Zaloguj | Zarejestruj


Strefa czasowa: UTC + 1


Teraz jest 23 sie 2019, o 15:07




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku
Autor Wiadomość
PostNapisane: 19 maja 2015, o 10:27 
Endless Forms Most Beautiful
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 13 lut 2008, o 21:55
Posty: 4677
Lokalizacja: Ruda Śląska
Podczas dotychczasowych sześciu edycji festiwalu fani szeroko pojętego rocka mieli okazję obejrzeć tak znakomite zespoły jak Tool, Judas Priest, Opeth, Megadeth, Kreator, Bruce Dickinson czy Moonspell. Nie zabrakło też najlepszych zespołów z Polski jak Acid Drinkers, Mech, Hunter czy Vader.
Siódma edycja festiwalu odbędzie się 27 czerwca w katowickim Spodku, w nieco innej niż zwykle formule. A wszystko za sprawą szyldu „Prog Edition”, wyraźnie wskazującego, że tym razem możemy spodziewać się sporej dawki najlepszej muzyki z nurtu tzw. rocka i metalu progresywnego.

DREAM THEATER
Riverside
Evergrey
Collage
Tides From Nebula
Osada Vida
One
Art Of Illusion

27.06.2015 - Katowice, Spodek
Otwarcie bram: godz. 14.00!


160 PLN - płyta
185 PLN - sektor czerwony i niebieski do 10 rzędu
155 PLN - sektor niebieski od 11 rzędu
255 PLN - sektory H, J
350 PLN - loża
W dniu koncertu bilety droższe o 20 PLN.
(info organizatora)

Obrazek

Kto z forumowiczów wybiera się do Katowic?

_________________
[o Anneke van Giersbergen]Kolejna artystka? ; P Skad onA wogole jest zNana i czy jej wokal dorownuje do znanych piosenkarek(...)
Nightwishman89

(...)skonczmy ta farse i wrócmy do normalnych metalowych tematów.
Co lepsze pieszczocha czy karwasz?

kimka


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 19 maja 2015, o 12:18 
Endless Forms Most Beautiful
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 12 kwi 2008, o 17:30
Posty: 4305
Jadę, dawno DT nie widziałem, a i Evergreya fajnie będzie zobaczyć na żywo. Obczajkę milionów polskiego proga też w sumie można zrobić.

Dawno nie byłem w Spodku, jest tam problem z zejściem z trybun na płytę? Bo żeby od 14 wytrzymać to raczej jednak trybuny, a z drugiej strony poszalałbym trochę i na EG/DT zszedł.

_________________
Riding hard every shooting star
Come to life, open mind, have a laugh at the orthodox
Come, drink deep let the dam of mind seep
Travel with great élan, dance a jig at the funeral


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 19 maja 2015, o 12:53 
Endless Forms Most Beautiful
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 13 lut 2008, o 21:55
Posty: 4677
Lokalizacja: Ruda Śląska
Może być nawet bardzo duży problem; na IEM nie było możliwości, żeby nawet z środkowych trybun przejść na niższe, czasem na koncertach niektóre przejścia są zablokowane, niektóre pootwierane, trudno powiedzieć.
Ze względu na rozmach imprezy obawiam się, że tutaj rzeczywiście poruszanie się może być utrudnione.

_________________
[o Anneke van Giersbergen]Kolejna artystka? ; P Skad onA wogole jest zNana i czy jej wokal dorownuje do znanych piosenkarek(...)
Nightwishman89

(...)skonczmy ta farse i wrócmy do normalnych metalowych tematów.
Co lepsze pieszczocha czy karwasz?

kimka


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 19 maja 2015, o 15:48 
Imaginaerum
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 25 lut 2009, o 20:00
Posty: 2168
Zastanawiam się właśnie czy jechać. Dream Theater jeszcze nie widziałam na żywo. Collage i Evergrey też bym zobaczyła, zwłaszcza, że Collage tak bezczelnie omija Kraków. Miłośnikiem Riverside akurat nie jestem, ale przy okazji... ;)


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 19 maja 2015, o 17:31 
Imaginaerum
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 18 kwi 2008, o 14:06
Posty: 2394
Lokalizacja: Kraków
Ja nie mam wyjścia, to jadę. ;)

_________________
"We were here
Grieving the saddened faces
Conquering the darkest places"
~*~
"gratulujemy zwyciężczynią!" ~ Polityk 2k15


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 6 lip 2015, o 00:15 
Imaginaerum
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 18 kwi 2008, o 14:06
Posty: 2394
Lokalizacja: Kraków
Byłam, widziałam, poziewałam etc.

