka...
- i pewnie jeszcze wiele innych... ogólnie, za czasów podstawówki i pierwszej klasy gimnazjum lubiłem lektury szkolne i ogólnie literaturę...

Te, których nie znoszę:
- Pan Tadeusz - ożesz ty, właśnie przerabiamy w szkole, po raz drugi [pierwszy był w gimnazjum], i nadal tego nie przeczytałem. Odrzuca mnie obraz Polski jako sielskiej krainy mlekiem i miodem płynącej :? Ku pokrzepieniu serc, bleh...
- wszelkie dramaty - nie znoszę tego rodzaju literatury. Zawsze mi się mylą bohaterowie i nigdy nie wiem, o co chodzi, co kto powiedział, co kto komu wypomina itd. O ile w normalnej prozie całą sytuację się widzi w wyobraźni dzięki opisom i jest w miarę łatwo, tak w przypadku dramatu nigdy nie zwracam uwagi na autora wypowiedzi...
- i to chyba tyle?


Ciekawym, kiedy wrócę do książek... :(

_________________
Życie to tylko żart, dowcip, i jeśli czujesz się źle, przejmujesz czymś to znaczy, że dałeś się nabrać


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 24 sty 2006, o 14:20 
Wishmaster

Dołączył(a): 5 sty 2006, o 19:54
Posty: 323
Lokalizacja: okolice Kraka
Ania z Zielonego wzgórza...dostałam chyba 3 te ksiażki na zakończenia roku w podstawówce..."O psie,który jeździł koleją" to była pierwsza ksiażka w moim życiu,ktora się smutno skończyła...to dla kilkuletniego dzieciaka coś strasznego...szczególnie,jeśli chodzi o zwierzaki...

_________________
Haste not thine wisdom, for the hollow is ta'en -
By whom, know I not; 'lack! am I of twain -
And as a crux - cede I my words -
Fro my heart wilt thou ne'er


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 27 sty 2006, o 15:48 
Wishmaster
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 15 cze 2005, o 18:26
Posty: 332
Ja lektury zawsze chętnie czytałam.
Najmilej wspominam z 2 czy 3 klasy "Puc, Bursztyn i goście" oraz "Dzieci z Bullerbyn". W 4 klasie nie przeczytałam tylko "to ja kasia" :P czy coś. Źle mi się kojarzy "Pies, który jeździł koleją", biedny Lampo :( buuuuuuuu
a znienawidzona lektura to "Syzyfowe Prace", "Krzyżaków" jeszcze nie przeczytałam, ale teraz czytam "Pana Tadeusza". bardzo mi się podoba, u mnie w szkole nie jest wymagana znajomosc całej lektury, ale łatwo sie czyta wiec jade z tym koksem ;)
Pamietam, że ciężko było mi się zabrać za "Awanturę o Basię".
Natomiast miło wspominam "Anię z Zielonego Wzgórza", bo nim zaczelismy ją omawiać, ja przeczytałam 6 część ze 3 razy ^^ I "kwiat kalafiora" OK, bo zapoczątkował moją znajomość z Jeżycjadę (własnie czytam Brulion Bebe B(itner)) =)

_________________
"Miłość nie polega na wzajemnym wpatrywaniu się w siebie, ale wspólnym patrzeniu w tym samym kierunku."
[Antoine de Saint-Exupéry]


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 27 sty 2006, o 18:16 
Wishmaster

Dołączył(a): 5 sty 2006, o 19:54
Posty: 323
Lokalizacja: okolice Kraka
Ach,książki Musierowiczki są moim zdaniem beznadziejne...owszem,mają swój humor,fajne treści,ale mnie to nie cieszy.Ukazanie polskich rodzin za stanu wojennego(dość się od rodziców nasłucham o kolejkach po szynkę)

"W pustyni i w puszczy" też nie czytałam,bo już z nazwy wydało mi się nudne-jak sie okazało,nie myliłam się.A ostatnio zetknęłam się z piękną książką "Kamienie na szaniec" Kamińskiego.Baaardzo piękne ukazanie roli Małego Sabotażu,a później działań dywersyjnych podczas rządów hitlerowskiego reżimu...smutne bardzo,ale polecam każdemu...mówię wam-niejeden skejt współczesnego świata nie miałby tyle odwagi,co Alek,Rudy i Zośka... :cry: :cry: :cry:

_________________
Haste not thine wisdom, for the hollow is ta'en -
By whom, know I not; 'lack! am I of twain -
And as a crux - cede I my words -
Fro my heart wilt thou ne'er


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł:
PostNapisane: 27 sty 2006, o 19:22 
End of Innocence

Dołączył(a): 26 kwi 2005, o 20:28
Posty: 778
Cytuj:
Ach,książki Musierowiczki są moim zdaniem beznadziejne...owszem,mają swój humor,fajne treści,ale mnie to nie cieszy.Ukazanie polskich rodzin za stanu wojennego(dość się od rodziców nasłucham o kolejkach po szynkę)


Świrsiostro, nie wiem które tytuły Musierki miałaś okazję czytać, ale DROBNA wzmianka o stanie wojennym jest tylko w jednej książce i jest nią "Opium w rosole". Chyba, że jeszcze w "Kalamburce" coś było, ale przyznam, nie zwróciłam uwagi... Kwestie polityczne nigdy nie były dla mnie w lekturze najważniejsze, a i dla autorki przy pisaniu chyba również. Zdecydowanie ważzniejsze są pełne ciepła relacje rodzinno-przyjacielskie, i na tym polu udało się stworzyć pani Musierowicz naprawdę rewelacyjny klimat :D. Cały kontekst sytuacyjny owszem ma swoje znaczenie, ale to jednak tło (może z wyjątkiem "Kalamburki"... ale to w ogóle specyficzna część cyklu, co wcale nie znaczy, że gorsza ;). Zupełnie inna po prostu...).

Co się zaś tyczy lektur szkolnych, to moje "objawienia" z poszczególnych etapów edukacji przedstawiają się następująco:

podstawówka: "Dzieci z Bullerbyn" — fantastyczna, przemiła książka; do tek pory zdarza mi się wrócić ;), "Ania z Zielonego Wzgórza" — wiadomo, babska klasyka :D, "Zemsta" (TAK!!!! przyznam się, że wiążą się z tym moje jedyne dotychczasowe doświadczenia "aktorskie" :lol: ), no i oczywiście "Krzyżacy" — przeczytani na 2 lata przed tym, nim miałam tę książkę w lekturze. Jak dla mnie super :D, ino nigdy nie mogłam zrozumieć, co Zbyszko widział w tej cholernej Danuśce... :roll:

liceum: "Balladyna" (serio, serio), "Makbet" (Szekspir, of course :D), Trylogia (czytaj: Bohun, Kmicic i... Ketling :D), no i przede wszystkim trzy absolutne arcydzieła: "Zbrodnia i Kara" Dostojewskiego, "Rok 1984" Orwella i "Mistrz i Małgorzata" Bułhakowa... Łoj...

studia: z racji kierunku (filologia polska), czytania było sporo, ale niestety na ogół rzeczy nie za ciekawych :? Właściwie przychodzi mi do głowy jedynie "Boska Komedia" Dantego (zwłascza "Piekło")... i to chyba wsio... Jak mi się jeszcze coś przypomni, to dopiszę... :?


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 10  >>

Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
cron