Wybraliśmy się dosyć późno (na pewno nie moja wina :lol:) i pierwszym zespołem, na który trafiliśmy w pełni było Tides from Nebula i nie powiem, jeden utwór mogliby zagrać, ale te kilka to o kilka-1 za dużo. "Bez solówek, bez wokalu" no i trochę bez pomysłu. Za to podziwiam synchronizację, z jaką gitarzyści się zginali w pół.

Collage - pomijając aspekty wizualne i zostawanie psychofankami zespołu, w sumie fajnie pograli, wokalista był IMO mega, ale klawisze. Jak Rudess nie daj boże usłyszał na backstage'u to się wywrócił. Brzmiało to koszmarnie. No ale jest szansa, że kiedyś ich posłucham. Większa, jeśli nagrają coś z nowym wokalistą :lol:

Evergray - naprawdę, przysięgam, że próbowałam, ale na końcu wyszłam na piwo (którego mi nie sprzedali, bo nie miałam dowodu)/fajkę (albo dziesięć), bo było to nawet spoko, ale nie na moje nerwy. Za to zanim wyszłam bardzo szybko zorientowałam sie, że akustyka leżała, pogłos był straszny kawałek od sceny. W sumie, może była to wina słabego wypełnienia płyty, ale o tym zaraz. A, no i jeszcze najfajniejszy moment koncertu, jak wokalista powiedział, że zainspirowało ich Dream Theater, ale szybko zorientowali sie, że nie są tak zajebistymi muzykami i zaczęli robić swoje zamiast próbować im dorównać.

Riverside - z bólem po wypiciu piwa ( :lol: ) wybrałam się na toto, żeby mieć spoko miejsce na drimach. Brzmieli jak Drimy ale bez dobrych muzyków. Naprawdę, momentami myślałam "o kurde, gdzieś to już słyszałam, ale było lepsze".

Dream Theater - względnie łatwo było znaleźć się przy barierkach, kawałek od sceny, ale nie dużo dalej niż w Kato 4 lata temu, a wtedy byliśmy tam od początku, więc naprawdę frekwencja nawet na DT zawiodła. I trudno powiedzieć, czy za często u nas grają, czy nagrali ostatnio chujowe albumy, czy Judasi w Łodzi. Tzn. wszystkie trzy są faktem, ale które zaważyły na frekwencji, tego nie wiadomo.
Ogólnie, Afterlife to do niczego otwieracz jest. W sumie fajny kawałek, ale no, nie ma takiego powera, nie ma wow jak z Nightmarem albo Pull Me Under. No i Serek, ale jakby nikt go nawet chyba nie podejrzewa o zdolność zaśpiewania partii Dominiciego.
Metropolis pt. 1. No i dupa urwana. Oczywiście wszyscy narzekają na nagłośnienie, ale ogólnie ja nie słyszałam żadnych dużych problemów i no, siadło. Serek trochę krzyczał, ale nie krzyczał wcale dużo, a w ogóle wydaje mi się, że nawet w formie był. Jak na Metropolis oczywiście, bo gość i tak startuje z tym kawałkiem ze straconej. Strasznie się cieszyłam, że grają i nie zawiedli. Albo, no może odrobinę, bo brakuje jednak tych szaleństw instrumentalnych, które mogłyby być, a których nie ma. Dość powiedzieć, że wykonanie trwało tyle, ile trwa na płycie, trochę to boli, bo mogliby zaszaleć bardziej, a tak to było dobrze, bardzo poprawnie, ale bardzo albumowo. Aż dzisiaj oglądając nagranie z koncertu przypomniał mi się ten nieszczęsny filmik, na którym LaBrie wlazł im z butami z instrumental i trochę mi się smutno zrobiło.
Caught in a Web - dobra, z Awake'a było dużo fajniejszych numerów, które można było zrobić i które Serek dałby radę zaśpiewać. Znowu bardzo albumowo, poza backup vocalami, których nie było (i nie nie było jak w Constant Motion. Po prostu nie było, publika miała być backupem.)
A Change of Seasons (II) - Z Frisem przeglądając setlistę z Mińska byliśmy pewni, że to pierwsza część, bo i tak było zapisane wszędzie. No i z jednej stronie fajnie że grają, instrumental jest fajny, ale jednak, jeśli przepraszamy się z tym kawałkiem to czemu nie z inną częścią. No i okazało się, że z inną częścią i byliśmy oboje bardzo z tego powodu podjarani. No i ogólnie, trudno mi coś powiedzieć, bo po prostu, tak najnormalniej w świecie, strasznie się cieszę, że chociaż taki kawałek zagrali. (kiedyśagrającałekiedyśzagrającałekiedyśzagrającałekiedyśzagrająca...)
Burning My Soul - Dobra, tu nic nie powiem, bo mi się nie chce. Jak się zeszło z ACoS prosto do takiego niczego, to nie ma o czym mówić. Osobiście bardzo jestem obojętna w stosunku do tego kawałka, więc sobie poskakałam, ale to dosłownie tyle.
The Spirit Carries On - kurcze, powiedziałabym, że przed sobotą najlepszym wykonaniem live, jakie widziałam u Dreamów było to Counta z Katowic 4 lata temu (walczące mocno o to miejsce z LTL i Endless Sacrifica), ale teraz Spirit chyba wygrał. Nie wiem, czy to kwestia momentu, w jakim zagrali (osobiście, dla mnie, nie w czasie koncertu, choć to też, bo Polityk nazwał TSCO dość słusznie momentem przełomowym koncertu), czy kwestia tego, że pierwszy raz chyba widziałam publikę odśpiewującą coś z Serkiem praktycznie od początku do końca, czy po prostu, że to jedyny kawałek [z wokalem] z drugiej połowy SFAMu, który słyszałam na żywo (bo One Last Time się nie liczy, szanujmy się), czy no nie wiem co, ale chyba to mi najbardziej zapadnie w pamięć na dość długi czas. Ser dał radę, klimat był, publika była mega. Jest co pamiętać. (nagranie - klik)
About To Crash - znowu, jedno z lepszych wykonań koncertu, Ser spoko, wstęp Jordana mega (klik), chyba jedyny element jakoś tam odbiegający od płytowego oryginału, w sumie About To Crash bardzo lubię, więc siadło całkiem fajnie. Skakało też się fajnie.
As I Am - całkiem spoko, pierwszy z trzech bardzo żywych kawałków do poskakania, w sumie jeden z moich faworytów z ToT, więc fajnie było usłyszeć na żywo. Drugiego wokalu nie brakowało, Serek pociągnął sam i to całkiem solidnie. Za to refren na dwa głosy brzmiał albumowo lepiej, no ale co zrobić :roll:
Panic Attack - w sumie większość przeskakałam, bo z kawałkiem nie jestem za dobrze obeznana, daleko mu do mojego faworyta, ale całkiem OK.
Constant Motion - kurwa, że też z całego Systematica musieli wziąć to, co jest naprawdę spoko (to jedna z moich ulubionych płyt), ale jednak mogłoby być lepiej, a mogłoby być zajebiście (Ministry...). Jedna uwaga - BARDZO, ale to bardzo brakowało backupów Portka tam, gdzie było jego miejsca na albumie, a w refrenie Petrucciego. I tu wielki rotfl, bo Pietrucha śpiewał, ale jego mikrofon niekoniecznie działał :lol:
Wither - no dobra, dobra, w sumie kawałek lubię, w sumie nawet już bym to nieszczęsne Kombi przeżyła, ale ten absolutnie KOSZMARNY błąd, jakim było nieprzestrojenie gitary Petrucciego i to, jak to KOMPLETNIE nie brzmiało, aż sam JP zareagował, bo kompletnie było to asłuchalne, skoro LaBrie śpiewał w oryginale. Potem było lepiej i nawet solówka z Pokolenia dała radę.
Bridges in the Sky - absolutnie zmiotło mnie. Trochę się pośmiałam, widząc zwątpienie na twarzach ochroniarzy w trakcie przyśpiewek na początku, ale potem zgniotło mnie w barierki i naprawdę, duży plus koncertu. Bardzo to wykonanie pomogło przekonać mi się do tego kawałka i dalej całego albumu. No i jedna rzecz - mam wrażenie, że tu Mangini się trochę rozkręcił. Wcześniej było nawet poprawnie, a tu jakby trochę nawet sobie pograł.
Behind the Veil - bez bicia przyznaje się, że postałam, popatrzyłam na panów i posłuchałam z przyjemnością, ale bez szaleństw.

Parę słów ogólnie - brakowało mi trochę elementu zaskoczenia - znaliśmy setlistę od czwartku wieczora, a koncert był w sobotę, więc nawet nie było tych ciarek "kurde, co zagrają" i mam wrażenie, że to już drugi raz, kiedy wiedziałam, czego się spodziewać. Szkoda.
Perkusja - trochę brakuje mi u Mike'a czegoś. (Swoją drogą, pierwszy raz widziałam gościa, który gra cały koncert w rękawiczkach.) Tzn. on gra bardzo dobrze, technicznie jest zajebisty, na koncertach brzmienie jest lepsze niż na albumie, ale jakby po prostu odgrywa trochę to, co było już nagrane. I właściwie o ile można było się tego spodziewać i nie potępiam, to mógłby facet trochę poszaleć.
Serek - czasem dawał radę, czasem nie. Ogólnie przelecenie przez wszystkie albumy było trochę oryginalnym pomysłem biorąc pod uwagę historię wokalisty, ale można uznać, że się wybronił. Za to jedno na duży plus i trochę zaskoczenie - strasznie dużo miał energii. Gość zawsze dość dużo biegał po scenie i było go pełno, ale tu po prostu był wulkanem energii, aż miło było patrzeć. Za to zrezygnował z tamburyna i innych cudów i po prostu schodził ze sceny w trakcie solówek.
No i te solówki, jak solówki, bo było bardzo albumowo. I trochę boli, a trochę mam nadzieję, że to kwestia po prostu ograniczeń czasowych. Podobnie nie grają suit, no i kurde, jakoś dziwnie być na Dream Theater i nie usłyszeć żadnej. Grają bardzo festiwalowo te sety (podobno mają się nie zmieniać), więc jest ułożone tak, żeby było 90 minut i koniec, papa. No i w sumie, właściwie, to nawet można im to wybaczyć, o ile w 2016 zagrają An Evening With.

Popełniłam przez przypadek dość długą i chaotyczną relację, przepraszam. :oops:

_________________
"We were here
Grieving the saddened faces
Conquering the darkest places"
~*~
"gratulujemy zwyciężczynią!" ~ Polityk 2k15


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 6 lip 2015, o 09:31 
Endless Forms Most Beautiful
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 13 lut 2008, o 21:55
Posty: 4677
Lokalizacja: Ruda Śląska
Byłem, zgadzam się prawie we wszystkim z przedmówczynią.
Tylko, że Riverside nie było, aż tak biedne, a Wither było dużo słabsze.

Jeszcze muszę dodać, że byłem bardzo rozczarowany katowicką publicznością, która po prostu bawiła się średnio. Nawet fantastyczne "As I Am" wywołało ledwo co podskoki, a liczyłem na lepszą zabawę w samym środku tłumu :/ .

_________________
[o Anneke van Giersbergen]Kolejna artystka? ; P Skad onA wogole jest zNana i czy jej wokal dorownuje do znanych piosenkarek(...)
Nightwishman89

(...)skonczmy ta farse i wrócmy do normalnych metalowych tematów.
Co lepsze pieszczocha czy karwasz?

kimka


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 6 lip 2015, o 14:51 
Imaginaerum
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 18 kwi 2008, o 14:06
Posty: 2394
Lokalizacja: Kraków
polityk2 napisał(a):
Jeszcze muszę dodać, że byłem bardzo rozczarowany katowicką publicznością, która po prostu bawiła się średnio. Nawet fantastyczne "As I Am" wywołało ledwo co podskoki, a liczyłem na lepszą zabawę w samym środku tłumu :/ .


W sumie to się zgodzę, miałam o tym napisać w podsumowaniu, ale zapomniałam. Spirit nawet dał radę, bo tego to chyba się nie da nie znać no i wystarczy machać łapkami, ale reszta to był śmiech na sali. Srzód na środku to się może jeszcze bawił, a reszta już słabo. Nawet nie wspominając o ludziach, którym po prostu przeszkadzało, ze my się bawiliśmy, bo to widziałam chyba pierwszy raz w życiu :lol:

_________________
"We were here
Grieving the saddened faces
Conquering the darkest places"
~*~
"gratulujemy zwyciężczynią!" ~ Polityk 2k15


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 7 lip 2015, o 17:44 
Imaginaerum
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 25 lut 2009, o 20:00
Posty: 2168
Cornelia napisał(a):
Byłam, widziałam, poziewałam etc.

Collage - pomijając aspekty wizualne i zostawanie psychofankami zespołu, w sumie fajnie pograli, wokalista był IMO mega, ale klawisze. Jak Rudess nie daj boże usłyszał na backstage'u to się wywrócił. Brzmiało to koszmarnie. No ale jest szansa, że kiedyś ich posłucham. Większa, jeśli nagrają coś z nowym wokalistą :lol:


Gitarzysta, Mirek Gil od nich odchodzi, więc nie wiem jak się ich losy nadal potoczą. W planach była nowa płyta.

Cytuj:

Riverside - z bólem po wypiciu piwa ( :lol: ) wybrałam się na toto, żeby mieć spoko miejsce na drimach. Brzmieli jak Drimy ale bez dobrych muzyków. Naprawdę, momentami myślałam "o kurde, gdzieś to już słyszałam, ale było lepsze".


O kurde, o kurde. Rivki brzmieli jak Dreeam Theater bez dobrych muzyków? Wtórni oni są, ale raczej mają mało wspólnego z Drimami.


Góra
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 7 lip 2015, o 19:51 
Endless Forms Most Beautiful
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 13 lut 2008, o 21:55
Posty: 4677
Lokalizacja: Ruda Śląska
Lalena napisał(a):
Cornelia napisał(a):
Byłam, widziałam, poziewałam etc.

Collage - pomijając aspekty wizualne i zostawanie psychofankami zespołu, w sumie fajnie pograli, wokalista był IMO mega, ale klawisze. Jak Rudess nie daj boże usłyszał na backstage'u to się wywrócił. Brzmiało to koszmarnie. No ale jest szansa, że kiedyś ich posłucham. Większa, jeśli nagrają coś z nowym wokalistą :lol:


Gitarzysta, Mirek Gil od nich odchodzi, więc nie wiem jak się ich losy nadal potoczą. W planach była nowa płyta.

Jest cały czas! Odejście gitarzysty nie było nagłe, to na pewno. Od początku zapowiadali, że ten koncert będzie końcem epoki.

_________________
[o Anneke van Giersbergen]Kolejna artystka? ; P Skad onA wogole jest zNana i czy jej wokal dorownuje do znanych piosenkarek(...)
Nightwishman89

(...)skonczmy ta farse i wrócmy do normalnych metalowych tematów.
Co lepsze pieszczocha czy karwasz?

kimka


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku

Strefa czasowa: UTC + 1


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Szukaj:
Skocz do:  
cron